
Nasza fundacja nie jest z gumy.
Ale co zrobić, kiedy w środku nocy wybiega Ci pod samochód kot, a gdy wysiadasz sprawdzić, czy nic mu się nie stało… on po prostu wchodzi Ci na kolana?
Tak poznaliśmy Kleksa.
Zgarnęliśmy go z drogi w deszczową noc. Zmarzniętego, mokrego i kompletnie przerażonego a jednocześnie tak bardzo spragnionego bliskości.
To młody kot, który na pewno miał kontakt z człowiekiem.
Czy był czyjąś „podwórkową zabawką”?
Czy został wyrzucony przed wakacjami?
Tego już się nie dowiemy.
Wiemy jedno — bezdomność zdążyła go bardzo zaboleć.
Kiedy go znaleźliśmy, był w fatalnym stanie.
Dosłownie nie wiadomo było, czy głaszczemy kota… czy same kleszcze. Było ich mnóstwo. Do tego pchły i tak silny świąd, że Kleks zdążył rozdrapać sobie ciało do ran. Na szyi ma wyraźne przerzedzenie sierści.


To był obraz cierpienia. Ale jednocześnie kot, który całym sobą przytula się do człowieka, jakby chciał się w nim schować i już nigdy nie wracać na ulicę.
W takich momentach nie da się powiedzieć „nie”. Nie da się zostawić go tam i odjechać.
Kleks jest już bezpieczny.
Przeszedł podstawowe badania krwi, został odrobaczony i wykastrowany. Testy FIV i FeLV wyszły ujemne. Jest w pełni kontaktowy i gotowy, żeby w przyszłości znaleźć dom.
Ale zanim to się stanie… trzeba zapłacić za jego ratunek.
I tu pojawia się problem.
Nie stać nas na kolejnego kota.
Ale nie stać nas było też na to, żeby zostawić go w deszczu, między samochodami i pasożytami.
Dlatego dziś prosimy o pomoc.
Każda wpłata to realne pokrycie kosztów: wizyty w lecznicy, badań, leków i zabiegów, które już się wydarzyły.




Kleks już zaufał człowiekowi. Bardzo chcemy, żeby tym razem się nie pomylił.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Alas...
Trzymaj się, młody! 💪