Proszę o pomoc jako roztrzęsiona córka, w imieniu całej rodziny oraz oczywiście w imieniu mojej mamy, której stan nie pozwala nawet na samodzielne otworzenie oczu.
Dnia 17.02 moja mama przybyła do jednego z położniczych szpitali w Warszawie, by urodzić długo wyczekiwaną córkę, moją młodszą siostrę. Skurcze nie wystąpiły samoistnie przez pierwsze 2 dni pobytu, przez co lekarze zdecydowali się na podanie oksytocyny w WIELOKROTNYCH dawkach.
Poród w końcu się rozpoczął, jednak przez komplikacje które wystąpiły po drodze, szpital zmuszony był wykonać pilne cięcie cesarskie dzięki któremu moja siostra urodziła się cała i zdrowa.
Przy operacji, lekarze zauważyli pęknięcie macicy na ok. 2cm, które zostało zszyte, a jama brzuszna zamknięta. Nikt niestety nie był przygotowany na to co nastąpi noc po porodzie.
Moja mama, Mariola, dostała ciężkiego krwotoku wewnętrznego, w którym traci AŻ 3 LITRY KRWI . To jest ponad połowa krwi którą w sobie miała. W trybie pilnym otworzono jamę brzuszną by zatamować krwawienie oraz wyciąć macice która je powodowała. Następuje bardzo silny wstrząs hipowolemiczny spowodowany utratą krwi. W tym momencie moja mama, która sama została po raz kolejny mamą zaledwie parę godzin wcześniej, znajduje się już w stanie skrajnie krytycznym. Lekarze podejmują decyzje o transporcie pacjentki do innego szpitala gdzie trafia na Oddział Intensywnej Terapii.
Kolejne wyniki badań przynoszą tylko smutek i pytania. Ciężka niewydolność nerek, ciężkie uszkodzenie wątroby, uszkodzenie przysadki oraz możliwe trwałe uszkodzenie mózgu.
Cały świat zawalił się nam na głowę na przestrzeni 2 dni. Od euforii po urodzeniu, do płaczu na OIT w kompletnie innej części Warszawy. Moja siostra zostaje w szpitalu położniczym do dnia dzisiejszego.
Jednak problemy zdrowotne mojej mamy nie kończą się niestety na jednym krwotoku. Po kilkudziesięciu godzinach spędzonych w stanie krytycznym, mama znowu zaczyna tracić krew i jasnym jest, że po raz kolejny trzeba operować. Podczas tej operacji pacjentce usuwają reszte przydatków (jajnik).
Łącznie moja mama przeszła 3 poważne operacje podczas 4 dni, jednak i to nie pomogło jej dojść do stabilnego stanu zdrowia. Znajduje się ona nadal w śpiączce, niewydolna wielonarządowo. Próba wybudzenia skończyła się zerowym kontaktem i brakiem reakcji na bodźce, przez co zdecydowano się na ponowną sedacje.
Jesteśmy zwykłymi ludźmi którzy w życiu nie wyobrażali sobie że może wydarzyć się coś takiego, niestety wydarzyło się i nadal nie potrafimy w to uwierzyć. Pojawiają się pytania, czy można było temu zapobiec? Czy ktoś popełnił błąd? Dlaczego akurat mama? Kto zajmie się Martą? Skąd weźmiemy na wszystko środki? Czy mama przeżyje? Czy dojdzie do sprawności?
Większość z tych pytań pozostanie retoryczna, jednak są takie, na które mogą nam państwo pomóc poznać odpowiedzi. Zbieramy na pomoc prawną, rehabilitację i prywatne leczenie dla mamy. Na wyprawkę dla młodszej siostry która od tygodnia pozostaje w innym szpitalu.
Dziekuję z całego serca za każdą złotówkę w imieniu swoim, mojej mamy i całej naszej rodziny.
Mamo, Martusia na Ciebie czeka, wszyscy czekamy.
!PEŁNA DOKUMENTACJA MEDYCZNA DO WGLĄDU!


Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Wspieramy chorych w pozyskaniu środków na leczenie, pomagamy zwierzętom i reagujemy natychmiast w pilnych sytuacjach kryzysowych 🚨
Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?
✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.
✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.
Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.
Życzę zdrowia
Życzę zdrowia z całego serca! Trzymam kciuki aby wszystko wróciło do normy i Mama wróciła do zdrowia