
Nigdy nie myślałam że będę musiała tutaj się zwrócić o pomoc,jednocześnie nabrać w sobie odwagi aby wydusic z siebie to z czym się na borykam od lat.Kazdy pyta:jak ty dajesz rady,skąd bierzesz tyle sił? Moja odpowiedzia są moje dzieci.
Jestem 40 letnia mamą 2 dzieci ,jesteśmy normalna rodzina pracująca bez nałogów.Nic nie zapowiadało nam takiego scenariusza.Zostalam mama cudownego syna ,w między czasie remontowalismy stary dom który dostałam po ojcu.Nie było wyjścia koszty remontu były ogromne więc wzięliśmy kredyt hipoteczny. Nasze życie toczyło się normalnie do 5 roku życia syna. W okresie przedszkolnym zdiagnozowano zespół Aspargera .Szukaliśmy pomocy wszędzie przez długi czas co nas kosztowało sporo rehabilitacji(wszystko prywatnie)W wieku 8 lat u syna zdiagnozowano niedorozwój przysadki mózgowej co przejawiło się niedorozwojem narządów płciowych .Lekarz stwierdził że jest to jeden na wiele mln przypadków.Jesli wskazana terapia hormonalna nie przyniesie efektów pozostanie w okresie dojrzewania operacja plastyczna której w Polsce się nie wykonuje .W między czasie urodziła córka .Będąc z dwójką dzieci w tym 1 z wieloma problemami nasza sytuacja była coraz bardziej pod górkę . Nie radząc sobie finansowo mąż postanowił pojechać na kilka m cy do Holandii aby nam starczyło na leczenie syna i spłatę długu w postaci raty i życie.Tam się okazało po 4tygodniach że pracy nie ma agencja nie odb telefonu nie wypłacając za 3 tyg pracy.Z mieszkania musieli się usunąć i został na ulicy bez pieniędzy,języka.Z 6 m cznym dzieckiem na rękach, telefonem w ręce szukałam pomocy ,pracy lub możliwości powrotu.Udalo się załapać za najmniejsza stawkę.Zanim dostał 1 wypłatę już byłam z 1 rata do tylu.Zarobki tam nie były kokosem po opłacie mieszkania życia wyszło to na równo z tym co zarobił w Pl.Po 5 miesiacach bank sprawdzajac płynność finansową dotarł że mąż pracuje jako pracownik delegowany na niestałej śmieciowej umowie.Nie liczyło się nic .Odchodziłam od zmysłów bo musiał podjąć decyzję:praca ,pieniądze na leczenie syna i kredyt.
Pisałam sterty listów próśb,wizyt w banku.Odp była jedna.wypowiedzenie umowy kredytowej ze skutkiem spłaty całości do 30 dni.
Nasz świat się zawalił.Nie poddawałam się ,walczyłam dla dzieci nie mogłam zawiesc syna jakakolwiek zmiana .Myślalam że pracownikami banku są ludzie,nawet przedpłata 60 tys które chciałam pozyskać ze sprzedaży działki nie dało zgody na nic.Kroki były postępujcie; sąd ,komornik ,licytacja.Od każdej pisałam odwołania prośby,dokumenty leczenia syna.Odp Banku była jedną .Polityka banku nie pozwala na podpisanie ugody i wycofanie licytacji.
Żadna noc noc nie jest dla mnie spokojna ,zero snu +problemu z synem zrobiły że mnie człowieka o resztce sił.A siły muszę mieć zarówno dla syna i córki.
Nie wyobrażam sobie powiedzieć im co nas czeka.Zmiany dla syna będą nieodwracalnie ciężkie ,takie dzieci źle znoszą zmianę środowiska i otoczenia.
Pragnę im zapewnić dach nad głową nic więcej i aż tyle aby mogliśmy zostać tutaj gdzie jest zaaklimatyzowany.
Dlatego zostaliscie mi tylko Wy i Wasze serca.
Jestem człowiekiem który nigdy nie odwraca się od potrzeb 2 czlowieka i mam nadzieję że ktokolwiek spojrzy na nas dobrym SERCEM.Dla moich dzieci muszę walczyć do utraty tchu.
Dziękuję za każdą pomoc -mama 2 skarbów
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!