
Jest piątek dziesiątego kwietnia bieżącego roku, późny wieczór, w kąciku w swojej klateczce, po zabiegu, odpoczywa kicia Donatka. Dochodzi do siebie po wykonanym rano zabiegu sterylizacji. To młodziutka, niespełna roczna kicia, która trafiła pod naszą opiekę po śmierci właściciela.

fot. Donatka w klinice, dostaje tlen, silna duszność
Pan miał kotków około 9. Za żadne skarby, pomimo, że matka rodziła maluchy co rok, a może i częściej, nie chciał koteczki wysterylizować. I tak też, rok temu, na świat przyszły koteczki, wśród nich były Donatka i Monisia.
Monisia po zabiegu czuła się nieźle, Donatka zdecydowanie nie.
Siostrzyczki, a zachowanie zupełnie inne. Jedna ładnie drzemała, druga leżała z szeroko otwartymi oczkami, intensywniej oddychała.
Obserwowaliśmy Donatkę przez całą dobę po zabiegu, bo z doświadczenia wiemy, że zabieg sterylizacji kotki znoszą zazwyczaj bardzo dobrze i po jednym dniu nie powinno dziać się już nic niepokojącego.
U Donatki sytuacja była jednak inna. Z godziny na godzinę wzrastała duszność. W sobotę wieczorem oddech Donatki stał się niepokojący.
Kicia zaczęła bardzo szybko oddychać, nie chciała nic zjeść ani nawet się napić.
Wzbudziło to nasz ogromny niepokój.

fot. Płyn w osierdziu i klatce piersiowej, wielkie ropnie wokół serduszka
Trafiła pod opiekę weterynaryjną. Podłączono jej tlen, podano leki. USG wykonane zaraz po przybyciu do gabinetu pokazało bardzo niepokojące objawy.
Płuca pełne płynu, wielki obrzęk, bardzo słabo pracujące serce.
Nie było czasu by czekać i się zastanawiać.
Zaraz po podaniu leków, w tempie ekspresowym, udaliśmy się do kliniki całodobowej w Krakowie, by ratować tę malutką kiciulkę.
Zostaliśmy przyjęci szybko, bo Pani doktor, po zerknięciu tylko na to jak Donatka oddycha, nie miała wątpliwości, że sprawa jest bardzo poważna.

fot. kontrola stanu zdrowia koteczki
Natychmiast u Donatki wykonano specjalistyczne USG, podano leki uspakajające i przystąpiono do zabiegu usunięcia wydzieliny z płuc (torakocenteza). Zabieg trwał blisko dwie godziny.

fot. Zestresowana Donatka z założonymi drenami do klatki piersiowej
Oddech Donatki pomału stabilizował się, ale to, co wydostawało się z jej płuc i osierdzia było przerażające.
Krwista, gęsta, ropna substancja, która sprawiała, że jej stan tak gwałtownie się pogorszył.

fot. część wydzieliny usuniętej z klatki piersiowej Donatki. Łącznie odbarczono około 150 ml od kotki o wadze 2,3 kg.
Nasza malutka podopieczna pozostała na noc w gabinecie całodobowym. Mieliśmy nadzieję, że stan Donatki szybko poprawi się.
Niestety kolejne dni nie były lepsze. Stan Donatki był bardzo ciężki, cały czas była bardzo niestabilna, w stanie bezpośredniego zagrożenia życia.
Ropnica płucna, którą Donatka ma w swoim ciałku wymagała i wymaga nadal długiego i zaawansowanego leczenia.

fot. Na kontrolnym usg, dzielna malutka
Hospitalizacja, która pierwotnie miała potrwać 1 dzień, w samym gabinecie całodobowym trwała blisko tydzień. Po powrocie do nas kiciusia nadal wymagała bardzo intensywnego leczenia, które trwa do dziś.
Koszty, na jakie napotkaliśmy w klinice całodobowej, przerosły nasze wyobrażenie.
Spodziewaliśmy się, że zapłacimy kwotę rzędu 2-2,5 tysiąca złotych (dyżur, opieka nad kotką, badania). Kwota, którą musimy obecnie zapłacić tylko w klinice LuxVet24, to blisko 6500 zł, a to tylko jeden z gabinetów, w którym mamy wobec Donusi zobowiązania.

fot. Donusia cierpliwie znosi wszystkie zabiegi. Przestraszona, ale bardzo dzielna.
Każdy kolejny tydzień przynosi kolejne setki złotych do zapłacenia. Kwoty, na które mamy zobowiązania, są obecnie tak wielkie, że nie jesteśmy im w stanie podołać. Donatka dostaje sporo leków, po wykonaniu antybiogramu wykryto bardzo trudno leczące się bakterie. Jej leczenie może potrwać jeszcze kilka miesięcy.
Stan Donatki poprawia się. Obecnie nie ma już duszności, kontrolne echo serca potwierdziło, że ten narząd pracuje prawidłowo, ale ropnica nadal jest.
Obecnie Donatka ma już usunięte dreny w płuc, wczoraj usunęliśmy też szwy. Ropnie węzłów chłonnych w okolicy serduszka jednak nadal są. Zmniejszają się bardzo powoli.

fot. usuwanie drenów, jest poprawa<3
Jej siostrzyczka, Monisia, też czuje się znacznie lepiej. Druga kicia nie miała ropnicy płucnej, ale niedożywienie i zarobaczenie pozostawiły także ślad w jej organizmie. Sama Donatka była bardzo zestresowana. Monisia jest jej wielkim wsparciem. Dzięki siostrzyczce Donatka znacznie lepiej znosi leczenie. Są razem i razem walczą, razem się leczą.

fot. Przytulone do siebie Donatka i Monisia

fot. Na wizyty też razem. Tak jest lepiej i bez stresu
A my? Opiekujemy się nimi najlepiej jak potrafimy, pomimo że na dzień dzisiejszy nie mamy środków, by zapłacić za ich leczenie ;-(.
Bardzo Państwa prosimy o pomoc.
Za Donatkę faktury wynoszą około 8000 zł. Koszty jeszcze wzrosną. Czy możecie nam pomóc?
Za każdą formę pomocy ogromnie dziękujemy <3


fot. fv za pobyt w luxvet24




















Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!