Zbiórka Ratowanie małej rodzinnej firmy - miniaturka zdjęcia

Ratowanie małej rodzinnej firmy Jak założyć taką zbiórkę?

Zbiórka Ratowanie małej rodzinnej firmy - zdjęcie główne

Ratowanie małej rodzinnej firmy

0 zł  z 50 000 zł (Cel)
Heart icon
Dokonaj pierwszej wpłaty.
Każda złotówka się liczy.
Wpłać terazUdostępnij
 
Ania Kowalska - awatar

Ania Kowalska

Organizator zbiórki

Nawet nie wiem jak zacząć...

Jesteśmy młodym małżeństwem z dziećmi, wróciliśmy do kraju z obczyzny kilka lat temu. Naszym marzeniem było otworzenie małego rodzinnego punktu gastronomicznego oraz życie w naszym ukochanym kraju. Nic wielkiego, drobna mała firemka, która miała nam przynieść dochód na zwykłym średnim poziomie, aby móc normalnie żyć i funkcjonować. Mieliśmy oszczędności, na które ciężko pracowaliśmy po fabrykach za granicą, gdzie człowieka traktowano bardzo źle. Nie przejmowaliśmy się tym, bo mieliśmy cel. I udało się! Wróciliśmy i zaczęliśmy ciężką pracę na "swoim".

Jak wszyscy wiecie wtedy przyszła pandemia, dobiła nas. Dobiła nas na tyle mocno, że straciliśmy wszystkie pieniądze, które zaoszczędziliśmy przez kilka lat naszej ciężkiej pracy w kraju. Czy pomógł nam rząd? Tarcze antykryzysowe? Nie.... Byliśmy za malutcy, żeby opłacało się nas wspierać, ale przetrwaliśmy....

Postanowiliśmy, że rozwiniemy firmę i od tego momentu, zaczęło być już tylko gorzej.... Gdy wojna na Ukrainie była opcją niemożliwą, a inflacja praktycznie na zerowym poziomie, podjęliśmy decyzję o kredycie na rozwój. Udało nam się troszkę odbić po pandemii. 

Wtedy się zaczęło, zanim wyremontowaliśmy lokal i ruszyliśmy z nowym projektem przyszła wojna na Ukrainie, inflacja, raty kredytów, towar wszystko tak wzrosło, że pochłonęło znowu nasze oszczędności.

Po drodze w walce o lepsze jutro mój mąż poważnie zachorował, nie poddał się, zmaga się z chorobą dla nas. Ma orzeczony III stopień niepełnosprawności. A pracuje jak każdy, a nawet i ciężej.

Walczymy, ciężko pracujemy, mamy dodatkowe źródła dochodów, ale wciąż inflacja nas pożera. Pożera do tego stopnia, że niebawem będziemy musieli ogłosić upadłość. Jesteśmy zrozpaczeni.

Nie wiemy już co robić, mamy pomysł, ale na jego realizację potrzeba środków, musimy opłacić zaległości oraz wykupić towar. 

Całe życie pomagamy, bierzemy udział w zbiórkach, w życiu nie spodziewaliśmy się, że sami staniemy nad urwiskiem z myślą o skoku.

Jesteśmy tak zrozpaczeni, że przyszła nam do głowy zbiórka, mamy cichą nadzieję, że karma faktycznie wraca i może teraz ktoś nam okaże odrobinę życzliwości.

Wiemy, że w tych czasach prosimy o wiele, prosimy nawet o bardzo wiele....

Ja naprawdę nie chcę rzucać tego wszystkiego i wyjeżdżać znów, szukając opcji na lepsze jutro....

Ja chcę po prostu żyć... Móc płacić rachunki i funkcjonować...

Błagam pomóżcie Nam odbić się od dna... Bo na nasz rząd liczyć się nie da... Zniszczyli nas, zniszczyli i podeptali nasze marzenia!!!

Jak ja mam wytłumaczyć maleńkim dzieciom, że na nic nas nie stać, że modlimy się każdego dnia, żeby komornik nie zapukał do naszych drzwi. Że rodziców nie ma, bo walczą o każdą złotówkę, na chleb w domu. Jak wytłumaczyć dziecku, które pyta "czemu wszyscy wyjeżdżają na wakacje", że rodzice są nieudacznikami i nie potrafią zadbać o ich szczęście. Mam łzy w oczach pisząc to błaganie o pomoc. Czuję się w tej chwili bardzo słaba... 

Dlaczego nie podałam nazwy firmy? bo to malutkie miasto, które pełne jest zawiści i nienawiści.... A ja się boję, boję się spojrzeń i opinii...

Dziękuję, że wytrwaliście do końca i dziękuję, za każdą pomoc. Nawet minimalną.


Pozdrawiam Was ciepło.

Załamana Anonimowa


0 zł  z 50 000 zł (Cel)
Heart icon
Dokonaj pierwszej wpłaty.
Każda złotówka się liczy.
Wpłać terazUdostępnij
 
Ania Kowalska - awatar

Ania Kowalska

Organizator zbiórki

Zadaj pytanie

Wpłaty: 0

Heart iconDokonaj pierwszej wpłaty

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

fundraiser thumbnail
Załóż swoją zbiórkę

Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!

fundraiser thumbnail