Witajcie
Możę zacznę od przedstawienia się mam na imię Łukasz i wraz z moją małżonką jakieś 2 lata temu zaczeliśmy starać się o dziecko. I udało się po dwóch miesiącach test i jest, jest pozytywny, więc została nam wizyta u ginekologa, przygotowanie pokoju dla dziecka, wyprawka itd,
Podczas wizyty u ginekologa i USG okazało się że moja ukochana oprócz naszego dziecka nosi też w sobie ''giganta'' czyli mięsniaka... o wymiarach 7,4cm*12cm*8,5cm co bardzo zagrażało naszemu dziecku. Zaczęły się co dwutygodniowe wizyty u lekarza prowadzącego, zażywanie Provery przepisanej przez ginekologa, częste badania USG.
Po dwóch miesiącach wizyt, przyjmowania leków niestety straciliśmy dziecko, płód został zaduszony przez mięśniaka. Wizyta i pobyt w szpitalu, zabiegi, badania itd
Ale tak na prawdę tu zaczęły się dopiero nasze problemy, co zrobić z guzem? Pani Doktor Ginekologii która prowadziła ciążę przedstawiła nam kilka opcji, Sterydy, które miały zmniejszyć mięśniaka, operację w najbliższym wojewódzkim szpitalu, albo opcję laparoskopową (jej znajomy w Warszawie wykonuje takie operacje koszt około 22 tysięcy złoty)
Rozpoczeliśmy od wizyty u drugiego ginekologa, który skierował nas do szpitala na oddział w celu wykonania badań. Badania wykazały Polipa trzonu macicy oraz mięśniaka gładkokomórkowego macicy, mięśniak miał wtedy wymiary 10x10x10cm, wykonano także cytologię Bethesda oraz badanie Histopatologiczne które wykazało złośliwy polip endometrialny a także zmiany w w błonie śluzowej kanału szyjki.
Chcieliśmy by leczenie przebiegło w taki sposób byśmy mogli mieć jeszcze kiedyś dzieci, także poszliśmy za namową lekarza w leczenie wysuszające mięśniaka, a także chemioterapię.
Jednakże koszty leczenia przerosły nasze możliwości. Małżonka musiała zrezygnować z pracy, gdyż pracowała na hali produkcyjnej, niestety chemioterapia i leczenie sterydami bardzo ją osłabiały, w dość krótkim czasie bardzo straciła na wadze ponad 10 kg, lekarz wykluczył podjęcie pracy. Zadłużyliśmy się dość poważnie, ja pracując na cały etat, dodatkowo dorabiałem na czarno czy na to na budowach, przeprowadzkach, magazynach, łapałem się wszystkiego. Zrezygnowaliśmy z wynajmowania mieszkania, wynajeliśmy pokój, sprzedaliśmy samochód. Ja w dobie pandemii też straciłem pracę, znalazłem juz nowa ale to najniższa krajowa która pokrywa opłaty za wynajem, dojazdy do pracy.
Pieniędzy nie starcza na leczenie i spłacanie kredytów, na żadne dofinansowanie do jedzenia czy też leczenia niestety nie załapujemy się gdyż dochód na 2 osoby przekracza 1400 zł brutto. Pozyczyliśmy już pieniążki od rodziny i w tej chwili nie mamy juz kogo prosić o pomoc.
Więc proszę o pomoc w powrocie mojej żony do zdrowia i szansy na jakiekolwiek życie.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!