Nigdy nie przyszło by mi do głowy, że muszę prosić obcych ludzi o pomoc. Nigdy też o taką pomoc nie prosiłam, ale jestem w tej chwili postawiona pod ścianą i czekam na wyrok.
Moje małżeństwo po ponad 17 larach się rozpadło i niestety podczas procesu rozwodowego poznałam prawdziwe oblicze mojego małżonka.
Mam mnóstwo nagrań i dowodów, jak mnie traktował o jak się odnosił do mnie. Do naszych wspólnych dzieci na szczęście nie.
Przez te wszystkie wspólnie spędzone lata nie przypuszczałabym nawet, do czego ten człowiek jest zdolny.
Po stracie dziecka zostałam obwiniana o to, od paru lat niestety ja i moje 9 letnie dziecko musimy się leczyć z powodu traumatycznych przeżyć i agresji, która u mojego dziecka wywołuje niewiarygodne sytuacje.
Moj byly mąż miał założoną niebieską kartę, która po Jego wyprowadzce wygasła, otrzymał prawomocny wyrok z nakazem eksmisji i z zakazem zbliżania się do naszego wspólnego mieszkania.
Zdarzały mi się potem epizody z przebitymi oponami i wyrwaną rejestracją w aucie, którym jeżdżą Jego dzieci.
Niestety jedyna sprawa, jaka mnie z Nim jeszcze łączy, to wspólnie zakupione w trakcie trwania małżeństwa mieszkanie.
W drodze mediacji ustaliliśmy wspólnie bardzo korzystną dla mnie kwotę, za którą mogę Jego połowę własności wykupić, niestety w tej chwili nie posiadam zdolności kredytowej (nie mam pracy na stałe).
Wszystkie powyższe wiadomości mogę potwierdzić na żądanie drogą prywatną, niestety jest RODO i nie powinnam upubliczniać takich danych i informacji nt. tego człowieka, a jest to osoba wykształcona i postawiona na dosyć wysokim jak na nasze miasto stanowisku.
Wiem, że to trudne i to bardzo, ale ja już nie wiem, co mam zrobić, nie chcę stracić mieszkania, w którym dorastały nasze wspólne dzieci, gdzie obok mają szkołę i babcię (moich rodziców).
Rodzice są w takim wieku, że nie wezmą sprawy kredytu na siebie, a niestety (jak to podejrzewał i wypominał mi również w obecności dzieci i łącznie z użyciem wulgaryzmów) nie mam pod ręką żadnego mężczyzny (kochanka, absztyfikanta, nikogo), kto mógłby wyciągnąć do mnie pomocną dłoń.
Mam zamożną osobę w rodzinie, ale wiecie, jak to jest, nawet nie odbiera telefonów ode mnie, ani nie odpisuje na messangerze.
Wiem, że proszę o wiele, ale wszystko wraca, dobro też.
Wierzcie mi, lub nie, ale właśnie siedzę na placu zabaw z młodszym synkiem i zalewam się łzami.
Niestety w procesie mediacyjnym nie jest możliwe dogadanie się z moim byłym mężem, ponieważ chce pieniążki natychmiast, a ja, po otrzymaniu umowy na stałe potrzebuję 6 miesięcy, aby zdobyć zdolność kredytową i to jeszcze z wysokimi dochodami, wszyscy wiemy, jaka jest teraz sytuacja w bankach i jakie są obostrzenia.
Wierzę, że znajdę tu chociażby paredziesiąt tysięcy osób, które wpłacą chociażby złotówkę.
Dla Was moi drodzy to niewiele, a może uratować stabizację moich dzieci.
Dla siebie chcę naprawdę tylko świętego spokoju.
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!