
EDIT: Żeby zachować chronologię historii mojego malucha, zbiórka na bieżąco będzie edytowana.
Hej, nawet nie wiem od czego zacząć... Od lat pomagam kociakom, tworzę zbiórki, staje na głowie żeby opłacić leczenie, karmę, żwirek...
Po raz pierwszy nie wiem jak to napisać... Mam jakąś blokadę...
Po raz pierwszy tworzę zbiórkę dla mojego maleństwa...
Hmm... Może spróbuję od początku...
Zaczęło się od lekkiego zapalenia dziąsełek, kamień - no okej - przygotowujemy się do usunięcia. Pierwsze badanie krwi - spadek albumin, podwyższone próby wątrobowe, może od stanu zapalnego? Wizyta kontrolna przed zabiegiem.

Kociak przestaje jeść... Chudnie... Z 5 kg dorodnego kocurka staje się niespełna 4 kg maluchem... Sierść matowieje... Kolejna wizyta przykładamy głowice USG żeby wykluczyć płyn w jamie brzusznej bo jest podejrzenie FIP. Nie ma płynu, ale są ogromnie powiększone węzły chłonne i śledziona, a krezka mocno świeci, bez dwóch zdań stan zapalny. Jestem zdezorientowana, ale szczęśliwa że to nie FIP, bo nie ma płynu w brzuszku... Nic bardziej mylnego 🥺 Pani weterynarz uświadomiła mnie, że FIP może mieć postać bez wysiękową...
Strach powrócił. Przed oczami miałam kociaka, któremu próbowałysmy pomóc parę lat temu, ale lek był nieosiągalny, a kociak odszedł 2 tygodnie po diagnozie... Czuję jak wszystko się wali, jak nogi mi miękną, a łzy same płyną...
Kolejne pobranie krwi, rozszerzona diagnostyka. Chilli jest odwodniony, ma wysoką temperaturę - dostał leki przeciwzapalne, kroplówki... Czekamy na wyniki.
Dwa dni później (12.12.2024r.) dzwoni telefon - weterynarz. Wdrażamy lek na FIP... Zrobiło mi się ciemno przed oczami, poczułam jak wali mi się cały świat... Moje kocie dziecię... Moje oczko w głowie jest chore...
Pozbierałam się i zaczęłam szukać leku, trafiłam na wspaniałe osoby, które pomogły mi zdobyć lek.
Bardzo kosztowny lek, bardzo bolesny lek...
Przy podawaniu coś we mnie pękło... Chilli tak mi ufa, że nawet nie drgnął przy zastrzyku, strasznie płakał. Przy jego podawaniu po raz pierwszy zwątpiłam, że dam radę... Podawałam go i płakałam...

Kolejna wizyta, pobranie krwi, dalsza diagnostyka, zlecona elektroforeza białka i pcr pod kątem toksoplazmozy. Na USG dalej widoczny stan zapalny, powiększone węzły chłonne, śledziona, a wątroba przekrwiona...

Po 3 dawce Chilli zaczyna jeść, zaczyna mieć apetyt!!! Przybrał 200g! Płaczę tym razem z radości! Lek zaczyna działać 🥰
Kolejne dni apetyt się wzmaga, Chilli ma gastrofazkę 😅❤️ Przestaje gorączkować 🙈 Czuje się nieco lepiej 🥰

Jest decyzja o przejściu z bolesnych zastrzyków na kapsułki.
Obecnie jesteśmy podczas 3 dawki leku GS w kapsułkach, apetyt jest, Chilli normalnie się załatwia, temperatura się unormowała.
Telefon z przychodni - dodatnia toksoplazmoza...
Wdrażamy antybiotyk i czekamy na kolejne wyniki tj. elektrolizy białek.
Lek działa, Chilli choć wygląda marnie, zaczyna czuć się lepiej, jest weselszy ❤️
Moje maleństwo ma 2 latka i 9 miesięcy. Jest młodym kociakiem pełnym woli walki i chęci życia.

Teraz najważniejsza jest ciągłość w podawaniu leku i tu pojawia się problem... Nie pisałabym tej zbiórki, ale zaczyna mnie to przerastać... Leczenie jest bardzo kosztowne... Dzienny koszt leku wynosi 50 zł, lek ma być podawany kilka miesięcy do tego dochodzą wizyty u weterynarza i nie chcę wspominać o wszystkich kosztownych badaniach na które musieliśmy się zdecydować żeby zdiagnozować co dolega maluchowi. Lek podajemy 8 dni, a ja już wydałam prawie 2 tys zł... Sama tego nie udźwignę... Nie umiem prosić o pomoc, napisanie tej zbiórki jest dla mnie bardzo ciężkie... Próbowałam się do tego zebrać od kilku dni... Zaczynałam, przerywałam płakałam, nie wiedziałam jak to opisać...
23.12.2024r - kolejna wizyta u moich niezastąpionych wet 🥰
Chilli schudł tyle co przybrał mimo apetytu i jedzenia... Ma odruchy wymiotne, ale nie wymiotuje, temperatura w normie, wczoraj pojawiło się rozwolnienie (prawdopodobnie od antybiotyku). Przyszły wyniki z laboratorium:

Mamy potwierdzenie: FIP i toksoplazmoza. Z diagnostyką ciocie Chilliego (wet) trafiły w samo sedno ❤️ Dzięki nim udało nam się tak szybko zareagować i podjąć leczenie 🥰
USG: wątroba dalej przekrwiona, ale UWAGA! węzły chłonne niewidoczne! Płyn się nie pojawił. Żołądek i nerki w porządku 🥰
Chilli był okropnie dzielny! Z resztą tak jak przez cały okres diagnozy i leczenia❤️ A pod koniec sam oglądał obraz swojego brzusia na USG 🙈❤️

Chilli to moje małe serduszko dla którego jestem w stanie zrobić wszystko, nawet przekroczyć swoje strefy komfortu. Nie poddam się, nie przestanę, będę walczyć!
Pomożesz mu razem ze mną?

*W trakcie zbiórki będę ją na bieżąco edytowała i wstawiała wyniki badań.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Leeloo i Aria
Trzymaj się Maluchu. Trzymamy łapki za Ciebie.
Ula G
Trzymam kciuki za rudzielca ❤️
Iga - dasz radę malutki!
Ciotka kocham całym sercem! ❤️