Jeszcze 2 stycznia rano planowaliśmy kolejny rok.
Aneta – moja żona, mama Jagody i Martyny – jak zawsze była pełna energii. Znacie ją. To ta dziewczyna, która w górach zawsze jest pierwsza na szlaku. Ta, która nigdy nie odpuszcza, która motywuje innych, gdy brakuje im sił. Żyła szybko, bez kompromisów, na własnych zasadach.

Jej "Szczęśliwy Nowy Rok" trwał tylko półtora dnia. O godzinie 17:00 nasz świat się zawalił. Aneta osunęła się na podłogę z krzykiem bólu, jakiego nikt nie powinien słyszeć. "Nie mogę ruszyć głową, boli mnie kark, boli mnie kark" – to były jej ostatnie świadome słowa. Potem przyszła ciemność: paraliż rąk, drgawki, walka o każdy oddech na oczach naszych córek.
W szpitalu usłyszeliśmy słowa, które brzmią jak wyrok: pęknięty tętniak tętnicy środkowej mózgu, rozległy wylew, stan krytyczny. Lekarze nie dawali nam złudzeń – kazali być gotowym na wszystko.
Nocą Aneta trafiła do Bydgoszczy, na stół operacyjny. I tam wydarzył się kolejny dramat. W trakcie ratowania jej życia, tętniak pękł ponownie. To rzadkie i zazwyczaj śmiertelne powikłanie. Lekarze walczyli już nie o jej zdrowie, ale o to, by jej serce nie przestało bić. Ale Aneta to Aneta. Niezniszczalna. Przeżyła operację, którą przeżywa niewielu. Przeżyła transport. Przeżyła krytyczne pierwsze doby.

Obecnie jest w szpitalu w Inowrocławiu. Choć wciąż nie jest świadoma, jej ciało już walczy – próbuje wstawać z łóżka, wyrywa się do życia, mimo że medycyna nakazuje jej leżeć. To jest właśnie jej siła – ta sama, która pchała ją na górskie szczyty.

Dlaczego prosimy o pomoc?
Aneta wygrała pierwszą rundę ze śmiercią, ale teraz stoi przed murem, którego sama nie przeskoczy. Krwotok dokonał w jej mózgu spustoszenia. Aby mogła do nas wrócić – aby znów mogła chodzić, mówić, podejmować decyzje – potrzebuje natychmiastowej, specjalistycznej neurorehabilitacji. W Polsce na taką pomoc w ramach NFZ czeka się miesiącami. Aneta nie ma tych miesięcy. W przypadku uszkodzeń mózgu liczy się każdy dzień. "Złote okno", w którym możemy przywrócić jej sprawność, jest krótki. Prywatna, intensywna rehabilitacja w specjalistycznym ośrodku to koszt rzędu do 20 000 złotych miesięcznie. Potrzebujemy środków na co najmniej pół roku walki. Do tego dochodzą leki, sprzęt, opieka. To kwoty, które przekraczają nasze możliwości, mimo że oddalibyśmy wszystko, by ją ratować.
Cel Zbiórki Zbieramy na:
Półroczny pobyt w specjalistycznym ośrodku neurorehabilitacyjnym (ok. 120 000 zł).
Indywidualną terapię neurologopedyczną i neuropsychologiczną.
Niezbędny sprzęt medyczny i leki przeciwobrzękowe.
Na cokolwiek, co pomoże jej odzyskać dawne życie.
Aneta nigdy nie prosiła o pomoc – to ona zawsze pomagała innym. Była pierwsza do działania, pierwsza do wsparcia. Dziś, gdy leży nieświadoma w szpitalnym łóżku, jesteśmy jej głosem. Wierzymy, że jej historia się nie skończyła. Że jeszcze wejdzie na niejeden szczyt. Ale teraz potrzebuje Waszej asekuracji. Proszę, pomóżcie nam sprawić, by ten "Szczęśliwy Nowy Rok" jednak się dla niej wydarzył.
Mąż i Córki
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Misza
Trzymamy kciuki, łapki i nogogłaszczki za szybki powrót do zdrowia! 💪
Anonimowy Darczyńca
Siły i zdrowia dla wszystkich
Anonimowy Darczyńca
Wierzę w Jej siłę, i w Waszą. Dacie rade
Anonimowy Darczyńca
Życzę zdrówka! Mocno trzymam kciuki! 🤞🤞🤞🤞💕
Kamil Palonek
Życzę dużo zdrowia