Nazywam się Jan Wołosiuk. Oboje z żoną Małgorzatą bardzo prosimy o pomoc w opłaceniu naprawy naszego samochodu.
Kiedyś to my pomagaliśmy, moja żona jest wolontariuszką fundacji KOTangens, długo, przy mojej wydatnej pomocy, prowadziła dt dla kotów. Teraz, z uwagi na stan zdrowia i problemy lokalowe, działalność dt jest zawieszona. Teraz zostało z nami 7 kotów z czego 5 ma 13-14 lat.
A tak było kiedyś:
Parę słów o nas. Mam 70 lat, moja żona 57. Oboje jesteśmy niepełnosprawni, mamy orzeczenia o znacznym stopniu niepełnosprawności. Lista naszych chorób jest długa. Od wielu lat choruję na endogenną depresję, cukrzycę, nadciśnienie, niedoczynność tarczycy. Niedawno pojawiło się powikłanie po cukrzycy: miażdżyca nóg (na wizytę u chirurga naczyniowego czeka się dwa lata). Od marca usiłuję walczyć z nowotworem ślinianki, jestem po badaniu rezonansem magnetycznym, biopsji i wstępnej ocenie na onkologi. Teraz czekam na konsylium lekarskie i wyznaczenie terminu operacji. Mimo karty DiLO cała procedura trwa już pół roku.

A to ja:
Moja żona ma przede wszystkim wrodzone zwichnięcie stawów biodrowych i martwicę lewego biodra, do tej pory przeszła pięć operacji bioder. Ponieważ stan bardzo się pogorszył i Gośka prawie już nie chodzi, to konieczna jest wstawienie endoprotezy. Z uwagi na pilną konieczność operacji nowy temin ustalono na 30.09, będzie to ostatnia operacja wstawienia endoprotezy wykonana w tym szpitalu w tym roku. Oprócz tego moja żona ma Hasimoto, insulinooporność, nadciśnienie oraz nerwicę połączoną z depresją.

A tak chodzi Gośka:
Nasze stałe dochody to prawie 5 tys złotych. Z tego opłacamy wynajem małego mieszkania, średnio miesięcznie to 2,5 tysiąca. Koszt leków to około 600 zł miesięcznie. Ze stałych wydatków to jeszcze telefony i co najmniej jedno tankowanie auta na miesiąc.
Przy tylu chorobach, badaniach, wizytach u lekarzy auto jest nam niezbędne do życia, to nie jest luksus. Oboje mamy ogromne trudności w poruszaniu się. A już Gośka naprawdę jest w stanie przejść ledwie parę kroków a i tak każde wyjście z domu wiąże się z koniecznością wcześniejszego zażycia tramalu.
Jakoś udaje się nam przeżyć z miesiąca na miesiąc ale nie mamy żadnych oszczędności. Każdy większy wydatek jest tragedią nie do przejścia.
Mamy stary samochód, jest to Skoda Fabia z 2005 roku. Dbamy o to nasze autko bo bez niego właściwie bylibyśmy odcięci od świata. Niestety, przytrafiła się ogromna awaria i to absolutnie bez naszej winy. Ktoś kiedyś w jakimś warsztacie żle umieścił auto na podnośniku i uszkodził podwozie. Teraz już nie da się ustalić w jakim to było warsztacie i kiedy. Niestety, uszkodzenie było wredne, bo bardzo długo było niewidoczne z zewnątrz. Objawiło się gdy rdza zżarła dużą część podwozia. Już u blacharza okazało się, że jest jeszcze gorzej niż myślałem. To już właściwie nie naprawa a remont samochodu.
Dla nas to naprawdę tragedia. Muszę się leczyć, ostatnio dużo jeździmy, od Wejherowa po Gdańsk. Samochód jest nam niezbędny do życia. Dlatego bardzo, bardzo prosimy o pomoc w opłaceniu jego naprawy.
A to nasze autko (niestety, mam tylko zdjęcie zimowe)

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!