Sylwia Grochalska
Gazeta Olsztyńska opisała nasz koszmar. Błagamy o udostępnienia i pomoc w naprawie dachu dla umierającego taty i męża - https://gazetaolsztynska.pl/artykul/dach-sie-zawalil-maz-n2486442
Nazywam się Sylwia Grochalska i mieszkam w gminie Dywity na Warmii. Nigdy nie myślałam, że będę musiała prosić obcych ludzi o pomoc. Zawsze ciężko pracowałam – na co dzień opiekuję się starszymi i schorowanymi osobami. Dzisiaj jednak los zmusił mnie do tego, bym to ja błagała o ratunek dla mojej własnej rodziny. Mój mąż Grzegorz toczy najcięższą, ostatnią walkę w swoim życiu. Choruje na terminalnego raka prostaty w IV stadium z przerzutami do kości. Każdy dzień jest dla nas walką o jego oddech, o brak bólu, o spokój. Niestety, zamiast zapewnić mu godne i bezpieczne warunki do odchodzenia, żyjemy w absolutnym koszmarze.Nasz dom się wali. Dach był już bardzo stary i od dłuższego czasu przeciekał. Woda bezlitośnie niszczyła konstrukcję, aż w końcu doszło do tragedii – sufit w jednym z pokojów nie wytrzymał i całkowicie runął do środka pomieszczenia. Przez stałą wilgoć na ścianach rozprzestrzeniła się toksyczna, czarna pleśń.Dla człowieka z zaawansowaną chorobą nowotworową, którego układ odpornościowy praktycznie nie istnieje, te warunki to wyrok śmierci. Mąż wdycha zarodniki grzyba, co drastycznie pogarsza jego stan zdrowia. Serce mi pęka, gdy patrzę, jak mój ukochany mąż cierpi, a ja nie mogę zapewnić mu bezpiecznego schronienia we własnym domu.Wielu z Państwa zapyta zapewne, dlaczego w tak dramatycznej sytuacji nie pomogą nam dzieci. Mam dwóch wspaniałych synów, ale los ich również nie oszczędził i nie są w stanie udźwignąć kosztów tego remontu. Starszy syn sam zmaga się z niepełnosprawnością, a jego żona – moja synowa – również choruje na raka. Mają dzieci i całe swoje siły oraz skromne środki muszą poświęcać na własną walkę o przetrwanie. Młodszy syn robi, co może – uczy się, pracuje ciężko w ochronie, a każdą wolną chwilę poświęca na opiekę nad swoim umierającym ojcem, gdy ja jestem w pracy. On daje z siebie wszystko fizycznie, ale finansowo, z pensji ochroniarza, nie jest w stanie odłożyć kilkudziesięciu tysięcy złotych na nowy dach.Nasza sytuacja finansowa jest dramatyczna. Pracuję jako opiekunka, a mąż otrzymuje najniższą rentę z tytułu niezdolności do pracy. Nasze wspólne dochody ledwo starczają na opłacenie podstawowych rachunków, jedzenie oraz bardzo drogie leki i środki higieniczne dla męża. Koszt remontu starego dachu i odbudowy zniszczonego sufitu to wydatek rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych – dla nas to kwota astronomiczna i całkowicie nieosiągalna.Błagam Państwa o pomoc. Liczy się każda złotówka. Te pieniądze w całości zostaną przeznaczone na zakup materiałów budowlanych, naprawę dachu i usunięcie niebezpiecznej dla życia pleśni z naszego domu. Chcę tylko jednego – aby mój mąż mógł spędzić czas, który mu pozostał, w czystym, ciepłym i bezpiecznym domu, a nie w ruinie zagrażającej jego życiu.Z całego serca dziękuję za każdą wpłatę, dobre słowo i udostępnienie tej zbiórki.











Gazeta Olsztyńska opisała nasz koszmar. Błagamy o udostępnienia i pomoc w naprawie dachu dla umierającego taty i męża - https://gazetaolsztynska.pl/artykul/dach-sie-zawalil-maz-n2486442
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!