


Błagam o pomoc dla 4-miesięcznego kotka…
Kilka dni temu moje serce pękło — przy jednej z ulic znalazłam malutkiego, przerażonego kotka. Miał zaledwie 4 miesiące. Ktoś musiał go brutalnie skrzywdzić, najprawdopodobniej kopnąć z ogromną siłą. Diagnoza była druzgocąca: złamana kość udowa, przestawione kręgi miednicy… Maluch nie może ruszyć nóżką. Patrzy na mnie wielkimi oczkami, jakby pytał: „Dlaczego mnie to spotkało?”
Koszt operacji to około 3000 zł – kwota, która mnie przerasta. Ale nie mam serca oddać go do schroniska, gdzie spędzi resztę życia w klatce, cierpiąc w samotności.
Jakby tego było mało – w międzyczasie okazało się, że nie czuje ogonka. Trzeba go amputować. Pojawiła się też martwica skóry na nóżce, która wymaga wycięcia. Weterynarze nie są pewni, czy zmiany nie będą się rozprzestrzeniać dalej…
Codziennie walczę o jego życie i komfort, ale sama nie dam rady. Dlatego proszę – jeśli możesz, pomóż mi uratować tego bezbronnego kotka. Każda złotówka to krok bliżej do operacji, do życia bez bólu i cierpienia.
Dziękuję z całego serca za każde wsparcie — nawet najmniejsze. 🙏💔
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!