Yoko jest około 10 letnią suczką w typie yorka. W swoim życiu wielokrotnie rodziła. Kto wie, może kiedy nie mogła już zajść w ciążę, stała się zbędnym ciężarem dla pierwszego właściciela. Yoko trafiła z pierwszego domu do kogoś tam, kto, jak się niebawem okazało, nie mógł, a może nie chciał zajmować się starszą suczką. Yoko trafiła następnie do trzeciej osoby na jakiś czas, ale z zamiarem przygarnięcia suczki na stałe. I znów skucha. Trzecia już opiekunka zachorowała, musiała przez długi czas zamieszkać w szpitalu, a matka tej pani nie była w stanie zająć się suką. I tak dalej, i tak dalej... Ostatnia osoba z łańcuszka "pomocy dla Yoko" zadzwoniła do nas, przedstawiła sytuację i prosiła o przyjęcie  psa pod naszą opiekę. Cóż było robić. Mamy szczególną atencję do starszych, bezbronnych, bezradnych zwierząt. Gdzieś przeczytaliśmy, że miarą wielkości i mądrości narodu jest jego stosunek do starszych, w tym przypadku - do starszych zwierząt. Koń by się uśmiał. Pojechaliśmy, zabraliśmy Yoko pod pachę, zwyciężyliśmy (vide vini, vidi, vici). Yoko okazała się przerażoną, znerwicowaną piękną maleńką suczką, której zapach z ust mógł zabić byka. W jamie ustniej sunia wyhodowała dosłownie gnój. Resztki kolebiących się zebów i kilogramy kamienia nie przetrwały wizyty u psiego stomatologa. Zabieg gruntownego porządkowania Yokowego uzębienia pozostawił na placu boju 2 (słownie: dwa) piękne ząbki. Ale nie ma problemu. Yoko pieknie zjada puszki, gotowane jedzenie, potrafi też zmęczyć chrupki, aczkolwiek z tymi ostatnimi walczy dość długo. Chcieliśmy też wysterylizować sunieczkę. Niestety, nie udało się. Weterynarz odstąpił od zabiegu, ponieważ nie podobała mu się praca serca yorczki. Nie chciał ryzykować. Ok. Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Yoko czeka też na wizytę u okulisty, ponieważ niedowidzi.

Zatem, wiecie już mili, że pod naszą opiekę trafił kolejny starszy, schorowany, zaniedbany pies, który niewątpliwie w czasie swojego pieskiego życia nabijał portfel właściciela pieniędzmi za rodzone i sprzedawane szczeniaki. Właściciel się ulotnił. Nie dowiedzieliśmy się kim jest, gdzie mieszka, nikt nie zdecydowal się świadczyć przeciw. 

Potrzebujemy 700 zł na pokrycie kosztów sanacji jamy ustnej suni, badanie kardiologiczne z echem serca i konsultację okulistyczną. 

Poszukujemy domu tymczasowego dla małej w Warszawie oraz stałego, najlepszego na świecie domu w Polsce. W zamian oferujemy towarzystwo super psiej kruszynki, lizaka pokojowego i darmowego podgrzewacza ;) Pomóżcieeeeeeeee :(


Tel. 509 117 723, 501 258 303.

Jeśli nie możesz adoptować Yoko, zostań jej opiekunem wirtualnym. 

Możesz także przekazać naszej fundacji 1% z podatku na utrzymanie suni.

KRS 00000 98734

Utrzymujemy nasze zwierzaki wyłącznie z darowizn osób fizycznych i prawnych. 

Twoja pomoc jest nam niezbędna.

Komentarze

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    11.05.17
    11.05.17

    Powodzenia w leczeniu Yoko. Trzymam kciuki!

Wpłaty - 22

Paulina K. - awatar
100
Paulina K.
Anonimowy Darczyńca - awatar
100
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
10
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
12
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
5
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
10
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
10
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
10
Anonimowy Darczyńca

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Jak to działa?

1

Stwórz zbiórkę

Podaj kwotę, uzupełnij opis, gotowe!

2

Udostępnij

Zapraszaj do wsparcia zbiórki.

3

Zbierz pieniądze

Wykorzystaj najlepsze narzędzie w sieci.

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij