Michał Paweł Turek
Lek na padaczkę mojej Psinki Popolinki


W Marcu moje życie się załamało. Od lat zmagam się z depresją, jednak mimo choroby starałem się normalnie funkcjonować – pracować, być częścią zespołu i wspierać innych. Niestety, zamiast zrozumienia spotkała mnie dyskryminacja. Z dnia na dzień zostałem odsunięty od pracy i zmuszony do powrotu do Polski – bez rozmowy, bez wsparcia i bez uwzględnienia mojego stanu zdrowia.
Zostałem pozostawiony praktycznie bez środków do życia w obcym miejscu. To doprowadziło mnie do załamania nerwowego. Trafiłem pod opiekę lekarzy i dziś próbuję stanąć na nogi – zarówno psychicznie, jak i finansowo.
Przez długi czas byłem osobą zaangażowaną w swoją pracę. Wspierałem innych i starałem się być pomocny. Niestety, kiedy sam potrzebowałem wsparcia – zostałem całkowicie zignorowany.
Dodatkowo moje problemy finansowe pogłębiły się po śmierci bliskiej osoby – przez długi czas byłem w żałobie i nie funkcjonowałem normalnie. Teraz próbuję wrócić do życia, ale skala problemów mnie przerosła.
Moja obecna sytuacja
Obecnie przebywam na Podkarpaciu, gdzie opiekuję się moim wujkiem (bratem mojego taty). Wujek czeka na poważne zabiegi kardiologiczne – koronarografię oraz operację zastawki serca. Chcę być dla niego wsparciem, a nie dodatkowym ciężarem, dlatego aktywnie szukam pracy w tej okolicy.
Ze względu na stan zdrowia wujka rozważam również zrobienie prawa jazdy. Pozwoliłoby mi to być bardziej niezależnym i w razie potrzeby szybko zawieźć go do lekarza lub na niezbędne wizyty i badania.
Moja sytuacja finansowa nadal jest bardzo trudna:
mam zaległości za mieszkanie i media,
rachunki stale rosną (np. energia przekracza 6000 zł),
jestem w trakcie leczenia i odbudowy zdrowia psychicznego,
walczę o swoje prawa w sądzie pracy.
Moje zwierzęta – moja odpowiedzialność i wsparcie
Nie jestem w tym wszystkim sam – mam trójkę zwierząt, które są dla mnie ogromnym wsparciem emocjonalnym:
mój pies Popo przebywa obecnie u moich rodziców i ma tam dobre, bezpieczne warunki,
moje dwa koty – Szogun i Demon – są obecnie pod opieką sąsiada,
moim celem jest jak najszybciej zabrać koty do siebie na Podkarpacie – udało mi się już ustalić z weterynarzem możliwość kastracji na raty.
Stan zdrowia Popo
Popo choruje na padaczkę i do końca życia musi przyjmować leki – obecnie jest to Phenoleptil. Regularne podawanie leku jest absolutnie konieczne, ponieważ jego brak może doprowadzić do silnych i niebezpiecznych napadów.
Dodatkowo Popo wymaga specjalistycznej karmy (ma alergię na kurczaka) oraz stałej opieki weterynaryjnej.
Nie wyobrażam sobie go zostawić – jest częścią mojej rodziny i ogromnym wsparciem w najtrudniejszych chwilach.
Na co przeznaczę środki ze zbiórki
Zebrane środki pomogą mi:
spłacić najpilniejsze zobowiązania,
zapewnić podstawowe środki do życia,
utrzymać dach nad głową,
kontynuować leczenie i wrócić do stabilności,
zadbać o moje zwierzęta (leczenie, karma, kastracja kotów),
zrobić prawo jazdy, aby móc pomagać wujkowi w codziennym funkcjonowaniu i dojazdach do lekarzy.
Możesz pomóc także inaczej niż wpłatą
Jeśli nie masz możliwości wsparcia finansowego, możesz pomóc w inny sposób – wysyłając karmę dla moich zwierząt:
koty jedzą mokrą karmę (np. Felix – rybne lub podwójne smaki),
Popo je suchą karmę Brit z rybą (ze względu na alergię),
📦 Paczkomat: CXR02M
📍 Czarna 265
📮 37-125 Czarna
Każda, nawet najmniejsza pomoc – finansowa, rzeczowa czy udostępnienie tej zbiórki – ma dla mnie ogromne znaczenie.
Dziękuję z całego serca za każde wsparcie ❤️
Lek na padaczkę mojej Psinki Popolinki

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!