Na polnej drodze, maleńki kotek nieporadnie kręcąc się w kółko na tylnych łapkach machał przednimi bezsilnie próbując odpędzić od siebie rój much, które złożyły już jaja w jego oczkach i reszcie ciała.. widok dramatyczny..
Podniosłam to, drżące, umęczone walką maleństwo, ważące tyle, co 'nic' i tuląc do piersi zabrałam do samochodu.
Nie potrafiliśmy z mężem pozostawić go na tej pustej drodze...
"Oczy są nie do uratowania, Herpeswirus zaatakował gałki i pękły" - stwierdziło dwóch weterynarzy, zalecając eutanazję..
Serce podeszło mi do gardła, bezbronne, około trzytygodniowe życie- ufnie wtulało się w moją dłoń - jakby była jego całym światem - patrzyłam na ogrom bólu w tak krótkim życiu, w tak kruchym ciałku, ale w mojej głowie tylko jedna myśl "... jakaś siła postawiła mnie na tej drodze, aby go ocalić...''
Serce wciąż ściśnięte, przecież pragnęłam by poznał radość, miłość i zasypiał bezpieczny..
..z kołatającymi się myślami i maleństwem w dłoni ... opuściłam dyżurującą weterynarię.
W poniedziałkowy ranek - wizyta u Pani dr Anity❤️
w nadziei na cud, lecz
diagnoza ta sama: "stracił oczka, ale ratujemy życie!"🐈
'Luluś' - tak go nazwałam - oprócz tego, że skradł nasze serca
dzielnie znosił wszelkie zabiegi - bo oczka trzeba było zakraplać, co dwie godziny - i oczekiwanie na osiągnięcie odpowiedniej wagi i stanu zdrowia, aby można poddać go operacji usunięcia pozostałości po oczkach, uwalniając od bólu, bo podwijające się rzęsy, drażniąc resztki gnijących gałek, powodują przewlekły stan zapalny z ropno-krwistą wydzieliną.
Przygotowywałam go do tej operacji wiele miesięcy, wciąż walcząc ze stanem zapalnym i próbując zachować przy życiu, co pochłaniało ogromne koszty..
Luluś❤️ nie jest jedynym z przygarniętych przez mnie, poranionych bezdomniaczków..
Nie jest mi łatwo prosić, lecz w życiu każdego z nas bywają sytuacje, które zmuszają do wołania o pomoc..
..gdyby nie białaczka Felusia
która zaatakowała w kwietniu i ostra niewydolność nerek Laleczki, którą w czerwcu przez tydzień codziennie musiałam zostawiać w szpitaliku na kroplówki pod pompą,
to mimo środków, które wydaję na karmę i leki dla całej reszty futerek, pewnie jakoś dałabym radę, odłożyć na operację Lulusia..
Niestety, stało się inaczej..
..więc w jego imieniu, serdecznie proszę o symboliczną cegiełkę w darze od serca , dla serca i uwolnienia Lulka od bólu..
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Olaa
trzymaj się Luluś ❤️🩹
Iwona Mach-Ciemała
Dorotka,trzymam kciuki za to maleństwo❤️, a dla Ciebie przesyłam ogrom dobrej energii ❤️❤️😘