
To naprawdę wyjątkowa historia i warto pokazać, że są ludzie, którzy nie odwracają wzroku od cierpienia bezdomnych zwierząt.
🐾 SĄ JESZCZE LUDZIE, KTÓRYM NAPRAWDĘ ZALEŻY… Poznajcie historię kotka z Radziejowa 🐾
Wczoraj otrzymaliśmy wiadomość na stronę naszej fundacji. Ktoś zauważył kota, który bardzo mocno kulał na jedną łapkę. Łapa wyglądała na opuchniętą, a przesłane zdjęcia i filmik nie pozostawiały wątpliwości – kot potrzebował pomocy.
Mamy ogromne zadłużenie i coraz większe problemy finansowe, ale nie mogłyśmy pozwolić, aby zwierzę dalej cierpiało. Zabrałyśmy klatkę-łapkę i pojechałyśmy do Radziejowa szukać kotka.
Niestety nie było go już w miejscu, w którym wcześniej go widziano. Zaczęłyśmy więc chodzić od domu do domu, pokazując jego zdjęcie i pytając mieszkańców, czy ktoś go rozpoznaje.
Kiedy podeszłyśmy do jednego z domów, okazało się, że jego mieszkańcy od kilku dni sami próbują złapać kota i zawieźć go do weterynarza. Naprawdę rzadko spotykamy się z taką sytuacją, dlatego tak bardzo chcemy ją opisać. Przed domem, obok samochodu, stały miseczki z jedzeniem i wodą. Widać było, że kot nie był dla tych ludzi obojętny.
Podczas rozmowy kotek pojawił się w pobliżu domu. Był dziki i bardzo ostrożny, dlatego ustawiłyśmy klatkę-łapkę. Pani Paulina zaprosiła nas do środka, abyśmy mogły obserwować sytuację przez okno i nie płoszyć kota.
To może wydawać się drobnym gestem, ale dla nas był czymś naprawdę niezwykłym. Przez blisko 30 lat wolontariatu łapałyśmy koty także podczas mrozów sięgających ponad minus 20 stopni. Nigdy wcześniej nikt nie zaprosił nas do domu, abyśmy mogły w cieple obserwować klatkę przez szybę. Byłyśmy tym gestem ogromnie wzruszone i zaskoczone.
Kotek znał panią Paulinę i wiedział, że może liczyć u niej na jedzenie. Dzięki temu podszedł z większym zaufaniem i wszedł do klatki-łapki. Udało się! ❤️
Pani Paulina zabezpieczyła go na noc w swojej piwnicy, a dzisiaj już o godzinie 8.00 sama zawiozła go do weterynarza. Kotek pozostał w lecznicy i rozpoczął leczenie.
Niestety jego stan wymaga wielu zabiegów. Ma dużo ran, świerzb oraz bardzo chore zęby – część z nich trzeba będzie usunąć. Łapka, która tak nas zaniepokoiła, jest skutkiem starego, zagojonego urazu. Kotek nie ma części stopy. Czeka go również kastracja.
Pani Paulina będzie uczestniczyć w kosztach leczenia na tyle, na ile pozwolą jej możliwości. Jednak przed kotkiem długa droga, a wydatki będą duże, dlatego musimy poprosić Was o pomoc.
🙏 Prosimy o nawet najdrobniejsze wpłaty na jego leczenie. Każde 5, 10 czy 20 zł ma ogromne znaczenie.
Po zakończeniu leczenia kotek wróci w znane sobie miejsce. Będzie wypuszczony u pani Pauliny, gdzie nadal będzie miał zapewnione jedzenie, schronienie i troskliwą opiekę.
Pani Paulino – dziękujemy. Za serce, za zaangażowanie, za samodzielną próbę pomocy i za to, że nie przerzuciła Pani całej odpowiedzialności na organizację. Dziękujemy, że los bezdomnego, dzikiego kota nie był Pani obojętny.
Oby więcej takich ludzi spotykałyśmy na swojej drodze. ❤️🐈
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!