Zbiórka Dla Żaka i jego kociej rodzinki - miniaturka zdjęcia

Dla Żaka i jego kociej rodzinki Jak założyć taką zbiórkę?

Dwa koty w bliskim kontakcie, wyrażające przyjaźń.

Dla Żaka i jego kociej rodzinki

741 zł  z 5 000 zł (Cel)
Wpłaciło 29 osób
Wpłać terazUdostępnij
 
Sara Bednarczyk - awatar

Sara Bednarczyk

Organizator zbiórki

Koty (nie)chciane  czyli koty, które chcą żyć, chcą mieć swojego człowieka, chcą być kochane, zaopiekowane, mieć pełne brzuszki - to dla nich jest ta zbiórka...Są na świecie koty, których nikt nie chce adoptować. Z różnych powodów... Czasami są to koty chore, czasami stare, czasami agresywne, czasami bardzo skrzywdzone przez człowieka, czasami tak załamane sytuacją w której się znalazły, że siedzą tylko w kącie... Brzydkie, niemodne, z pseudohodowli, z wadami... Powodów dlaczego niektóre koty są pomijane przy adopcji jest mnóstwo...Dla takich właśnie kotów stworzyliśmy dom, może nie są tutaj jedynakami, ale na pewno nie brakuje im miłości, akceptacji, cierpliwości, odpowiadania na ich wyjątkowe potrzeby... Zwykle staram się to małe stadko utrzymywać z własnych pieniędzy, ale czasami kwoty, które przychodzi mi płacić za ich życie (i to nie jest określenie nad wyraz patetyczne) przekraczają moje możliwości finansowe. A wachlarz tego, co niektórzy ludzie potrafią zrobić zwierzętom czasami mnie przeraża...A kim ja jestem? Różnie mnie nazywają: wariatką, indywidualistką, osobą nieodpowiedzialną (o "odpowiedzialności" dużo mogłabym napisać)... Jeśli chodzi o milsze określenia to mówią o mnie kocia mama albo idealistka... Sama uważam się za prostą sekretarkę... Może sekretarkę, którą nie do końca zachwyca otaczająca rzeczywistość. Nie należę jednak do osób, które będą siedzieć i tylko opowiadać jaki to świat jest okropny, ale do osób, które starają się coś zmienić... Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że całego świata nie zmienię, ale głęboko wierzę, że mogę zmienić świat jednej osoby, jednego psa, czy jednego kota... Czasami jednak rzeczywistość mnie przytłacza i choć również wierzę w to, że jeśli "problem" można rozwiązać przy pomocy pieniędzy to nie jest "problem", to w tej chwili właśnie pieniądze stały się dla nas największym problem. 

Na co aktualnie potrzebujemy "wyczarować" pieniądze:

- na leki dla Zozolka, których koszt to 1200 zł miesięcznie, a terapia musi trwać do końca sierpnia, mi wystarczyło pieniędzy tylko na to, żeby zabezpieczyć mu zapas leków do końca czerwca... Dlaczego taka kwota? Bo w kwietniu weterynarz znalazł w jelitach Zozolka guza... Zozolek pojechał na operację, okazało się, że całe jelito jest w guzach i że jest to nieoperacyjne, poszedł tylko wycinek do histopatologii... okazało się, że to nie nowotwór tylko zapalenie otrzewnej... kuracja horrendalnie droga, ale przynosi efekty i życiu Zozolka już nic nie zagraża, ale terapię musi dokończyć, do tego Zozolek cały czas bierze NeoplasmaVET i omegę-3 co dodatkowo kosztuje nas jakieś 300 zł miesięcznie

- Gapcio powinien mieć podany Zyleksi na odporność, a cała terapia będzie nas kosztowała około 450 zł... Gapcio na Zyleksis na razie grzecznie czeka... I trochę poczeka... Nadwyrężył bardzo nasz budżet, bo 4 tygodnie temu miał udar, oczywiście natychmiast znalazł się u weterynarza, a potem codziennie przez kolejne dni był tam zaprowadzany na kolejne dawki leków... każda wizyta kosztowała nas kolejne 100 zł... Teraz Gapcio wrócił już do formy i kończy antybiotykoterapię... problem w tym, że sterydy, które dostawał bardzo osłabiły jego odporność

- musimy wyczyścić ząbki Kulce, a i Zozolowi i Bombonowi by się przydało, razem z badaniami krwi jeden taki zabieg będzie nas kosztował lekko 300 zł (drożej jeśli część zębów będzie trzeba usunąć), Kulka przy okazji musi mieć jeszcze zrobione badanie moczu

- zbliża się czas odrobaczenia maluchów i taka "impreza" kosztuje nas jednorazowo między 560 a 790 zł, w zależności od tego jaki preparat wybieramy

- Curie i Ślicznotę czekają szczepienia

- w kolejce na profilaktyczne badania krwi czeka cała ekipa naszych kocich seniorów i Rubin u którego niedawno zdiagnozowano nadczynność tarczycy, i choć nasze koty twierdzą, że na te badania chętnie poczekają, to ja wolałabym je zrobić jak najszybciej, bo z doświadczenia wiem, że niektóre z naszych kotów przeżyły tylko dlatego, że choroby zostały wykryte na samym początku...

- Dżafar też czeka na powtórne badanie moczu 

- na samym końcu wspomnę, że choć niedawno "zaaportowałam" naszej weterynarz całą wypłatę, to aktualnie mam jeszcze do zapłacenia 2320 zł

Na szczęście koty mają na ten miesiąc zrobiony zapas żwirku i karmy, więc do kolejnej wypłaty jakoś przeżyją :)

A nasze koty to:

Cekaria Cyrkonia - dzikie kocię odłowione przy ruchliwej drodze, obecnie niesamowity pieszczoch, ale nie akceptuje nieznanych ludzi, aktualnie wygląda na całkiem zdrową, przyjmuje tylko VetoSkin

Mruczek Kleryk - przywieziony z Ukrainy przez uchodźców, zostawiony w punkcie noclegowym na seminarium, trafił do nas, bo byłam jedyną wolontariuszką o której widzieli, że "ma koty", nie rośnie, ale to nie problem, ostatnio coś nam kulał na przednią łapkę, oczywiście został zbadany przez weterynarza, dostał leki przeciwzapalne i na razie problem się nie powtórzył, jeśli tak zostanie uznamy, że jest całkowicie zdrowy

Guzik Kleofas - dzikus ze schroniska w Opolu, w marcu zeszłego roku chorował na zapalenie otrzewnej, obecnie poza wiecznie zatkanym nosem nic mu nie dolega (ta przypadłość pewnie zostanie mu jako powikłanie po przebytej chorobie), dzikusem już nie jest, ale obcych ludzi się boi, na co dzień dostaje VetoSkin i GenoMune

Nord Nikon - dzikus z Opola, pomału się oswaja, czasami ma "przykurcze" łap i kuleje, poza tym bezproblemowy i zdrowy, nawet mam wrażenie, że wieczorne głaskanie mu się podoba, na razie wolę mu nie "podpadać" badaniem krwi, ale kiedyś będzie się trzeba do tego przymierzyć

Redia Rewia - jako kociątko przyjechała z Ukrainy, ogólnie bardzo zdrowa, przyjmuje VetoSkin, boi się hałasu, więc np. podczas burzy trzeba ją poczęstować Happy Snakiem

Zozol Żak - kociątko z Opola, od kwietnia zeszłego roku chorował na zapalenie otrzewnej, jedno oczko "uszkodzone" i takie już zostanie, w kwietniu stwierdzono nawrót zapalenia otrzewnej, a koszt jego leczenia to studnia bez dna, specjalistyczny lek, do tego NeoplasmaVET, VetoSkin, Omega-3, dodatkowe porcje karmy, Recovery Liquidy... Dobrze, że chociaż mu się poprawia, bo przynajmniej wiem, że to co dla niego robimy nie jest bez sensu. Obecnie już szaleje jak pijany zając, apetyt dopisuje, przybiera na wadze, bawi się, przemeblowuje mi dom... Guzki się zmniejszyły... Jesteśmy jak najlepszej myśli... I pomału też myślimy o zrobieniu mu porządku w paszczy...

Bombon Żan - kociak z Opola, brat bliźniak Zozola, bez którego nie potrafi żyć, nawet jak jedziemy z Zozolem do weterynarza to na siłę pakuje się razem z bratem (kiedyś się bardzo zdziwi, jak również jemu pani weterynarz postanowi zapodać leczenie) od czerwca zeszłego roku chorował na FIP, leczenie zakończył we wrześniu, teraz jest już zdrowy, czasami "przylepi" mu się lekkie zapalenie oka, które zwykle mija, zanim zdążę zapodać mu krople... Również dostaje VetoSkin i GenoMune i musimy przymierzyć się do oczyszczenia mu ząbków

Astra Papaja - kolejne porzucone kociątko, które trafiło pod mój dach, obecnie dziewczyna "na oko" jest zdrowa, dopiero po kilku latach zaczęła do mnie nabierać zaufania, czego nie ułatwia fakt, że bardzo musimy pilnować, żeby nie wrastały jej się pazurki, czasami musimy ją poczęstować Happy Snakiem

Rodion Darwin - kawaler z Ukrainy, na co dzień bardzo zdrowy, ale i tak niedawno musieliśmy mu usunąć podskórnego guzka, guzek był miejscowy, niezłośliwy, więc obecnie czuje się świetnie i przyjmuje tylko VetoSkin, z racji wieku (i niedawnej operacji) jest jednym z pierwszych w kolejce do badania krwi

Gapcio Syzyf - trafił do mnie jako 6-cio tygodniowe kociątko, obecnie odchowany, dorodny kocur.  Do tej pory był zdrowy, ale na początku maja miał udar. Teraz już zakończył leczenie i czuje się bardzo dobrze, wraca do pełnej sprawności, jednak sterydy, które dostawał bardzo obniżyły jego odporność. Na co dzień dostaje jeszcze NeuroSupport i w najbliższym czasie muszę mu podać Zyleksis.

Semafor Nupel - kolejny uchodźca z Ukrainy, wygląda na bardzo zdrowego, ponadto jest "ćpunem" - trzeba przed nim chować wszystkie leki. Na co dzień dostaje VetoSkin. Czekają go badania krwi, bo mam wrażenie, że pomimo tego, iż dużo je, jest bardzo chudy.

Rubin Szasza - chorowity, pół-dziki kot. Po przebytym kocim katarze ma przekrzywioną główkę i bielmo na jednym z oczu. Do tego nawracające zapalenie ucha. Już po raz drugi miał usuwany polip z ucha. Obecnie w trakcie leczenia kolejnego nawrotu, w trakcie leczenia. Niedawno okazało się też, że ma nadczynność tarczycy więc dostaje Apelkę. Niebawem musimy mu powtórzyć badania krwi.

Bubuś Simba - odłowiony jako kociątko z meliny, byłby bardzo zdrowym kotem, gdyby nie atopowe zapalenie dziąseł, ma usuniętą większość zębów - zostały kły. Obecnie czuje się dobrze, dostaje VetoSkin.

Dżafar Jasmina - znaleziona mroźnej zimy na klatce schodowej z potężnym zapaleniem pęcherza. Zapalenia pęcherza ciągle nawracają, ale już nie z taką siłą. Przyjmuje UrinoVet i VetoSkin. Jest starszą kotką więc konieczne jest wykonywanie badań krwi i moczu. Przydałoby się jej też zrobić fryzurę - jest długowłosą kotką, którą sierść drażni, po ogoleniu od razu robi się bardziej ruchliwa i wygląda na dużo bardziej zadowoloną z życia. Poza tym musi jeść karmę Urinary Calm.

Curie Kiri - przyjechała do nas z Ukrainy już bez jednej tylnej łapki. W lipcu powinna być ponownie zaszczepiona, jej jedyną tylną łapkę też musi zobaczyć weterynarz, bo czasami puchni.

Maniek Aleksander - trafił do nas, żeby uniknąć schroniska. Humorzasty jegomość. Trzy lata temu w jego gałce ocznej pojawił się nowotwór, więc dla dla ratowania życia oczko musieliśmy usunąć. Ponieważ w trakcie operacji coś poszło nie tak, musiał wytrzymać jeszcze dwie reoperacje. Od tego czasu czasami pojawia się wyciek ropny z noska. Dostaje VetoSkin i musimy mu zrobić badania krwi, bo jest już starszym kotem.

Princessa Leyla - odebrana z pseudo-hodowli, gdzie była "maszyną do rozmnażania", więc trudno spodziewać się fajerwerków. U nas się uspokoiła i oswoiła. Noce spędza przytulona do mnie pod kołdrą. W trakcie diagnostyki okazało się, że pracuje jej tylko jedna nerka, jest lekko zdeformowana - nawet jak na syjama ma stanowczo za krótkie przednie łapki w stosunku do tylnych, odporność też pozostawia dużo do życzenia. Na stałę przyjmuje VetoSkin i musimy jej zrobić badania krwi.

Nugat Biszkopt - kolejny przystojniak z pseudo-hodowli. Z powodu zdeformowanej małżowiny usznej, ma nawracające zapalenia ucha. Wystający kiełek w niczym mu nie przeszkadza. Stale ma też zatkaną jedną dziurkę nosa. Na co dzień przyjmuje VetoSkin i od czasu do czasu musimy przeleczyć ucho. Powinien przejść ogóle badania kontrolne i chętnie bym mu zrobiła badania serca, chociaż NT-proBNP, bo czasami dostaje zadyszki, ale to kolejne koszta...

Kulka Śnieżynka - chwilę po Wszystkich Świętych zgarnięta z cmentarza, gdzie grzała się o znicze (udało się jej nawet przypalić sobie ogonek). Trzy lata temu przytrafiło się jej nieszczęśliwe złamanie łapki, poszedł zator i skończyło się amputacją kończyny, żeby ratować jej życie. Kilka dni temu pojawiła się u niej wysypka i stwierdzono alergię, obecnie jest w trakcie leczenia zachowawczego i zmieniamy jej karmę na Hypoallergenic. Poza tym przyjmuje VetoSkin. Musimy jej jeszcze zrobić badania moczu i ma zęby do czyszczenia.

Mila Dżuma - w upalny letni dzień znalazłam ją odwodnioną u nas w ogrodzie, a skoro prowadzę... dom dla kotów, to jakoś głupio było mi ją odwieźć do schroniska, więc została. Jest bardzo zdrową kotką, przyjmuje tylko VetoSkin, przytrafiają się jej tylko drobne problemy ze zdrowiem, tak jak w marcu tego roku, kiedy na skórze nie wiadomo skąd pojawił się ropień. Teraz jest już wszystko w porządku, ale i tak chcielibyśmy jej zrobić badania profilaktyczne.

Cynamon Arczi - zabrany jeszcze ze schroniska w Mysłowicach (już nie istniejącego), gdzie jakoś nikt nie palił się do adoptowania łysiejącego kociątka. Z łysieniem sobie jakoś poradziliśmy, podnosząc jego odporność. Cymkowi udało nam się już zrobić badania profilaktyczne i określony został jako zdrowy. Zmuszamy go jednak do przyjmowania VetoSkinu.

Silver Lion - kolejny syjam z pseudo-hodowli. Ogólnie je więcej niż inne koty, a nie tyje. Od czasu do czasu lądujemy u weterynarza z zaburzeniami przewodu pokarmowego - jedno jest pewne, jak zwykle cichy Silver zaczyna za mną chodzić i na mnie miauczeć, to znaczy, że z jego brzuszkiem coś jest nie tak. Z powodu genetycznie uwarunkowanego zaniku siatkówki pomału traci wzrok. Jak wszystkie moje syjamy czekają go badania krwi, bo po tym co przeszli w pseudo-hodowli są bardzo chorowici.

Ślicznota Czarek - nasz najnowszy "nabytek". Po śmierci właściciela nie umiał się odnaleźć w żadnym nowym miejscu: nie odpowiadało mu schronisko, kocia kawiarnia, nawet z adopcji wrócił - podobno wokalizował... W totalnej bezsilności został przywieziony do mnie. Tutaj przeszedł badania, okazało się, że ma problemy z uzębieniem, które szybko rozwiązaliśmy. Ślicznota się uspokoił i zadomowił. Niestety już jak do mnie trafił miał sporą nadwagę, więc staramy się zrzucić przynajmniej 2 zbędne kilogramy (waży prawie 8 kg), przy okazji badań okazało się też, że ma problemy z pęcherzem. Dostaje więc karmę Urinary Satiety i na razie udało się nam zrzucić całe... 50 g :) Musimy nad tym jeszcze popracować... Przyjmuje też VetoSkin i UrinoVet. Czeka go szczepienie i ponowne badania. Ma też na skórze guzek, który musimy obserwować.

Koty, które nie mają specjalnej diety raczej staram się trzymać na karmie gastro (po dość kiepskim starcie w życie mają naprawdę słabe układy pokarmowe). W razie braku funduszy na droższą karmę gastro stara się podawać neutred, ale nie może to trwać długo, bo zaczynają się pojawiać biegunki. Okresowo też pobieramy zbiorową próbkę kału, aby upewnić się, czy pomimo regularne odrobaczania, nie pojawiły się u nas pasożyty (nie znoszę ich!). 

Na końcu chciałam tylko dodać, że choć kotów jest sporo, każdego traktuję jakby był jeden jedyny. Wiem co lubi jeść, jak lubi jeść, czym najbardziej się lubi bawić, jak lubi być głaskany, znam ich zwyczaje kuwetowe, wiem jaki mają plan dnia... Staram się spędzać z nimi jak najwięcej czasu... Choć nie wiem jakie miały życie przed trafieniem do mnie, od momentu kiedy się tutaj pojawiły o każdym mogłabym napisać książkę (i to długą). 

Aktualizacje


  • Sara Bednarczyk - awatar

    Sara Bednarczyk

    03.08.2025
    03.08.2025

    Małe podsumowanie mijającego tygodnia. Semafor (na zdjęciu) jeszcze nie wygląda zbyt wyjściowo, ale czuje się wybitnie źle. Pomimo odstawienia mu Miratazu apetyt się utrzymuje, je dużo, sam przychodzi na jedzenie i przybiera na wadze. Dość optymistycznie patrzymy w przyszłość, ale bacznie go obserwujemy.
    Jak pisaliśmy wczoraj, Astra również doszła już do siebie, też przybiera na wadze. Powinniśmy jej jeszcze podać Zylexis na odporność, ale na razie to będzie musiało zaczekać.
    Wczoraj nastraszył nas Zozol, bo nie chciał zjeść kolacji. Postanowiłam nie panikować i trochę zaczekać. I bardzo dobrze, bo koło 22 zaczął się upominać o jedzenie. Dzisiaj rano jadł już normalnie, więc prawdopodobnie tylko menu mu nie odpowiadało.
    Jutro rozpoczynamy 5-dniowe odrobaczanie, więc trzymajcie ze mnie kciuki, bo mogę zginąć śmiercią tragiczną - codziennie każdy z naszych 23 kotów będzie musiał dostać tabletkę, której zapewne wcale nie będzie miał ochoty łyknąć. Ale trzeba to zrobić...
    Po leczeniu Semafora i Astry oczywiście toniemy w długach, więc jeśli ktoś z Was chciałby nas wspomóc chociażby w zakupie żwirku (o lekach już nawet nie wspomnę) i dotrwa do wypłaty to serdecznie zapraszam do wsparci nas w tych trudnych chwilach, kiedy liżemy rany po walce o życie naszych maluchów.

    Zdjęcie aktualizacji 169 798

Słowa wsparcia

Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲


  • Angelika Araźna - awatar

    Angelika Araźna

    13.08.2025
    13.08.2025

    Bransoletka

741 zł  z 5 000 zł (Cel)
Wpłaciło 29 osób
Wpłać terazUdostępnij
 
Sara Bednarczyk - awatar

Sara Bednarczyk

Organizator zbiórki

Zadaj pytanie

Wpłaty: 29

Ireneusz Karol Bednarczyk - awatar
Ireneusz Karol Bednarczyk
11
AK herbatki itp Sara - awatar
AK herbatki itp Sara
40
Angelika Araźna - awatar
Angelika Araźna
20
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
1
Zosia Samosia - bombonierka Grazie - awatar
Zosia Samosia - bombonierka Grazie
12
Zosia Samosia- czekolada z orzechami - awatar
Zosia Samosia- czekolada z orzechami
15
Anna Siemionow - awatar
Anna Siemionow
50
Anna Sikora - awatar
Anna Sikora
15
Zosia Samosia- crispy chocolate - awatar
Zosia Samosia- crispy chocolate
10
Zosia Samosia-sztuczne kwiaty+ Rafaello - awatar
Zosia Samosia-sztuczne kwiaty+ Rafaello
25

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

fundraiser thumbnail
Załóż swoją zbiórkę

Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!

fundraiser thumbnail