Zbiórka Walka o godność i brak bólu! - miniaturka zdjęcia

Walka o godność i brak bólu! Jak założyć taką zbiórkę?

Mężczyzna w szpitalu, z opatrunkami na rękach.

Walka o godność i brak bólu!

29 365 zł  z 50 000 zł (Cel)
Wpłaciły 452 osoby
Wpłać terazUdostępnij
 
Jakub Jaszcz - awatar

Jakub Jaszcz

Organizator zbiórki

25 października 2024 roku usłyszałem diagnozę...

Przyszła nie wiadomo skąd -ostra białaczka szpikowa i zdemolowała mi mój, nasz świat.

28 października przeszedłem operacje FESS, w stanie krytycznym, po niewydolności krążeniowo -oddechowej trafiłem na OIOM.

Mówili, że nie przeżyje...

29 października głęboka niewydolność utrzymuję się, ostatnia szansa na poprawę- na 24 h kładą mnie na brzuchu.

31 października dzień, w którym maszyny niemalże całą dobę piszczały...

1 listopada przez to nadmierne obracanie mnie wszystkie narządy wewnętrzne zaczynają puchnąć, wyprowadzono reżim ułożeniowy.

2 listopada do pociągu, który ciągnę, dołącza mycoplazma, zapalenie płuc i gorączka.

3 listopada powiększona śledziona, która powinna być operowana, jednak ze względu na chorobę moją postanowiono obserwować i czekać.

Kolejne porcje krwi i płytek popłyną niczym szeroka rzeka.

4 listopada nerki przestały spełniać swoją funkcję, podłączyli mnie do kolejnej maszyny.

5 listopada sepsa, mój organizm nie reaguję na leczenie, możliwości się wyczerpały.

6 listopada doszło oko, stwierdzono zakrzepicę w zatoce żylnej, jednak ze względu na niski poziom płytek nie można go leczyć.

Tego samego dnia przy pomocy mikrobiologów wdrożono indywidualne i niestandardowe leczenie całej reszty.

9 listopada udało się, zaczynam reagować na leczenie, pojawiło się światło w ciemności.

10 listopada wybudzili mnie ze śpiączki.

11 listopada moje pierwsze wyszeptane słowo- kocham Cię.

13 listopada ponowna operacja FESS, intubacja i wprowadzenie w śpiączkę.

14 listopada wybudzony jednak nadal w ciemności.

15 listopada straciłem wzrok.

Pamiętam tylko ciemność i to, że cieszyłem się, bo w końcu słyszałem i czułem jej dotyk i to, że chciałem tyle powiedzieć, a nie mogłem, bo nadal to coś zmuszało mnie do posłuszeństwa.

Jak ja walczyłem z tym cholernym respiratorem.

Udało się, jedna bitwa wygrana i już na własnym oddechu.

17 listopada w kąciku oka pojawia się światło, które potem staje się nie do zniesienia.

19 listopada w ślimaczym tempie radzę sobie z infekcjami, ale nie z białaczką.

Zabija mnie więc przyszedł czas na moje być albo nie być.

W drodze absolutnego wyjątku przerażony przyjmuję pierwszą dawkę chemii na OIOM.

Nie da się opisać słowami tego, co czuje człowiek, kiedy słyszy, że rokowania są poważne i ma pan 30-40% na powodzenie leczenia...

Jest pan młody, dlatego warto podjąć próbę...

W pierwszej chwili myślałem, że to jakieś nieporozumienie...

- o czym on do mnie mówi?- pytałem sam siebie...

Mój doktor "zła nowina", tak go nazywałem- swoją drogą, cudowny człowiek- stał wtedy przede mną i czekał, na moją decyzję, na przypieczętowanie tego, co było, potrzebne i nieuniknione, na mój podpis.

W odpowiedzi na jego zapytanie odpowiedziałem wtedy pytaniem...

-a doktor co by zrobił?- spojrzał na mnie i bez chwili zawahania usłyszałem- leczyłbym się oczywiście.

Nie unikał kontaktu wzrokowego, w jego oczach zobaczyłem szczerość i wiarę w powodzenie leczenia.

-zgadzam się, w którym miejscu podpisać?

...i tak pytałem za każdym razem przed kolejną chemią...

-zgadzam się, w którym miejscu podpisać?

9 grudnia sponiewierany, z zanikiem mięśni, z ciężkim porażeniem nerwu strzałkowego, z zezem i dwuwidzeniem wychodzę z OIOM'u na oddział hematologii

10 grudnia świętuje swoje 31 urodziny.

Świętuje życie!! Z rakiem, który nie bierze zakładników, wciąż na jego zasadach i warunkach.


Rak sprawił, że z amatora kolejnego dnia staję się koneserem każdego dnia...

I tak to nie jest bajka. To jest życie. Trochę poobijane, ale moje, więc niech się dzieje życie!!

Tyle łez upłynęło, a wydaje mi się, że to było zaledwie parę dni temu...

A tymczasem

365 dni, 8 760 godzin, 525 600 minut i 31 536 000 sekund temu zacząłem swą przygodę z nieproszonym gościem, Panią w bieli...

Nasze momenty przez ten rok były skrajnie wyczerpujące, tańczyła ze mną na granicy śmierci i życia.

Przez chwilę byłem po drugiej stronie...

W wodzie...wśród ludzi bez twarzy...nie chcieli mnie tam, kazali wracać.

Z pomocą przyszły mi dłonie, które mnie wyciągnęły....

Wróciłem i przetrwałem...

Dziś,  7 listopada 2025 roku w głębokiej remisji przystępuje do transplantacji szpiku, który rozpoczyna ostatni odcinek mojego procesu leczniczego.

Tak bardzo chcę w to wierzyć!

Przystępuje do niego ze świadomością o zagrożeniach z nim idących. 

Jednak ponownie jestem gotowy na zdobywanie wyżyn swoich możliwości.

Przyszłość chcę witać z otwartym sercem, nie z paranoją, wątpliwościami i lękiem.

Życie ucieka zbyt szybko, a wieczności nikt z nas nie dotknie, dlatego pragnę tylko zdrowia i intensywność.

By śmiać się aż do bólu brzucha.

By zamoczyć się w morzu i w pragnieniach.

By grzać się w słońcu i miłości.

By mówić „kocham cię” i „mam to gdzieś” w jednym zdaniu.

Dziś nie pytam już „dlaczego ja?”.       Dziś mówię: dziękuję, że jeszcze mogę. Dziś proszę: pomóżcie mi przetrwać ten cały proces w trakcie i po przeszczepie.

Renta chorobowa (z tytułu niezdolności do pracy) wynosi1878,91 zł brutto miesięcznie dla osób całkowicie niezdolnych do pracy i 1409,18 zł brutto dla osób częściowo niezdolnych do pracy, w obecnej chwili czekam na kwalifikacje ZUS-u.

63 punkty przyznane w świadczeniu wspierającym wydawanym przez WZON -dyskwalifikuje mnie z pomocy.

Koszty życia codziennego, wizyty kontrolne w Szpitalu oddalonym o 92 kilometry, wizyty w laboratorium, rehabilitacja, suplementacja, kontrole u okulisty i dentysty, niekończące się recepty i kolejne leki, w raczej ich garść Jakby tego było jeszcze mało, to w tym wszystkim potrzebuje bezwzględnej pomocy osób trzecich.

Jeszcze wiele wody upłynie zanim sam będę mógł wykonywać na pozór prozaiczne czynności.

A teraz, to wszystko do wykonania w mojej obecnej sytuacji, jest dla mnie niczym wspinaczka na Mount Everest !!!

Mój własny Mount Everest!!!

Dlatego ...

Ponownie przychodzę do Was

Przyjaciele, znajomi i znajomi nieznajomych ...

Róbcie dobro, nieście dobro, bo świat tego potrzebuje, ja teraz tego potrzebuję...

Bo w tej mojej bezsilności i lęku o jutro tylko wy możecie być moją siłą...

Tylko Wy możecie stać się moją przestrzenią, w której lęk i ból przestaje być samotny.

To dzięki Wam ten ciężar emocjonalny, fizyczny i finansowy, jaki niesie ze sobą śmiertelna choroba i próba wyjścia z niej, jest do udźwignięcia.

Przez ostatni rok uczyłem się żyć z rakiem, który nie był moim wyborem.

Dziś nie mogę się doczekać chwili życia pełną piersią bez niego.

Utulam w sercu w sposób szczególny tych wszystkich, którzy towarzyszą mi od początku, bo największym darem, jaki możesz dać drugiemu człowiekowi, jest Twoja obecność: cicha, uważna i prawdziwa.

Liczę na Waszą obecność!!

Bez Was nie byłbym tu gdzie jestem teraz!!

Ostatnie starcie czas zacząć!!!

Niech się dzieje życie!!


Pełen wdzięczności

Wasz Kuba.


Aktualizacje


  • Jakub Jaszcz - awatar

    Jakub Jaszcz

    03.05.2026
    03.05.2026

    Kiedy narzekasz na swoje beznadziejne życie ...
    Ja o nie walczę na hematologii.
    Kiedy narzekasz, że wiatr zbyt mocno wieje, a słońce świeci zbyt intensywnie.
    Ja marzę by ogrzać się w słońcu i móc poczuć ten wiatr na twarzy.
    Kiedy spacerujesz nad morzem, narzekając na tłumy ludzi, zamiast podziwiać jego błękit i siłę ...
    Ja spaceruję po pustym korytarzu szpitala, tęskniąc za towarzystwem.
    Marząc o spacerze po plaży, modlę się, aby choroba nie zdążyła mi zabrać widzenia w drugim oku, zanim jeszcze raz zobaczę, to za czym tak tęsknię.

    Pamiętaj,
    Zamiast narzekać, bądź wdzięczny za dar zdrowia, bo mając je, jesteś bogatszy, niż Ci się wydaje.
    A teraz tylko otwórz oczy i zacznij żyć, prawdziwie żyć...

    Spragniony życia.
    Ja.
    Wasz Kuba.
    Będę wdzięczny za pomoc, już nie w powrocie do zdrowia, a w walce o moje życie.

    Każda wpłata jest dla mnie bezcenna, bo żeby przeżyć, trzeba mieć niemałe zaplecze finansowe na te wszystkie dodatkowe wizyty, suplementacje, kolejne leki, dodatkowe badania i rehabilitacje.


    Ciągle tutaj jestem, więc niech się dzieje życie.
    Dziękuję.

    Zdjęcie aktualizacji 189 289

Słowa wsparcia

Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲


  • Iwona - awatar

    Iwona

    06.05.2026
    06.05.2026

    ❤️

  • Michał Teodorowicz - awatar

    Michał Teodorowicz

    06.05.2026
    06.05.2026

    Zdrowia życzę

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    04.05.2026
    04.05.2026

    Niech każdy dzień daje nadzieję na lepsze jutro 🤞

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    27.03.2026
    27.03.2026

    Nie poddawaj się! Dużo sił!

  • Kinia od Ani - awatar

    Kinia od Ani

    26.03.2026
    26.03.2026

    Dużo sił i zdrówka 🙂

29 365 zł  z 50 000 zł (Cel)
Wpłaciły 452 osoby
Wpłać terazUdostępnij
 
Jakub Jaszcz - awatar

Jakub Jaszcz

Organizator zbiórki

Zadaj pytanie

Wpłaty: 452

Dorcia - awatar
Dorcia
20
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
100
Add alt here
Dołącz do listy
Basia Czerpak - awatar
Basia Czerpak
20
Ewa - awatar
Ewa
20
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
50
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
100
Ewela - awatar
Ewela
20
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20
Add alt here
Dołącz do listy
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

fundraiser thumbnail
Załóż swoją zbiórkę

Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!

fundraiser thumbnail