Frustrację przekuwają w działanie. Wywiad z twórcami „Tour de Konstytucja”

Karolina
17 kwietnia 2026
Wpis Frustrację przekuwają w działanie. Wywiad z twórcami „Tour de Konstytucja” - miniaturka zdjęcia


Wiele organizacji pozarządowych opiera swoje kluczowe działania na systemowych dotacjach. Co się dzieje, gdy z dnia na dzień okazuje się, że zakontraktowanych środków nie będzie? Zespół Fundacji Akcja Demokracja, realizujący projekt edukacyjny „Tour de Konstytucja”, wielokrotnie stawał przed takim wyzwaniem. 

O radzeniu sobie z frustracją, transparentnej komunikacji i budowaniu niezależności finansowej w oparciu o siłę społeczności rozmawiamy z Kingą Dagmarą Siadlak i Robertem Hojdą z Fundacji Aktywna Demokracja.

Karolina Pacoń (Fundacja Pomagam.pl): Początki Waszej inicjatywy to ogromna mobilizacja, ale bez planu i zaplecza finansowego. Jak wspominacie ten pierwszy etap?

Robert: Pierwszy wyjazd to było bardzo dużo pracy, a ruszyliśmy właściwie bez żadnych środków finansowych. Pomysł wziął się stąd, że osoby z małych miejscowości przyjeżdżały na demonstracje do dużych miast, a potem wracały do siebie i często czuły się zapomniane, a czasami wręcz ponosiły przykre konsekwencje swojego zaangażowania. Chcieliśmy pojechać z edukacją obywatelską właśnie do nich, do ich miejscowości. Na początku środowiska prawnicze (sędziowie czy adwokaci) angażowali się w to na własny koszt. Kinga również na początku płaciła za wszystko z własnej kieszeni, o czym ja nawet nie wiedziałem!

Szybko jednak zrozumieliśmy, że na dłuższą metę tak się nie da. Z czasem zaczęliśmy pozyskiwać środki - na początku przez licytacje. Ale obsługa logistyczna (odbieranie przedmiotów, pakowanie, wysyłka) była bardzo męcząca i wymagała jeszcze większych nakładów pracy. Kiedy po pierwszym finale zapadła decyzja, że jedziemy dalej, wiedzieliśmy, że musimy kupić własnego busa, realnie dostosowanego do naszych potrzeb. Wtedy po raz pierwszy uruchomiliśmy zbiórkę na konkretny cel, o wsparcie poprosiliśmy wiele znanych osób, którym to co robiliśmy było bliskie. Wymagało to dużo zaangażowania, ale sto tysięcy złotych zebraliśmy w niecałe trzy tygodnie.

Karolina: Zbiórka na leczenie czy schronisko dla zwierząt wydaje się o wiele prostsza w komunikacji. Wy zbieracie na edukację obywatelską. Jak przekonać ludzi do wsparcia dość abstrakcyjnego celu?

Kinga: Ten cel jest abstrakcyjny tylko pozornie. Tłumaczymy to w ten sposób: żebyśmy mieli na co wpłacać - żeby mogły funkcjonować organizacje prowadzące hospicja czy schroniska dla zwierząt - musimy mieć demokratyczne państwo prawne. To jest fundament. Staramy się też zawężać ten przekaz do konkretnej osoby, na przykład do rodzica: pomóż nam, żeby twoje dziecko miało w szkole szansę nauczyć się bycia świadomym obywatelem i żeby za 20, 30 lat żyło w kraju, w którym chce się mieszkać. Równie ważna jest pokazywanie naszych działań i rezultatów: pokazujemy konkrety, wszystko co udało nam się do tej pory zrobić. Opowiadamy konkretne historie, na przykład, kiedy po naszych zajęciach pewien uczeń z uznaniem przyznał, że zrozumiał więcej o konstytucji i jej znaczeniu w jeden dzień niż przez całe dotychczasowe życie.

Karolina: Jednak sytuacja finansowa w stosunkowo młodym i małym NGO rzadko bywa stabilna. Co dzieje się w zespole, gdy nagle dowiadujecie się, że spodziewany grant nie wpłynie na konto, a w budżecie pojawia się dziura?

Kinga: W pierwszym momencie jest oczywiście wściekłość i frustracja. Ale ona w naszym przypadku bardzo szybko przekształca się w działanie. Kiedy okazuje się, że nie dostajemy kasy, natychmiast szukamy wszystkich pomysłów, które nadają się do "załatania dziury", by uratować projekt. Mieliśmy taką sytuację na początku roku, kiedy weszliśmy z projektem edukacyjnym do szkół. Mieliśmy przyznany grant na działania. Zainwestowaliśmy już środki w wydruki, scenariusze i całą logistykę, gdy nagle dowiedzieliśmy się, że z powodów politycznych nasze zagraniczne finansowanie zostało anulowane. Byliśmy w trakcie realizacji projektu, a zostaliśmy bez środków. Zwróciliśmy się wtedy wprost do społeczności: ratujcie, bo nie pojedziemy do tych szkół! Mówiliśmy o tym otwarcie, nie chcieliśmy tego tak zostawiać ani zamieść pod dywan. Otrzymaliśmy darowizny od wielu darczyńców indywidualnych oraz wsparcie instytucjonalne od zaprzyjaźnionych organizacji, dzięki czemu byliśmy w stanie dokończyć projekt.

Karolina: Zamiast po cichu zawiesić działania w obliczu nieoczekiwanej utraty finansowania, Wy mówiliście o tym głośno. Jak ważna jest w kryzysie taka transparentność?

Robert: Zawsze zachęcam organizacje pozarządowe, żeby głośno mówiły o swoich problemach. Nie chowajcie głowy w piach. Czasem fundacje myślą, że jeśli nie będą się skarżyć, to będzie im łatwiej i bezpieczniej. Nie będzie. Wiemy o dużych organizacjach, które mają problemy, ale nic o tym nie mówią, licząc, że jakoś to będzie. Kiedy nam ucięto finansowanie, uderzyłem w stół. Chciałbym, by inne organizacje też mówiły głośno: „Jest źle, potrzebujemy pomocy”. Siła jest w masie. Kiedy staniemy razem i będziemy głośno sygnalizować, co się dzieje, obywatele zdadzą sobie sprawę, że NGO wykonują ogromną pracę, często wyręczając w tym państwo.

Karolina: Jakich narzędzi używacie do budowania zaangażowania? Dlaczego wybraliście Pomagam.pl?

Kinga: Próbowaliśmy innych platform, ale nasza zbiórka w pewnym momencie tam po prostu "umarła". Pomagam.pl to aktywne miejsce, gdzie można budować interakcję. Bardzo pomaga nam też angażowanie ambasadorów i znanych osób. Kiedy ktoś widzi, że jego idol, osoba którą darzy zaufaniem, wspiera naszą akcję, chętniej wrzuca tę przysłowiową "dychę".

Robert: Uważam też, że w Polsce brakuje nam systemowego nawyku drobnego, ale regularnego wspierania organizacji, tak jak ma to miejsce w krajach skandynawskich. Jesteśmy świetni w pospolitych ruszeniach, gdy trzeba ratować sytuację akcyjnie, ale w codziennej pracy u podstaw to zaangażowanie spada. Tymczasem regularna wpłata 10 złotych co miesiąc daje organizacji dużo większą stabilizację niż jednorazowy strzał.

Karolina: Skoro mowa o planowaniu – gdybyście mieli na koniec udzielić rady mniejszym organizacjom, które dopiero zaczynają swoją drogę, co byście im przekazali?

Kinga: Zbudujcie plan rozwoju organizacji, nawet na 10 czy 15 lat do przodu. Nie bójcie się marzyć – wymyślcie sobie absolutny "kosmos", miejsce, w którym chcielibyście być. Nikt Was nie będzie z tego rozliczać, a pozwoli Wam to wyznaczyć kierunek. Mając ten punkt odniesienia, możecie schodzić niżej i planować konkretne kroki na dany rok. Małe organizacje często łapią za dużo srok za ogon i gubią się w miliardzie pomysłów. Kiedy macie plan, wiecie też, że w przyszłym roku będziecie potrzebować większych środków i kolejnej osoby do pracy, dzięki czemu nie obudzicie się nagle z 16-godzinnym dniem pracy i frustracją. Przerobiłam na własnej skórze.

Robert: Dodam do tego jedno: otaczajcie się przyjaciółmi. Przyjaciel może doradzić, zadać dodatkowe pytania, które dadzą Ci do myślenia, ale nigdy nie powie Ci, że nie dasz rady, albo że się do czegoś nie nadajesz. Odrzucajcie ludzi, którzy podcinają skrzydła. My mamy w zespole żelazną zasadę. Kiedy ktoś przychodzi i mówi nam, że czegoś nie da się zrobić, a “przychodzą”, odpowiadamy: „Potrzymaj mi colę”.

I idziemy to zrobić.

fundraiser thumbnail
Załóż swoją zbiórkę

Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!

fundraiser thumbnail