
Nazywam się Kasia, mam 35 lat, od 3 lat jestem mamą uroczego i szczęśliwego Filipka, którego tata jest 56 letni Janusz . Żyliśmy sobie do tej pory skromnie, lecz szczęśliwie, wynajmowaliśmy niewielkie mieszkanie. Ja zajmowałam się dzieckiem, Janusz pracował i zarabiał na rodzinę. Sytuacja miała się zmienić we wrześniu, Filip dostał miejsce w przedszkolu co umożliwiłoby mi podjęcie pracy, zabrakło kilku miesięcy, pojawiła się epidemia... Spadek zarobków spowodował że nie byliśmy w stanie utrzymac się i pokryć kosztów najmu mieszkania i pomimo że przez ponad dwa lata nie mieliśmy nawet najmniejszych zaległości właścicielka postanowiła wypowiedzieć nam umowę najmu. Mamy miesiąc na uregulowanie zaległości, w przeciwnym wypadku... No właśnie nie mamy dokąd pójść... Moi rodzice nie żyją, partner nie ma kontaktu ze swoją rodziną odkąd skończył 14 lat. Caly ciężar utrzymania nas spoczywa na barkach Janusza, a nie jest on już tak sprawny i wydajny jak kiedyś, a pracuje fizycznie na budowie, po 10 h dziennie. Bóle kręgosłupa i połamanych niegdyś żeber po upadku z dużej wysokości coraz częściej dają o sobie znac, dodatkowo ta sytuacja doprowadziła u niego do depresji, podejrzewam, bo nie może pozwolić sobie na wizytę u specjalisty, ale znam go i widzę to na co dzień. Pomimo, że stara się, nie ma szans w ciagu miesiąca zarobić na spłatę trzymiesięcznego zadłużenia, po 1500pln za miesiąc... Liczymy na ludzi dobrej woli, którzy oferując choć przysłowiową złotówkę ocalą nas od życiowej katastrofy, od traumy u naszego malucha, to jest bardzo wrażliwe i ufne dziecko, obawiam się , że przekreśli to jego spokojne dzieciństwo, bo straci swoj dom , oazę i jedyne miejsce które zna ,gdzie czuje się bezpiecznie. Ta zbiórka to ostateczność, próbowaliśmy pożyczyć te pieniądze, ale w obecnych trudnych czasach znajomi nie wyrywają się z pomocą A ja nie mam z kim zostawić synka, we dwoje dalibyśmy radę, ale musze zostać w domu, do września .Zabrakło kilka miesięcy, wszystko było już zaplanowane, przedszkole , moja praca a teraz lada chwila nasze życie z dnia na dzień upadnie jak domek z kart... Proszę , pomóżcie, to nie jest duża kwota a jednak dla nas to możliwość dalszej egzystencji.
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!