
Cześć, mam na imię Marcin, mam 41 lat. Przeszedłem piekło walki z rakiem złośliwym przełyku. Jak wielu z Was, nigdy nie sądziłem, że znajdę się w tym miejscu – że będę musiał prosić obcych ludzi o pomoc. Moje marzenia są dziś boleśnie proste: wstać rano bez bólu i zjeść posiłek bez cierpienia.
Jak się zaczęło?
Z chorobą walczę od ponad roku. Zaczęło się od bólów w klatce piersiowej. Myślałem: silny, zdrowy chłop, pewnie to tylko przemęczenie. Pierwszy lekarz zalecił magnez i spacery. Bóle jednak narastały. Trafiłem na SOR z podejrzeniem zawału. Kolejna mylna diagnoza i miesiące czekania w kolejkach. W końcu, za namową koleżanki, zrobiłem gastroskopię prywatnie. Diagnoza brzmiała jak wyrok: na 99% nowotwór złośliwy.

Dzięki determinacji przyjaciół leczenie ruszyło szybko: chemioterapia, ciężka operacja, kolejna chemia. Byłem pełen optymizmu. Myślałem: „pół roku i wracam do życia”. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna.

Ciało, które odmawia posłuszeństwa
Dziś nowotworu już nie ma, ale mój organizm jest całkowicie wyniszczony. Straciłem ponad 30 kilogramów. Mój żołądek ma teraz pojemność żołądka 5-letniego dziecka, został anatomicznie przesunięty do połowy mostka. Jelita i żołądek nie chcą pracować, a waga wciąż spada. Każdy posiłek to walka o przetrwanie. Powrót do zdrowia przypomina rosyjską ruletkę – kolejni lekarze, kolejne sprzeczne teorie, a moje ciało nie chce współpracować.
Wewnątrz organizmu wciąż tworzą się nowe stany zapalne i nacieki. Wszystko się nie goi. Przez brak mięśnia zamykającego żołądek, kwas nieustannie pali mi gardło. Ból jest moim cieniem – towarzyszy mi w każdej minucie dnia. Mimo to walczę o uśmiech i normalność.
Dlaczego proszę o pomoc?
Chciałem od nowego roku wrócić do pracy, ale bez energii z jedzenia nie jestem w stanie funkcjonować. Moja renta nie starcza na pokrycie kosztów leczenia. Żeby żyć i walczyć o powrót do sprawności, potrzebuję:
Drogiej, specjalistycznej diety medycznej,
Leków i nierefundowanych badań,
Płatnych, szybkich wizyt u specjalistów (w publicznej służbie zdrowia czas oczekiwania mnie zabija).
Zderzyłem się też z systemem – starałem się o świadczenie wspierające, ale według urzędników jestem „zbyt zdrowy”, by dostać zasiłek i jednocześnie zbyt chory, by iść do pracy.
Z góry dziękuję za każdą złotówkę, udostępnienie i dobre słowo. Dziękuję też tym, którzy pomagali mi do tej pory. Wasz gest daje mi siłę, by jutro znów podjąć tę walkę.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Anonimowy Darczyńca
Mam nadzieję, że wygrasz tę walkę! Będę się za Ciebie modlić 🙏❤️
Anonimowy Darczyńca
Jeszcze zobaczymy się na jakiejś sztuce!
Andrzej
Będzie dobrze, trzymaj się ☺️
Kamil G
Trzymaj się chłopie!
Kuba
Trzymaj się Chłopie. ❤️ Będzie dobrze, zobaczysz 🤗