Marek Wróblewski
Witajcie. Nastąpiła nieco przydługa przerwa w przesyłanych informacjach o aktualnej sytuacji Mikołaja ale nowe realia i wygenerowane przez to dla nas naprawdę spore zmęczenie bardzo utrudniało takie sprawne zebranie myśli i napisanie tych informacji.
Obecnie Mikołaj jest już z nami w domu, ale to nie oznacza końca jego walki ani końca naszej wspólnej drogi. To jedynie nowy, wymagający etap leczenia, który wciąż wiąże się z bólem, codziennym wysiłkiem i sporymi kosztami. Każdy dzień wygląda podobnie: Mikołaj późno zasypia, bo dokuczają mu efekty gojenia ran – swędzenie, pieczenie, napięcie skóry itd. Codziennie przechodzimy przez wymianę specjalistycznych opatrunków, smarowanie maściami, pielęgnację dużej rany na szyi, która nadal jest dla niego bolesna i budzi lęk. Staramy się robić to jak najdelikatniej, ale to wciąż trudne doświadczenie dla niego i dla nas. Z tego powodu Mikołaj zasypia często dopiero około 3:00 (lub później) w nocy, a rano budzi się wcześnie. To oznacza dla nas ciągłą czujność, brak snu i ogromne zmęczenie, bo wymaga nieustannej opieki i obecności.
Ostatnio byliśmy na kontroli w Ostrowie – większość ran goi się dobrze, ale szyja nadal jest dużym problemem. Musi nosić specjalny kołnierz. Za kilka dni kolejna wizyta, podczas której dowiemy się, co dalej z tą raną i w ogóle jaka będzie dalsza strategia działań. Wiemy już, że przed Mikołajem będzie kolejna operacja właśnie związana szyją, a także wiele zabiegów laseroterapii, specjalistycznej rehabilitacji i długotrwałego leczenia. W oczywisty sposób to wszystko generuje koszty, które rosną z każdym tygodniem – dojazdy, konsultacje, maści, opatrunki, środki pielęgnacyjne, rehabilitacja, przygotowanie do kolejnych zabiegów. Niestety nawet opatrunki specjalistyczne, które potrzebuje, mają limit refundacji i w efekcie niemal wszystko trzeba kupować w pełnej 100% odpłatności. A są to naprawdę drogie rzeczy i trudno odstępne w "przyjaznych" cenach. Tuba jednej maści, która naprawdę niezwykle pomaga Mikołajowi, wystarcza na kilka dni a u producenta to koszt niecałe 400 zł. Takie są realia i zaledwie drobna część potrzeb jakie wiążą się z zapewnieniem odpowiedniej opieki i leczenia Mikołaja...
Dlatego zbiórka nadal jest dla nas absolutnie kluczowa. Powrót do domu nie oznacza, że Mikołaj jest już normalnie funkcjonalny ani że jego leczenie dobiegło końca i nic mu już nie zagraża. To wciąż walka o zdrowie, sprawność i przyszłość kilkunastoletniego chłopca, która potrwa bardzo długo. Dlatego bardzo, tak od serca Dziękujemy Wam za każdą wpłatę, każde udostępnienie, każde dobre słowo...
Wasze wsparcie naprawdę niesie nas przez te trudne dni. ❤️ Razem pomagamy Mikołajowi przejść przez ten etap i wrócić do zdrowia. Wybaczcie, jeżeli gdzieś coś napisałem niespójnie itp. ale zmęczenie naprawdę utrudnia i nam normalne codzienne funkcjonowanie czy nawet napisanie tych kilku zdań informacji tym bardziej, ze Mikołaj ma tylko Nas do opieki i Wasz niezwykły Dar Serca...
Anonimowy Darczyńca
Utulam
Anonimowy Darczyńca
Powodzenia w walce o zdrowie. Wałcz Mikołaju ♥️
Marta88
Mój mąż też kiedyś uległ poparzeniu. Wiem, że ból jest niewyobrażalny… ale minęło trochę czasu i o wypadku dawno zapomnieliśmy, życie wróciło do normy, mąż jest zdrowy. Tego Tobie też życzę Mikołaj! Wytrzymaj bo ból minie i wszystko się zagoi!
Anonimowy Darczyńca
Trzymaj się chłopie,masz przed sobą całe życie i kochających cię Dziadków!
Anna
Mikołaju trzymaj się i Wałcz❤️🙏