
Pies cierpiał przez kilka dni. Zataczał się cały poraniony. Widzieli go sąsiedzi, mijali ludzie. Nikt nie zareagował. W końcu umarł. W ogromnym cierpieniu, w kojcu umarł.
Zamarzł w kojcu — samotny, uwięziony, bez możliwości ucieczki, bez człowieka, który wyciągnąłby rękę. Pozostałe psy w kojcu - mocno wychudzone zaczęły z głodu zjadać jego ciało.

Pies miał odgryzioną jedną kończynę. Wszystko wskazuje, że leżał tam kilka dni, a psy musiały patrzeć na jego konanie.
O tym wszystkim dowiedziała się Pani Klara Kozakiewicz. Poszła do właściciela i poprosiła: - Zabiorę te psy, które przeżyły. On... odmówił.
Psy były w kojcu przy - 20 stopniach poniżej zera. Chude, spragnione, w budach bez słomy - pozostawione bez pomocy.

Pani Klara zamieściła post na Facebooku. Ludzie udostępnili post i zaczęli szukać organizacji, która przyjedzie.
Setki komentarzy, tysiące reakcji, telefony: „kto pomoże?”. Nikt nie pojechał. Zgłoszenie trafiło do nas. Mamy dziesiątki interwencji dziennie, zero wolnych miejsc, brakuje pieniędzy i rąk do pracy. Ale jak odmówić, kiedy zwierzęta umierają?

Ruszyliśmy w nocy - sporo kilometrów do wsi za Białą Podlaską.
Na miejscu zastaliśmy ciało psa schowane w szopie.

„Sopel lodu”, jak określiła to mieszkanka.
Płakaliśmy dzisiaj, będąc na interwencji. Nie da się opisać bezmiaru tego cierpienia i beznadziei. Nie mogliśmy już pomóc temu jednemu psu - ale mogliśmy uratować pozostałe i to zrobiliśmy. Dokonaliśmy oględzin ciała psa.


Obok była suczka, około 5 lat. Właściciel nawet nie nadał jej imienia. Trzymana od lat na łańcuchu, nigdy nieluzowanym. Skóra i kości — można byłoby uczyć się na niej anatomii.
Czy właściciel interesował się psami? Nie. Siedział w ciepłej chacie, a zwierzęta konały na mrozie.
Policji nie było. Była dzień wcześniej — „popatrzyli i pojechali”. Według relacji „podobno był lekarz weterynarii”. Podobno miał ocenić warunki. Nic nie zrobiono. Psy zostały pozostawione na pastwę losu.
I znów — jak zawsze — wszystko spadło na barki organizacji.
Zabezpieczyliśmy psy, ciało musimy przekazać na sekcję zwłok.
Ale nie mogliśmy tych psów zostawić bez pomocy. Budy bez słomy, ruda suczka silnie wychudzona. Za kilka dni i te, które przeżyły podzieliłyby los kolegi z kojca.

Zabieramy je wszystkie. W tej samej gminie i obok otrzymaliśmy następne zgłoszenia. Wracamy w aucie z dziewięcioma psami. Dziewięć istnień, które dziś walczą o życie — wygłodzone, chore, zmarznięte.

I teraz prosimy Was o pomoc.
📌 Ta zbiórka jest dla nich:
na sprawiedliwość dla psa, który zamarzł,
na dowody do sprawy karnej,
na leczenie tych, które przeżyły,
na ich ratunek i godne życie.
One nie mają nikogo poza nami - i Wami.
Pomóżcie nam walczyć o sprawiedliwość i uratować te psy.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Ania
Dziękuję za ratunek... i dziękuję Pani która zaalarmowała i nie była obojętna na krzywdę zwierząt!!!
Kamila K.
Dziękuję, że jesteście
Mariusz Podgórski
Dziękuję za pomoc dla zwierzaków! ❤️👏🐾
Joanna
Dziękuję za to wszystko co robicie dla zwierzaków. ❤️