
Witajcie kochani! Nigdy nie przypuszczałem, że będę zmuszony pisać coś takiego, ale jestem już w naprawdę ciężkiej sytuacji i zwyczajnie nie daję sobie rady sam.
Mam niecałe 21 lat i od dłuższego czasu zmagam się z bardzo poważnymi problemami zdrowotnymi. Wykryto u mnie torbiel / nowotwór niezłośliwy w okolicach mózgu, która stale się powiększa i powoduje bardzo silne objawy. Ataki przypominające potężne migreny mam nawet 3–4 razy w tygodniu. W takich momentach jestem kompletnie wyłączony z życia — nie jestem w stanie normalnie funkcjonować, praktycznie cały czas wymiotuję, mam omdlenia i problem nawet z dojściem do łazienki.

Objawy z miesiąca na miesiąc są coraz silniejsze przez powiększający się torbiel. Niestety czas oczekiwania na operację na NFZ wynosi ponad 7 lat, a ja zwyczajnie nie jestem w stanie tyle czekać i stać w miejscu, widząc jak mój stan się pogarsza.
Przez problemy neurologiczne oraz ryzyko zwiększania ciśnienia wewnątrzczaszkowego lekarz zalecił, abym do czasu pełnej diagnostyki i leczenia nie podejmował pracy. Niestety bardzo utrudnia mi to normalne życie i jak już można się domyśleć - możliwość zarabiania pieniędzy.
Jakby tego było mało, ostatnio zostałem okradziony przez osobę, której chciałem pomóc. Koleżanka, która pierwszy raz była we Wrocławiu, nocowała u mnie, ponieważ nie chciałem zostawiać jej samej w obcym mieście. Rano obudziłem się, a jej już nie było. Z mojego portfela zniknęło 1000 zł — pieniądze, które odkładałem na leczenie i codzienne wydatki. Dodatkowo po prostu wszędzie mnie zablokowała.
Od dłuższego czasu próbuję też wyjść z ogromnych problemów finansowych. Moja była partnerka narobiła mi długów i chwilówek na moje dane bez mojej wiedzy. Część z nich udało mi się spłacić tylko dzięki pożyczkom od rodziny, ale bliscy nie są już w stanie bardziej mi pomóc.
Kilka miesięcy temu wydarzyło się coś, co dobiło mnie jeszcze bardziej psychicznie i finansowo. Mój kot, który był dla mnie jak syn i najlepszy przyjaciel, nagle przestał oddawać mocz na ponad 24 godziny. Jego stan był krytyczny. Weterynarze powiedzieli, że bez natychmiastowej operacji nie przeżyje. Wyniki krwi były tragiczne — mocznik i kreatynina były podwyższone pięciokrotnie, przez zatrucie organizmu, a lekarze dziwili się, że jest jeszcze w stanie chodzić, ponieważ koty w takim stanie najczęściej są już w śpiączce. (Przesyłam link do pliku pdf, jedynego którego znalazłem, ponieważ wszystko zabrała mi moja była dziewczyna. Na szczęście miałem potwierdzenia na mailu)




Nie miałem wyboru. Zadłużyłem się ponownie u rodziny na około 6 tysięcy złotych, żeby ratować jego życie. Operacja na szczęście się udała i przeżył, ale koszty leczenia oraz późniejszej opieki były ogromne. Mimo wszystko nigdy bym nie wybaczył sobie, gdybym wtedy nie zrobił wszystkiego, żeby go uratować. Niestety teraz muszę liczyć się z konsekwencjami wydania tych pieniędzy.
Z czasem postaram się również dodać paragony w tym rachunek za samą operację, który wyniósł 3000zł (a dokumentację leczenia kota dołączam już teraz.) Aktualnie nie mam dostępu do tych paragonów, ponieważ posiada je mój dziadek, który pożyczał mi wtedy pieniądze na ratowanie jego życia.
To niestety nie koniec przykrej historii mojego życia. Mój kotek później został odebrany przez byłą partnerkę, a ona nie czuję się zobowiązana do jakiejkolwiek spłaty tego co na mnie zaciągnęła (pożyczek typu zapłać za 30 dni bez mojej wiedzy oraz chwilówek), czy nawet pieniędzy na kota, na którego się zapożyczyłem. Kot był prezentem urodzinowym dla mnie, ale formalnie była wpisana jako właściciel, a ja jako drugi właściciel, ponieważ w tamtym czasie nie miałem jeszcze 18 lat. Strata jego i całej tej sytuacji do dziś bardzo mnie psychicznie niszczy, a przecież mam tylko niecałe 21 lat. Moje całe życie od ostatnich paru miesięcy to tylko pasmo nieszczęść z którymi już sobie nie radzę.Zostałem sam i dlatego przychodzę o pomoc tutaj. To już moja ostatnia opcja i skrycie wierzę, że może uda mi się chociaż raz w życiu uzyskać od kogoś pomoc.
Poza problemami neurologicznymi zmagam się też z ADHD, depresją, silnymi lękami i bezsennością. Jest też podejrzenie nawrotu padaczki co udokumentowałem wyżej. Ostatnie miesiące całkowicie mnie psychicznie i finansowo wykończyły.
Jestem osobą, która zawsze starała się być pomocna i życzliwa dla innych. Wiele osób, które mnie znają lub znały, powiedziałoby to samo, że potrafiłem dzielić się nawet tym, co samemu miałem ostatnie. Nigdy nie sądziłem, że znajdę się w sytuacji, w której to ja będę musiał prosić o pomoc.
Teraz jednak jestem w momencie, w którym zwyczajnie nie daję już rady sam. Problemy zdrowotne i finansowe przerosły mnie do tego stopnia, że bez wsparcia innych nie jestem w stanie funkcjonować ani myśleć o przyszłości.
Nie oczekuję cudów ani komfortowego życia — chciałbym po prostu odzyskać stabilność, móc skupić się na leczeniu i w miarę normalnie wejść w dorosłe życie, tak jak każdy powinien mieć szansę.
Nie proszę o luksusy ani wygodne życie. Chcę tylko stanąć na nogi, móc spokojnie się leczyć i wyjść z długów, które mnie przygniatają. Każda, nawet najmniejsza pomoc, naprawdę ma dla mnie ogromne znaczenie.
Dziękuję każdej osobie, która poświęciła chwilę, żeby to przeczytać. ❤️
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!