
Mówią, że dom to nie ściany, a ludzie. Ale co się dzieje, gdy te ściany – stare, drewniane i wysłużone – nagle przestają dawać schronienie, a stają się pułapką?
Nazywam się Weronika. Mam 24 lata i odkąd skończyłam siedemnaście lat, moje życie kręci się wokół jednego celu: zapewnienia bezpieczeństwa mojej mamie, Basi. Siedem lat temu nasza rzeczywistość się rozsypała – mama przeszła ciężkie załamanie i leczenie psychiatryczne. Wtedy, zamiast wchodzić w dorosłość z lekkością, musiałam stać się jej opiekunką, jej filarem i jej głosem.
Dziś ten głos mi drży, bo sytuacja nas przerosła.
Pęknięta rura i dom, do którego nie da się wrócić
Wszystko wydarzyło się nagle, podczas mrozów. W naszym starym, drewnianym domu pękła rura, a woda zalała całe wnętrze. Ponieważ ściany są z drewna, piły tę wodę jak gąbka. Wilgoć weszła wszędzie – w konstrukcję, w podłogi, w każdą szczelinę. Przez to padła cała instalacja elektryczna, a dom po prostu przestał nadawać się do użytku. Nie ma tam ogrzewania, nie ma prądu, a meble, które mama tak lubiła, spuchły od wody i są do wyrzucenia. W jednej chwili miejsce, które było naszym azylem, stało się ruiną.
Tułaczka to największy wróg
Obecnie mama "tuła się" po znajomych. Każda noc w innym miejscu, każda walizka rozpakowana tylko na chwilę to dla osoby po kryzysie psychicznym ogromne ryzyko.
Dla mamy stabilizacja to nie luksus – to lekarstwo. Bez własnego kąta, bez kuchni, w której mogłaby lepić swoje ukochane pierogi i bez fotela, w którym mogłaby zatopić się w lekturze książki, jej stan zdrowia jest zagrożony.
Próbuję budować swoje życie w Warszawie, pracuję, wynajmuję mały pokój, ale nie jestem w stanie udźwignąć kosztów wynajmu drugiego mieszkania dla mamy.
Na co zbieramy?
Moim największym marzeniem w tym momencie jest postawienie dla mamy małego kontenera mieszkalnego na naszej działce. Czegoś trwałego, suchego i bezpiecznego. Miejsca, którego żadna pęknięta rura już nam nie odbierze, a dzięki któremu mama będzie mogła odzyskać grunt pod nogami, poczucie bezpieczeństwa i kontynuować proces usamodzielniania się.
Każdy grosz to jedna cegiełka spokoju
Mama to najcieplejsza osoba, jaką znam. Mimo trudnej przeszłości, jej pierogi wciąż smakują najlepiej na świecie, a jej miłość do książek i zwierząt nauczyła mnie wrażliwości. Nie chcę, by ta wrażliwość została teraz złamana przez bezdomność.
Proszę Cię o pomoc. Nie o pałac, ale o dach nad głową, pod którym mama znów poczuje się bezpiecznie.
Dziękuję za każde udostępnienie i każdą złotówkę. To dla nas więcej niż pieniądze – to wiara w to, że po każdej burzy (i powodzi) w końcu wychodzi słońce.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
KAROLINA B
Powodzenia ! 😊