Kinga Grudziecka
„Mój Michał…” 💙
Michał był maluśkim chłopcem…
Miał zaledwie półtora roku, gdy zaczęłam zauważać, że coś jest nie tak. Potrafił godzinami kręcić się w kółko, miał napady złości i unikał kontaktu wzrokowego.
A przecież na początku wydawało mi się, że wszystko jest dobrze – był kontakt, było gaworzenie, była zabawa zabawkami… aż nagle coś się zatrzymało.
Z czasem objawów było coraz więcej. Pojawiło się trzepotanie rączkami, nietypowe zachowania. Michaś nie bawił się samochodzikami ani misiami jak inne dzieci. Każdą zabawkę musiał najpierw poznać po swojemu – dotykając jej ustami, jakby w ten sposób uczył się świata.
Najbardziej kochał klocki i małe piłeczki, które do dziś uwielbia gryźć. To go uspokaja, daje mu poczucie bezpieczeństwa i porządku w świecie, który często jest dla niego zbyt głośny i niezrozumiały.
W wieku dwóch lat usłyszeliśmy diagnozę – autyzm dziecięcy.
To słowo na początku brzmiało jak wyrok. Ale z czasem zrozumiałam, że to po prostu inny sposób widzenia świata.
Świata, w którym mój Michał czuje, słyszy i odbiera wszystko inaczej, ale równie głęboko.
Z biegiem czasu pojawił się też kolejny problem – jedzenie.
Michał praktycznie nic nie je. Ma ogromną wybiórczość pokarmową.
Jego menu to mleko, frytki, ziemniaczki i chleb – chleb, który mógłby jeść w nieskończoność. 🍞
Każdy nowy smak to dla niego wyzwanie, stres, a czasem wręcz panika.
Kiedyś uwielbiał serki, dziś na sam ich widok odwraca głowę.
Nie zmuszam go. Wiem, że to tylko pogłębi jego lęk.
Uczę się cierpliwości, cieszę się z każdego małego kroku, z każdej próby, z każdego dnia, w którym zje choć trochę więcej.
Bo dla mnie to nie jest „niejadek” – to dziecko, które walczy o spokój w świecie, którego my, dorośli, nie zawsze potrafimy zrozumieć.
Najtrudniejsze są te chwile, gdy płacze…
Kiedy jest mu ciężko zrozumieć, że czegoś nie wolno albo że na coś trzeba poczekać.
Wtedy przychodzi ogromna złość, rozpacz, płacz – a ja stoję obok, bezradna, bo nie potrafię mu pomóc.
Czasem siadam obok niego i po prostu płaczę razem z nim, bo czuję jego ból, jego lęk, jego bezsilność.
Nie dlatego, że nie mam siły – tylko dlatego, że kocham go tak bardzo, że każdy jego łzy czuję jak swoje własne. 💔
Autyzm nauczył mnie pokory, miłości i siły, o jakiej nawet nie wiedziałam, że ją mam.
I choć każdy dzień z Michałkiem jest inny, czasem trudny i nieprzewidywalny, to jedno wiem na pewno – nie zamieniłabym go na żadne inne dziecko na świecie. 💙
Michałka kocham od jego pierwszych dni – od tych malutkich rączek, pierwszego spojrzenia, aż po dziś.
Bo to właśnie on nauczył mnie, czym jest prawdziwa miłość – taka, która nie oczekuje, nie porównuje i trwa mimo wszystko. 💙




