
Przez 15 lat nikt nie wiedział, że ona żyje. Sąsiedzi myśleli, że zmarła, a pani Lidia spędzała zimy w zamarzniętym pokoju, bez gazu, toalety i wody. Gdy na dworze było -12°C, w jej łóżku było dokładnie tyle samo. Przykryta starymi kocami, skrajnie wycieńczona i bezbronna, stawała się ofiarą szczurów, które dotkliwie ją okaleczały. Uratowali ją bracia bonifratrzy. Wywalczyli dla niej środki do życia i wyremontowali pokój (reszta budynku to pogorzelisko, w którym nie da się mieszkać). Bracia jeżdżą do niej trzy razy dziennie. Przywożą śniadania, obiady, kolacje, czystą wodę. Sprzątają po niej, dbają o jej higienę. Są jej jedyną rodziną i jedyną szansą na przeżycie kolejnego dnia.
Drohobycz pełen jest osób, które – podobnie jak pani Lidia – codziennie mierzą się z podobnym losem. Bracia od 25 lat docierają tam, gdzie zapomniał o ludziach świat. Dziś pilnie potrzebujemy Waszej pomocy, by wybudować dla osób potrzebujących Dom. Mamy już fundamenty, ale musimy zdążyć przed zimą!
Polacy na Ukrainie: nie zostawiamy swoich!
Pani Zofia, która jest Polką, nosi w sobie piętno trudnej historii – jej rodzina została brutalnie wysiedlona z okolic Przemyśla na Ukrainę, gdzie w skrajnej biedzie musiała budować życie od nowa. Po latach ciężkiej pracy w szwalni i samotnej, wieloletniej opiece nad chorą matką, na starość została zupełnie sama; jej siostra i szwagier zmarli przed wybuchem wojny, a jedyny siostrzeniec trafił na front. Znalazła jednak ratunek u braci Bonifratrów, którzy każdego dnia otaczają ją troskliwą opieką – przynoszą posiłki, sprzątają, robią zakupy i podnoszą po bolesnych upadkach.
Pani Zofia nie jest jedyna – za wschodnią granicą żyje wielu Polaków z równie bolesnymi historiami, do których bracia każdego dnia pukają z jedzeniem, lekiem i dobrą nowiną: nie jesteście sami.
Nasza armia Aniołów w niebie
Bonifratrzy posługują w Drohobyczu od ponad ćwierć wieku – byli tam na długo przed wybuchem pełnoskalowej wojny, zostali w jej trakcie i będą nadal. Opiekują się starszymi, schorowanymi Polakami, którzy w wyniku historycznej zawieruchy pozostali na Kresach, oraz samotnymi Ukraińcami.
Wielu z nich udało się odprowadzić do wieczności w godnych, ludzkich warunkach:

Oni wszyscy i wielu innych są już naszymi pomocnikami w niebie. Dziś nadal wiele potrzebujących osób wciąż otrzymuje od braci ratunek i opiekę.
Dlaczego musimy wybudować ten Dom?
Bracia nie narzekają, ale ich codzienna praca staje się logistycznie niemożliwa do udźwignięcia. Podopieczni są rozproszeni po całym regionie. Krążenie po zniszczonych drogach, bez prądu, w zimie, kilka razy na dobę do kilkudziesięciu miejsc, by nakarmić, umyć i podać leki, to walka z czasem.

Rozwiązaniem jest budowa Stacji Pomocy Socjalnej połączonej z Domem Dziennej Opieki.
To będzie miejsce, gdzie:
NA CO ZBIERAMY?
Budowa już ruszyła – mamy gotowe fundamenty! To ogromny krok, ale przed nami najważniejszy wyścig. Cel jest jeden: do końca roku chcemy zamknąć budynek, wstawić okna i drzwi, aby mury mogły bezpiecznie przetrwać zimę i pozwoliły na prace wewnątrz.

Koszt tego etapu jest gigantyczny, według estymacji:
Łącznie potrzebujemy blisko 3,8 miliona złotych. Trzeba wyraźnie podkreślić: ta kwota nie dotyczy jeszcze wykończenia i wyposażenia wnętrz domu. To koszt wzniesienia samej konstrukcji i odcięcia jej od zimowego mrozu. Dla garstki braci to suma całkowicie nieosiągalna. Dla tysięcy serc na Pomagam.pl – jak najbardziej.

Zmieńmy współczucie w konkretne wsparcie:
Nie pozwólmy, by ci ludzie umierali w samotności, zapomnieniu i chłodzie. Oni przetrwali w swoim życiu piekło. Dajmy im na starość bezpieczny port.


Prosimy, pomóż braciom dokończyć to dzieło! Każda złotówka buduje ten Dom!
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!