Zauważyłam go przy ruchliwej ulicy pod Czeską granicą, wbiegał między ciężarówki i auta osobowe 😪 . Kompletnie sobie nie radził, nie wiedział co się dzieje, na moje wołania nie za bardzo reagował (podejrzewam, że jest głuchy). Próbowałam go złapać ale na marne przy takim natężeniu ruchu 😪 Pies zwiał, nie dawałam za wygraną szukałam organizacji w okolicy, kogoś kto pomoże tam go zabezpieczyć- niestety bez skutku. Ale znalazła się wspaniała osoba Monika, która po moim poście bez chwili zawahania wsiadła w samochód i z pomocą ludzi którzy dokarmiali psinę udało się go złapać. 2 dni później byłam w drodze po Czarusia.
To dopiero początek jego historii. Same kosteczki na jego ciele, fatalny stan zdrowia 😔. Byliśmy u weterynarza. Z Czarusiem na wizycie zrobiliśmy to wszytsko co było możliwe :
-USG ( wykazało guz nowotworowy na śledzionie )
-RTG (przwdnia łapka na którą kulał, wykazalo zmiany zwyrodnieniowe, na szczescie to nie złamanie bo tego się bałam)
-został wykastrowany chemicznie bo miał guzy w okolicy jąder i odbytu 😪 Po tej kastracji jąderka się zmniejsza i guzki też powinny. Bedzie ważna na około 8 miesięcy
-ma problemy z jedna zastawką serca
W uszach miał dramat taka mazista substancja jak wyschnięta smoła 😭😭💔 może dlatego tak nie lubił żeby ktoś dotykał okolicy uszu. Ogólnie jest ciężko. Ma chipa ale niestety nie jest zarejestrowany. Dzis zrobiliśmy maksimum co było możliwe aby więcej nie dawać mu narkozy bo ma słabe serduszko. A bez narkozy nic się nie da przy nim zrobić bo chce gryźći ściąga kaganiec 😔. Weterynarza chyba nigdy nie widział na oczy. Ma ponad 12 lat.
Uszka mu doktor dobrze wyczyściła. Badania zrobione. Krew ogólnie wyszła w porządku na prawdę dobre wyniki więc to chyba dzięki temu że nie ma stresu i dobrze jje od miesiąca. Nie wiemy ile życia mu zostało 😔wiem jedno, jest bezpieczny w hoteliku, kochany i karmiony. Nie śpi na ulicy i nie prosi o jedzenie. Staram się zrobić wszytsko aby miał godną starość ale przy tak dużej ilości psów w hoteliku brakuje już na to wszytsko funduszy . Bez Waszego wsparcia sama tego nie udźwignę, nie planowałam kolejnego psa , to on wyszedł na ulicę gdzie akurat się znalazłam. Nie miałam odwagi zapomnieć o nim i nie pomóc mu. Dlatego proszę pomóżcie mi utrzymać Czarusia 🙏🙏
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!