Jacek Barczak
Bardzo Wam dziękuję za pomoc Bazyliszkowi, a w szczególności nowym opiekunom.
O pomoc dla Bazyliszka poprosiła Pani Prezes. Trochę to dziwne, że ktoś kto ponad 30 lat pomaga zwierzętom musi w ogóle prosić o pomoc, ale tak się stało.
Bazyliszek dotarł do jednego ze stad na obrzeżach Torunia i stado go nie przyjęło. Zdarza się tak, koty są w stanie przepędzić intruza. Bazyliszek się jednak nie poddawał. Stado młóciło go codziennie, ale tkwił w miejscu, na schodkach, do którego dotarł i czekał na pomoc.
Decyzja zapadła od razu po telefonie i następnego dnia już był w gabinecie weterynaryjnym na badaniach. Obraz nędzy i rozpaczy. Pod grubym futrem, tkwił koci szkielet, parametry wątrobowe mówiły o wielodniowej głodówce, w miejscu karmienia nie dojadał, atakowany przez inne koty. Przyjechał do mnie na leczenie.
W całej tej części historii najsmutniejszy jest fakt, że osoby, który pomagały zwierzętom od wielu lat, gdy obecnie pomagający jeszcze w pieluchach chodzili i na kotka mówili "ciotek", mają za nic takie osoby. I nie chodzi o to czy ktoś to robił super, dobrze, tak sobie, ale robił, gdy inni kciuk ssali.
Hit story jednak się nie kończy w tym miejscu. Basia, której wysłałem zdjęcia odnalazła ogłoszenie bardzo podobnego kota, który zaginął kilkanaście dni prędzej, kilkanaście kilometrów dalej. Długo analizowaliśmy każdą plamkę, każde zdjęcie i stwierdziliśmy, że to ten kot.
Dotarliśmy do opiekuna, zadzwoniłem. Przedstawiłem się i powiedziałem, że najprawdopodobniej mam ich kota, że jest na leczeniu. Usłyszałem, w odpowiedzi, że to nie ich kot - widzieli zdjęcia. Jak nie, to nie. Opiekun chyba wie najlepiej, choć wszyscy wiedzą, że to ten kot.
Szczęśliwy kot wychodzący, którego coś przegnało z miejsca gdzie żył i zaprowadziło praktycznie na skraj śmierci głodowej.
Zostało wdrożone intensywne leczenie. Otrzymałem leki i karmę. Ułożyliśmy plan leczenia, kastracji, szczepienia. Cała Bazyliszkowa impreza wyniosła na dzień dobry tylko 500 zł (wielki ukłon).
Kochani po kilkunastu dniach Bazyliszek został wykastrowany, usunięto zmianę, ponownie przebadano krew, wyczyszczono zęby, kolejne 250 zł (kolejny ukłon).
Po kilku dniach szczepienie, 50 zł (kolejny ukłon).
Na tej zbiórce zbieram 500 zł, ale może będziecie tak mili i sypniecie Bazyliszkowi groszem od razu do 800 zł? Nie będę Wam musiał truć głów dwoma kolejnymi zbiórkami. Wszyscy będą szczęśliwi. Poza Bazyliszkiem, który musiał się tyle wycierpieć w tak krótkim czasie, ale już jest dobrze.
Mam nadzieję, że pomożecie i z góry za tą pomoc dziękuję.
Bardzo Wam dziękuję za pomoc Bazyliszkowi, a w szczególności nowym opiekunom.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Wpłata nie jest możliwa po końcu zbiórki.
Zrób jeszcze jeden mały krok.
Nawet 1 zł może pomóc!