Są na świecie psy, które rodzą się bez obietnic.Bez bezpieczeństwa. Bez planu na jutro.
Są tylko one i instynkt, który każe przetrwać kolejny dzień. W Gruzji, pośród prowizorycznych schronień, zimnej ziemi i ciszy, która często boli bardziej niż głód, były dwa maleńkie szczeniaki.
Lala i Luka. Za małe, by rozumieć, dlaczego świat od początku nie jest łaskawy. I był też on.
Khan - potężny cane corso, który nie miał obowiązku zostać.
Nie był ich ojcem.
Nie łączyła ich krew.
A jednak to właśnie on stanął między nimi a resztą świata. Ogrzewał je swoim ciałem. Pilnował, by nikt ich nie skrzywdził. Pozwolił im zasnąć, wtulonym w siebie, jakby mówił: „dopóki jestem, nic wam się nie stanie”.
Wracamy do psów z Gruzji. Do tej historii, która łamie serce… i jednocześnie daje nadzieję. Dariko, nasza przyjaciółka z Gruzji, zabrała je już do siebie. Dała im dach, bezpieczeństwo i czas, którego wcześniej nie miały.
Ale to dopiero początek drogi.
Patrząc na Lale, Lukę i Khana, uczymy się więcej niż z niejednej książki:
czym jest opieka,
czym jest odpowiedzialność,
czym jest miłość bez warunków.
Niestety, miłość nie wystarczy, by zapłacić za: leczenie, karmę, szczepienia, transport, dalszą pomoc kolejnym psom.
Dlatego dziś robimy coś trudnego, ale koniecznego.
💔 Prosimy o pomoc.
Dla Lali.
Dla Luki.
Dla Knaha.
Dla psów z Gruzji, które nie miały wyboru.
Dla Khana, Lali i Lukauruchamiamy zbiórkę.
Każda wpłata ma znaczenie.
Każde udostępnienie ratuje.
Każda złotówka daje realną szansę. Jeśli nie możesz pomóc finansowo pomóż sercem i zasięgiem.
Nie pozwólmy, by ta historia zakończyła się ciszą.
Tam, gdzie zawiodą ludzie, zostają psy.
Dwa szczeniaki. Jeden obrońca. Wspólna walka.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!