Ogromna skala zjawiska: W Polsce żyje blisko milion bezdomnych zwierząt, z czego ogromna większość (ok. 750 tysięcy kotów i 72 tysiące psów) przebywa całkowicie poza zinstytucjonalizowanym systemem opieki.
Miliony bez prewencji: Gminy wydają na problem bezdomności 335 mln zł rocznie (wzrost o 134% w ciągu dekady), jednak zaledwie 10,1% tej kwoty przeznaczane jest na realną prewencję (kastracje, sterylizacje i znakowanie).
Brak nadzoru i luki w ewidencji: Prawie 60% samorządów nie kontroluje schronisk, którym płaci za opiekę, a co czwarta gmina nie wie, ile za ile dokładnie zwierząt płaci. Rocznie w państwowych statystykach „gubi się” około 11 tysięcy wyłapanych psów.
Marginalizacja kotów: Niemal połowa gmin (44,6%) oficjalnie nie zapewnia miejscom dla bezdomnych kotów w schroniskach, często błędnie klasyfikując zwierzęta porzucone jako „wolno żyjące”.
NGO ratują niewydolny system: Aż 95% organizacji prozwierzęcych z własnych środków opłaca zadania należące do ustawowych obowiązków gmin, utrzymując się (93,8%) z prywatnych darowizn obywateli.
Głównym celem publikacji jest zdiagnozowanie faktycznej sytuacji poprzez skonfrontowanie oficjalnych statystyk państwowych z rzeczywistością „z terenu”. Aby obraz był w pełni miarodajny, urzędowe zestawienia (m.in. raporty Głównego Lekarza Weterynarii oraz raporty z kontroli Najwyższej Izby Kontroli) uzupełniono cennymi danymi gromadzonymi przez organizacje pozarządowe pełniące funkcje strażnicze. Ogromną rolę odegrały tu informacje z bazy Monitor BOZ oraz raportu „Bezdomność zwierząt w Polsce: ogólnopolski raport z realizacji gminnych programów opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt”. Za tym ostatnim dokumentem stoi praca badawcza koalicji sPrawa Bezdomnych Zwierząt, a dokładnie wolontariuszek i działaczek: Katarzyny Kuling i Joanny Studzińskiej ze Stowarzyszenia Stukot oraz Agnieszki (Racheli) Olszak ze Stowarzyszenia Troskliwe Oko. Materiał opiera się również na wywiadach z praktykami: dyrektorami schronisk, lekarzami weterynarii oraz behawiorystami.
Zgromadzone informacje pokazują, że skala zjawiska wykracza daleko poza państwową ewidencję. Zgodnie z danymi zebranymi w ramach niezależnego projektu badawczego State of Pet Homelessness Project, całkowitą liczbę bezdomnych zwierząt w Polsce ocenia się na blisko milion osobników. Szczególnie niepokojąco wyglądają szacunki dotyczące gigantycznej populacji przebywającej trwale poza schroniskami – mowa tu o około 72 tysiącach psów oraz aż 750 tysiącach kotów.

W 2023 roku łączne wydatki polskich gmin na problem bezdomności osiągnęły kwotę 335 milionów złotych. Oznacza to drastyczny wzrost kosztów – w ciągu dekady (od 2013 roku) nakłady te zwiększyły się aż o 134%.
Mimo rosnącego budżetu, struktura wydatków samorządowych ujawnia fundamentalny problem systemowy. Z analizy wynika, że zaledwie 10,1% tych środków przeznaczanych jest na działania zapobiegające bezdomności (takie jak sterylizacja, kastracja i znakowanie), podczas gdy blisko 90% pochłania obsługa skutków już zaistniałego problemu, czyli wyłapywanie i utrzymanie zwierząt w schroniskach.
Powyższa dysproporcja i chęć ograniczania bieżących kosztów prowadzą do patologii w systemie przetargów. Oferty często opierają się na drastycznie zaniżonych stawkach utrzymania. Jak odnotowano w 2022 roku, najniższa wykazana przez gminy stawka dzienna za wyżywienie i opiekę wynosiła zaledwie 0,99 zł w przypadku kota oraz 2,89 zł w przypadku psa. Tymczasem eksperci i dyrektorzy schronisk szacują, że minimalny, realny koszt dziennej opieki nad jednym zwierzęciem (obejmujący wyżywienie i podstawową opiekę weterynaryjną) to około 30-35 zł.

Raport zwraca również uwagę na szkodliwy mechanizm finansowania oparty na opłacie jednorazowej (ryczałtowej). Gminy wypłacają stałą kwotę (zazwyczaj w przedziale 1200-1500 zł) za samo przyjęcie zwierzęcia do schroniska, niezależnie od długości jego pobytu. W praktyce, przy założeniu nawet minimalnego standardu opieki, kwota ta wyczerpuje się po kilku miesiącach. W rezultacie zwierzę – szczególnie to przewlekle chore, starsze i trudniejsze do adopcji – staje się dla podmiotu komercyjnego wyłącznie kosztem, co utrudnia zapewnienie mu właściwego dobrostanu.
Kolejnym obszarem, w którym polski system opieki nad bezdomnymi zwierzętami wykazuje głęboką niewydolność, jest nadzór samorządów nad realizacją zlecanych zadań oraz prowadzona ewidencja zwierząt. Dane przytoczone w raporcie obnażają brak transparentności, który otwiera pole do nadużyć i bezpośrednio zagraża dobrostanowi odławianych psów i kotów. Zestawienie oficjalnej państwowej sprawozdawczości z monitorowaniem społecznym ujawnia potężną rozbieżność w statystykach. W 2023 roku polskie gminy zaraportowały wyłapanie około 66 tysięcy psów, podczas gdy do schronisk ostatecznie przyjęto jedynie 54 762 psy. Różnica wynosząca aż 11 tysięcy osobników rocznie stanowi ogromne wyzwanie dla przejrzystości całego systemu. Część z tych zwierząt z pewnością trafia z powrotem do właścicieli dzięki oznakowaniu lub pod opiekę osób prywatnych i organizacji społecznych. Jednocześnie jednak w dużej mierze ten brak ścisłej ewidencji oznacza przesuwanie zwierząt do miejsc o nieustalonym standardzie opieki, takich jak Punkty Czasowego Przetrzymywania.

Próbując redukować wydatki, samorządy często decydują się na umieszczanie zwierząt w takich właśnie prowizorycznych punktach. Z danych wynika, że aż 35,4% gmin korzysta z tego typu rozwiązań. Najczęściej są to kojce zlokalizowane przy zakładach gospodarki komunalnej, Punktach Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych, a nawet przy oczyszczalniach ścieków. Głównym problemem systemowym w tym przypadku jest brak odpowiedniego nadzoru, ponieważ punkty te nie podlegają ścisłym rygorom weterynaryjnym. Nie są one rejestrowane jako schroniska, co w praktyce oznacza, że omijają je rutynowe kontrole Inspekcji Weterynaryjnej. Co więcej, same gminy, zlecając realizację opieki podmiotom zewnętrznym, mają prawny obowiązek monitorować sposób wykonania tego zadania. Statystyki pokazują jednak zjawisko systemowego zaniechania tych kontroli. Z przytoczonych w dokumencie danych Najwyższej Izby Kontroli jasno wynika, że w 2023 roku aż 59,6% gmin w Polsce nie przeprowadziło ani jednej wizytacji na miejscu w schronisku, któremu przekazywało publiczne pieniądze za opiekę nad zwierzętami ze swojego terenu.
Ograniczanie się urzędników niemal wyłącznie do sprawdzania wystawianych faktur i ewidencji w arkuszach kalkulacyjnych, bez fizycznej weryfikacji tego, czy wykazane w dokumentacji zwierzęta faktycznie żyją i w jakich warunkach bytują, prowadzi do porażających wniosków. Aż co czwarta gmina (dokładnie 25,1%) wprost przyznaje w badaniach, że nie wie, ile dokładnie zwierząt z jej terenu przebywa obecnie w opłacanych przez nią placówkach. To wszystko składa się na obraz braku podstawowej wiedzy i nadzoru, który utrudnia skuteczną walkę z problemem i rzetelne gospodarowanie środkami.
Kolejnym niezwykle istotnym aspektem poruszonym w raporcie jest finansowa i prawna marginalizacja kotów. Dokument wykazuje, że niemal połowa polskich samorządów w praktyce uchyla się od ustawowego obowiązku opieki nad tą grupą zwierząt. Jak wynika z zebranych danych, aż 44,6% gmin w Polsce oficjalnie nie zapewnia żadnego miejsca w schroniskach dla bezdomnych kotów. Wynika to w dużej mierze ze zjawiska błędnej klasyfikacji. Wiele urzędów każdy znaleziony na ulicy przypadek automatycznie kwalifikuje jako kota wolno żyjącego, co zgodnie z przepisami zdejmuje z nich obowiązek odłowienia i umieszczenia zwierzęcia w schronisku, ograniczając działania jedynie do dokarmiania. W ten sposób nawet porzucone domowe koty, nieprzystosowane do życia na zewnątrz, zostają pozbawione realnej pomocy i wsparcia.
Raport obnaża również dramatyczne statystyki dotyczące śmiertelności tych zwierząt w placówkach opiekuńczych. Według oficjalnych raportów Głównego Lekarza Weterynarii z 2023 roku w schroniskach zmarło lub zostało poddanych eutanazji 18% przyjętych kotów. Jednakże dane z monitoringu społecznego wskazują, że w największych, przepełnionych obiektach ten tragiczny wskaźnik może sięgać nawet 50%. Iluzoryczna okazuje się także systemowa pomoc dla populacji kotów wolno żyjących. Ponad połowa gmin, bo aż 54,6%, na dokarmianie całej kociej populacji na swoim terenie przeznacza kwotę nieprzekraczającą 500 zł w skali całego roku. Dodatkowo 34% samorządów deklaruje wprost brak jakiegokolwiek finansowania niezbędnej opieki weterynaryjnej dla tych zwierząt.
W obliczu tak licznych zaniedbań i luk w systemie publicznym, główny ciężar walki z bezdomnością zwierząt spada na barki obywateli oraz trzeciego sektora. Badania ankietowe przeprowadzone w 2025 roku przez Instytut Prawa Uniwersytetu SWPS wśród organizacji społecznych wykazują jednoznacznie, że fundacje i stowarzyszenia masowo wyręczają państwo z jego ustawowych zadań. Aż 95% badanych podmiotów pozarządowych finansuje z własnych, prywatnych środków działania, które według prawa należą do bezpośrednich obowiązków gmin. Co więcej, dla 61% przebadanych organizacji te zastępcze wydatki stanowią potężne obciążenie, pochłaniając ponad 75% ich całkowitego rocznego budżetu.

Struktura finansowania ratowania zwierząt w Polsce opiera się zatem nie na zabezpieczonych środkach publicznych, lecz niemal całkowicie na ofiarności społecznej. Aż 93,8% organizacji prozwierzęcych wskazuje, że ich głównym źródłem utrzymania są bezpośrednie darowizny od osób fizycznych. O potężnej skali tego obywatelskiego zaangażowania świadczą chociażby dane z serwisu Pomagam.pl, gdzie tylko w 2025 roku darczyńcy zebrali łącznie ponad 32 miliony złotych na cele związane ze wsparciem zwierząt. To właśnie to zjawisko finansowania społecznościowego pełni obecnie rolę swoistego bezpiecznika, ratującego tysiące czworonogów przed tragicznymi skutkami niewydolności struktur administracyjnych.
Wnioski płynące z raportu uświadamiają nam wszystkim jedną kluczową kwestię – polski system opieki nad bezdomnymi zwierzętami od lat opiera się nie na sprawnym działaniu państwa, lecz na ogromnej empatii i prywatnych portfelach zwykłych obywateli. Liczby zebrane w raporcie jasno pokazują, że jako obywatele codziennie łatamy dziury w niewydolnym systemie, ratując tysiące zwierząt, o których przepisy zdają się zapominać. W praktyce płacimy za to podwójnie – z naszych podatków zasilających gminne budżety oraz z prywatnych darowizn ratujących zdrowie psów i kotów w potrzebie. Nadszedł czas, by te twarde fakty dotarły do jak najszerszego grona odbiorców: od sąsiadów po lokalnych urzędników i polityków. Tylko wspólny, głośny sprzeciw wobec braku nadzoru nad zwierzętami może odmienić ich los. Oddajemy w Wasze ręce kompendium wiedzy, które pokazuje prawdę o polskim systemie. Zachęcamy do jego pobrania, lektury i dyskusji, bo los zwierząt to nasza wspólna sprawa.
📥 Raport można pobrać bezpłatnie: https://pomagam.pl/raporty/bezdomnosc-zwierzat
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!