
Mruczuś — wiejski kot, na którego wydano wyrok ostateczny - eutanazja.
Dziś żyje, chodzi i potrzebuje Waszej pomocy.
Na wsi koty rzadko mają imię, dom i kogoś, kto je zauważy, pomoże w chorobie. Mruczuś był jednym z takich niewidzialnych, bezdomnych kotów aż pewnego dnia dowlókł się pod wiejski dom, ciągnąc nogi za sobą.

Za opiekę nad bezdomnymi kotami, także finansową, odpowiedzialna jest gmina. Niestety, urzędnicy nie stanęli na wysokości zadania. Pozwolili na jedną wizytę u lekarza, ale odmówili diagnostyki. Wskazali jednak rozwiązanie, które miało kotu pomóc i za które było gotowi zapłacić - uśpienie. Bez diagnostyki, bez prób leczenia, bez szansy. Fundacje z okolic Opola odmówiły pomocy — „nie mamy miejsca”, „nie damy rady”. I wtedy pojawiła się Karolina. Zwykła mieszkanka okolicy, która zobaczyła przed swoim domem kota, który ciągnie tylne łapki po ziemi — i nie umiała przejść obok obojętnie. Zabrała go do weterynarza, szukała pomocy wszędzie, aż w końcu trafiła do nas. Nie mogliśmy powiedzieć „nie”. Osobom z tak wielkim sercem się nie odmawia - więc Mruczusiowi i Karolinie odpowiedzieliśmy "Tak, walczymy".
Przyczyn niedowładu mogło być wiele, więc wykonaliśmy wszystkie niezbędne badania - wykluczyliśmy Toxoplazmozę, wykonaliśmy badania krwi, sprawdziliśmy kotka też pod kątem FIP. Kluczowa okazała się diagnostyka obrazowa - zdjęcie RTG które wykazało dwa duże ropnie przy kręgosłupie, w okolicy ogona, uciskające na nerwy i uniemożliwiające mu chodzenie. Ropnie zostały dokładnie oczyszczone, a rana już po kilku dniach zaczęła pięknie się goić.



Mruczuś ZNÓW CHODZI! Już nie powłóczy łapami, porusza się pewnie i lekarze są bardzo zadowoleni z efektów leczenia. Przy pierwszym badaniu ważył tylko 2,6 kg. Dziś — po leczeniu i opiece — waży 3,4 kg. To ogromna różnica jak na tak krótką chwilę.

Wyniki krwi: Wyszło, że Mruczuś jest nosicielem wirusa białaczki (FeLV) - potwierdziliśmy to badaniem PCR. Kot może żyć długo i w pełni normalnie — choroba nie musi się nigdy rozwinąć. To informacja medyczna, nie wyrok.
Dlaczego potrzebujemy pomocy? Fundacja opłaciła diagnostykę, RTG, leczenie, kastrację, leki, wizyty i opiekę nad Mruczusiem. To były koszty, które trzeba było ponieść natychmiast — nie można było czekać. Teraz potrzebujemy pokryć faktury za leczenie tego dzielnego kota. Mruczuś dostał życie wtedy, gdy system chciał mu je odebrać. Teraz my prosimy o wsparcie, abyśmy mogli pomagać dalej — jemu i innym kotom, które nie mają niczego.
Każda złotówka ma znaczenie.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Aaaaaa146
Pomagam, wspieram z nadzieją 🩷🩷🩷
Pestka
Trzymam kciuki za szybki powrót do pełni zdrowia.