
Nie chciałam zakładać tej zbiórki, ale czasem trzeba przełknąć dumę, odłożyć strach i głośno powiedzieć: Sama tego nie udźwigniesz!
Tak miało być już dobrze: neurologicznie ustabilizowana, torbiele na mózgu jakby już sobie odpuściły i nie dają większych dokuczliwych bólów głowy. Stomatologicznie również ustabilizowana, gronkowiec też jakby sobie odpuścił /no przecież za kwotę tego leczenia można by spokojnie kupić prawie nowego mercedesa/, pozostał tylko autyzm i brak komunikacji werbalnej.
Oby w końcu zaświeciło dla Was słońce! - słowa jednej internetowej cioci.
I świeciło krótko ...
Ba nawet stał się cud!
Córka, tegoroczna maturzystka, zdecydowała, że spróbuje swoich sił jako studentka na Uniwersytecie Opolskim. Z nową czystą kartą, w nowych sytuacjach, z nowymi całkiem obcymi osobami rozpoczęła rok akademicki na wydziale prawa w systemie zaocznym.
Zapytacie gdzie ten cud?
Jest, córka się odblokowała na komunikację, zaczęła normalnie z wszystkimi rozmawiać, odpowiadać na pytania, nawiązywać przyjaźnie.
Do tej pory w tym obszarze rozwoju od przedszkola po liceum była totalna blokada.
To teraz zapytacie po co zbiórka i czego nie udźwignę sama?
Jak wspomniałam, córka podjęła studia w systemie zaocznym. Zjazdy ma co dwa tygodnie. Tydzień temu 17 października poprosiła mnie: Mamo, jest okres jesieni, szybko jest ciemno, proszę, czy mogłabyś ze mną jeździć? Będę się wtedy czuć bezpieczniej na mieszkaniu, a może Ty zawsze przygotujesz ciepły posiłek. Zgodziłam się.
To teraz sobie wyobraźcie.
Niedziela 19 października, godz 19.00, siedzisz sobie w mieszkaniu i czekasz na dziecko z gotowym obiadem. Nagle dzwoni telefon. Odbierasz. I słyszysz: Pani córka miała wypadek na uczelni, jesteśmy z nią w tej chwili już na SOR. Mówiła, że Pani jest z nią w Opolu, prosimy by Pani przyszła.
Milion myśli w głowie, co się wydarzyło, jaki wypadek, czy wrócił atak epilepsji, jaki jest jej stan.
Co się stało? Córka potknęła się na schodach i z 6 poleciała głową w dół, hamując na dole twarzą na chropowatej wycieraczce. Z opowiadań studentów z jej grupy wyglądało to krytycznie, nawet myśleli, że skręciła sobie kark.
Efekt? Poharatane czoło, które jest w najgorszym stanie, nos w ciut lepszym, siny policzek, uraz lewej ręki, stłuczone i sine oba kolana.

Na czole i nosie zostaną niestety po tym upadku blizny. Dlatego właśnie tutaj będzie potrzebna pomoc by je specjalistycznymi opatrunkami zminimalizować do jak najmniej widocznych w przyszłości. Ponadto opuchlizna na lewym policzku zaczyna nabierać wszystkich kolorów i schodzi coraz niżej, zaczynają ją boleć zęby, które nie tak dawno zostały ratowane przed gronkowcem.

Będzie to długa rekonwalescencja i pochłonie dużo złotówek, bo jak na razie na czole cała rana się ślimaczy, same specjalistyczne plastry na dzień to koszt 60 zł.
Miało być dobrze ... , i ... oby po tym córka nie zniechęciła się do powrotu na studia. Na razie w domu pozasłaniane są wszystkie lustra.
Dziękujemy za każdą złotówkę.
Ze względu na zły stan psychiczny córki nie dodam więcej zdjęć z tego wypadku.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Katarzyna
Bardzo mocno trzymam kciuki. Jesteś moją bohaterką. Nie poddawaj się dziewczyno. Chciałabym, aby moja córka też dała radę ❤️
Marzena
Wiary, nadziei i miłości ❤️
Monika
Życzę szybkiego powrotu do zdrowia. Trzymaj się dziewczyno!