Chory kot leżący na stole weterynaryjnym.

STOP Bezdomności

1 110 zł  z 1 500 zł (Cel)
Wpłaciło 15 osób
Wpłać terazUdostępnij
 


Znów brakuje mi słów...

Jedyne, które  cisnęły sie na usta to najgorsze obelgi i przekleństwa ...

Czy naprawdę nikt go wcześniej nie widział ?

Nikt nie słyszał jego przeraźliwie go  płaczu rozrywającego nasze serca na wskroś?

Znów pomoc przyszła za późno...

Za późno trafił do dobrych ludzi, którzy jako jedyni podjęli próbę pomocy...

Nie tak miało być....

Kotek chory na najgorszą możliwą chorobę...

na bezdomność...

i obojętność...

trafił do weta  w stanie agonalnym...

Cisza, która zapadła w gabinecie   wraz z ostatnim  oddechem    była cięższa niż ten cały ból, który nosił w sobie przez ostatnie  dni.

Patrzyłam na to wyniszone, kruche ciałko – obraz nędzy i rozpaczy, który jeszcze godzinę temu walczył o każdy płytki oddech. W głowie huczały mi tylko epitety, te najgorsze, rzucane w stronę pustki, w stronę tych wszystkich ludzi, którzy mijali go każdego dnia.

To nie była „nagła choroba”. To był proces. Długie tygodnie, może nawet miesiące powolnego znikania na oczach świata.

Wszyscy są winni ...

Każdy, kto widział tego biednego kota wyglądającego jak  zombi, jego zaropiałe oczy, jego posklejane od brudu futerko, jego rany na łapkach,  jego łysy ogonek, a mimo to przyspieszył kroku.

Ten płacz  nie zaczął się wczoraj  on musiał nieść się po okolicy,  pod oknami od dawna.

Dobrzy ludzie, którzy go przywieźli, zrobili wszystko. Ale oni dostali w ręce nie życie, a jego gasnący cień.

Najbardziej boli świadomość, że ten kotek nie prosił o wiele. Nie o złote miski czy drogie zabawki. On potrzebował jedynie tego, by ktoś przestał go ignorować, zanim jego organizm poddał się ostatecznie.

Lekarze weterynarii tylko pokręcili głowami. W takich momentach medycyna przegrywa z czymś znacznie groźniejszym niż wirus czy infekcja. Przegrywa z zamarzniętymi  sercami  otaczających go ludzi.

"Zło nie potrzebuje do zwycięstwa niczego więcej, jak tylko tego, by dobrzy ludzie nie robili nic."

Mimo że pomoc przyszła za późno, by uratować mu życie, przyszła w samą porę, by uratować jego godność i zakończyć jego potworne cierpienie.

Ostatnie chwile spędził na miękkim podkładzie, a nie w brudnym zaułku.

Czuł rękę człowieka, która nie odganiała, a niosła ulgę.

Odszedł w spokoju, zauważony, opłakiwany.

Widzisz ?

Reaguj

Zgłoś

Uratuj

Pomóż nam kastrować bezdomność.

Nie pozwólmy by kolejne bezdomniaki  cierpiały tak jak On.

1 110 zł  z 1 500 zł (Cel)
Wpłaciło 15 osób
Wpłać terazUdostępnij
 

Wpłaty: 15

Dorota - awatar
Dorota
20
Klaudia - awatar
Klaudia
100
Add alt here
Dołącz do listy
Mariola - awatar
Mariola
10
Aga - awatar
Aga
100
Paulina - awatar
Paulina
200
Katarzyna Piasecka - awatar
Katarzyna Piasecka
100
Hanna M - awatar
Hanna M
20
Gosia Szwec - awatar
Gosia Szwec
200
Add alt here
Dołącz do listy
Iwona - awatar
Iwona
20

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

fundraiser thumbnail
Załóż swoją zbiórkę

Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!

fundraiser thumbnail