Łukasz Jankowski Julita Sakowska
1. zdjęcie badań
Witamy wszystkich cieplutko, niestety w dość przykrych okolicznościach.
Jeszcze do niedawna byliśmy rodziną 2+2, my i naszych dwóch synków, 7 letni króliczek Teodor i nowy członek rodziny – czteromiesięczny kiciuś Jaskier.
Lawina problemów zaczęła na nas spływać około 12.06.br. Nasz starszy syn przestał się załatwiać i jeść, okazało się, że niestety jest to już walka o jego życie, był hospitalizowany 2 razy, w okresach w domu był karmiony strzykawką co dwie godziny, masa leków, kroplówek i codziennych wizyt u weterynarza na przemian ze szpitalem w TKW, niestety po pozornej poprawie i dzielnej walce Teodora, 3.07. z dnia na dzień jego stan drastycznie się pogorszył, jego serduszko przestało bić i mimo reanimacji, nasz synek odszedł za tęczowy most.
W okresie pozornej poprawy stanu Teodora, spadła na nas kolejna druzgocąca wiadomość, nasz młodszy syn Jaskier, 22.06. również z dnia na dzień przestał jeść, z żywiołowego kociaka zamienił się w non-stop śpiącą kuleczkę z rosnącym brzuszkiem, momentalnie zabraliśmy go do weterynarza – wstępna diagnoza po USG – zapalenie otrzewnej, choroba śmiertelna, mamy przygotować się na najgorsze. Świat ponownie zawalił się nam pod nogami.
Jaskier został w szpitalu na noc, aby ustabilizować jego stan i pobrać materiały do badań.
Dzięki dobrym duszom dowiedzieliśmy się o leczeniu, które daje duże nadzieje na wyjście z tego paskudztwa, jednak jest ono terapią eksperymentalną i niestety bardzo drogą. Mimo tego, nie mogliśmy podjąć innej decyzji – WALCZYMY! – już w dniu wyjścia ze szpitala Jaskier otrzymał pierwszą dawkę leku. Wyniki badań, które spływały do nas przez następne dni niestety potwierdziły diagnozę – WALCZYMY DALEJ! Przez pierwsze dni jeździliśmy z maluchem na zastrzyki, badania kontrolne brzuszka, w domu obserwacja 24h/7 aby nie pominąć żadnego niepokojącego sygnału – wtedy jeszcze obu synków.
Jaskier dzielnie znosił zastrzyki, odzyskiwał siły, zaczął pięknie jeść, niestety kilka dni po śmierci jego króliczego brata, jego stan się pogorszył, musieliśmy podnieść mu dawkę leku. Maluch ku naszej ogromnej radości rośnie i nabiera masy, bryka jak na kociaka przystało, ale na horyzoncie wyłania się kolejny problem – FINANSE.
Jak wyżej jest to droga terapia, na ten moment jeden dzień leczenia Jaskierka kosztuje nas ponad 100zł, a cała terapia trwa minimum 84 dni – maluch rośnie, co skutkuje zwiększaniem ilości podawanego leku. W tym wszystkim dochodzą jeszcze wizyty u weterynarzy i badania, które niestety też swoje kosztują.
Mimo naszych najszczerszych chęci i wysiłków pieniądze nam się kończą, przez ostatni miesiąc na leczenie chłopaków poszło już około 10 000 zł!!!
Jaskier ma dopiero 4,5 miesiąca – dosłownie całe życie przed nim! A my nie możemy pozwolić, aby odszedł nasz drugi syn!
Dlatego prosimy Was wszystkie Dobre Dusze – „Grosza daj Jaskierkowi”!
Jeśli nie możecie wspomóc nas materialnie, prosimy o podanie zbiórki dalej, wierzymy, że wspólnymi siłami możemy uratować życie naszego kociego dziecka.
Dziękujemy Wam za pomoc!
* Poniżej załączamy wyniki badań Jaskra.
1. zdjęcie badań
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Ania
Trzymajcie się! Od jednej kociej mamy dla drugiej