
Mam na imię Natalia i chciałabym Wam przedstawić moją ukochaną przyjaciółkę Grafkę. To kocia seniorka doświadczona przez los. Nie znam historii jej pierwszych 10 lat życia, ale nasze drogi przecięły się ponad 5 lat temu, kiedy zaczęła pojawiać się w grupie bezdomnych kotków, które dokarmiałam. Jej zachowanie, ogromny strach przed człowiekiem ; wygląd oraz stan ogólny sugerował , że przeszła wiele i przez dłuższy czas musiała zmagać się z bezdomnością. W momencie wyprowadzania stanu jej zdrowia na prostą okazało się , że zaczęły pojawiać się u niej rujki, które jak się okazało były spowodowane odpryskiem jajnika będącego pozostałością po sterylizacji. To spowodowało , że przez pierwsze 10 lat życia mimo zabiegu wciąż pozostawała hormonalnie aktywna czego następstwem jest niestety rak listwy mlecznej , z którym się obecnie mierzymy.


Jak zaczęła się nasza walka o jej zdrowie?
Pod koniec września wyczułam u niej w okolicy sutka dwa małe guzki. Po wykonaniu badań , stwierdzeniu braku przerzutów w płucach ustaliliśmy termin operacji wycięcia guzów oraz listwy mlecznej na 14 listopada. Niestety 4 dni przed terminem operacji zachorowała ; pojawiły się wymioty i biegunka , po wykonaniu USG jamy brzusznej lekarka na wątrobie zobaczyła jakąś zmianę podejrzewając, że może to być przerzut. Tamtejsi lekarze w tej sytuacji zaczęli odradzać dalsze leczenie i operację. Nie mogłam jednak na to pozwolić. Walczyłyśmy dalej, mimo że infekcja pokarmowo-jelitowa przekształciła się w wirus dróg oddechowych, który leczyłyśmy ponad trzy tygodnie. W tym czasie wydałam około 900 euro – wszystko to, co odkładałam na operację. A mimo to nadal nie miałyśmy wykonanej mastektomii, która powinna być zrobiona jak najszybciej. 


Dlaczego leczenie zdecydowałam się kontynuować w Polsce?
Zdecydowałam się szukać pomocy w Polsce, gdzie dostęp do specjalistów jest lepszy, a koszty leczenia nie są tak horrendalne jak w Niemczech. W tym tygodniu udało mi się przyjechać z Grafką do Polski. Miałyśmy wykonane USG u dr Anny Zlot, która:
•potwierdziła konieczność jak najszybszego usunięcia obu listew mlecznych,
•oceniła zmianę wątroby jako łagodną lub o niskiej złośliwości, bez cech typowych dla procesu przerzutowego
•wskazała jedynie na stan zapalny przewodu pokarmowego i jelit spowodowanego prawdopodobnie niedawno przebytą chorobą do podleczenia przed operacją.
Badania krwi, które miała wykonane ponownie są dobre, musimy wykonać jeszcze echo serca i wtedy mamy zielone światło na operację u prof. Marka Galantego w Warszawie.

Czas nas goni...
Najlepiej, aby operacja odbyła się jeszcze w grudniu. Niestety chociaż staram się walczyć jak mogę… nie mam już środków. Ostatnie dwie wizyty wyniosły kolejne 959 zł, do tego koszty podróży do Polski, leków.


Razem ze mną w Niemczech mieszkają moje dokarmiane wcześniej bezdomniaczki – osiem kotów, których nie mogłam porzucić w związku z moją wyprowadzką. Utrzymanie ich wszystkich w Niemczech pochłania ogromne środki, jednak są dla mnie całym światem, więc staram się dbać o nie najlepiej jak potrafię .

Koszt operacji podwójnej mastektomii, echo serca, hospitalizacja po operacji oraz dojazdy i kontrole wyniesie około 6000–7000 zł.
To kwota, której nie jestem w stanie samodzielnie udźwignąć w tak krótkim czasie.
Dlatego zwracam się z ogromną prośbą – będę wdzięczna za każdą, nawet najmniejszą wpłatę, a także za udostępnienie zbiórki. Grafka ponad połowę swojego życia walczyła o przetrwanie. Teraz ja walczę o nią i będę robić to do ostatniego dnia.
Dziękuję z całego serca każdemu, kto w jakikolwiek, nawet najmniejszy sposób pomoże mi zawalczyć o jej życie.


Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
A. :*
Trzymam kciuki!