
Zapewne znacie powiedzenie "wszystko dzieje się po coś"
Sensu tego co wydarzyło się w naszym życiu nie mogę pojąć i myślę że nigdy nie znajdę zrozumienia :-(
Wciąż zapytuje dlaczego my? Dlaczego nasza rodzina musi przeżywać to co przeżywa?
Zawsze kochający się wspierający i po prostu zwyczajnie życzliwi dla ludzi.
28.08 tego roku, notabene w po prawie dwóch latach diagnozowania zmian w mózgu męża, trafiliśmy do profesora w Bydgoszczy, który z miejsca skierował go na biopsję mózgu. Diagnoza powaliła nas na kolana Glejak wielopostaciowy IV stopnia :-( Najgorsza odmiana z możliwych, rokowania przy tego typu schorzeniu 12-18 miesięcy.
Nie wierzę, nie chcę, nie godzę się na taką diagnozę! Nie wyobrażam sobie życia bez mojego męża :-(
Mąż przeszedł już operację resekcji guza, zniósł ją dzielnie jak wszystko w życiu. W końcu to nasz kochany twardziel, nigdy się nie użala, nigdy nie marudzi, ba mało tego nigdy nie bywał chory, odporność 100%, więc skąd w jego głowie ten dziad!

Mój mąż Ernest niespełna 46 lat, jest mądrym pracowitym człowiekiem, wspaniałym ojcem od 24 lat i kochającym wspierającym mężem.
W tym roku mieliśmy pięknie przeżyć (pewnie jak zawsze w górach) naszą 25 rocznicę a tymczasem, w jej dniu czeka nas podróż do centrum onkologicznego w Gliwicach w poszukiwaniu nadziei na pomoc :-(
W tym roku też mieliśmy przeżywać piękne chwile kończąc remont naszego mieszkania w bliźniaku o którym, marzyliśmy od lat. Wszystko runęło , wszystkie plany i marzenia. W naszym życiu zagościł na stałe strach, obawa i smutek.
Nie wiemy co przyniesie jutro, ale wiem na pewno, że musimy działać, znaleźć w sobie tę siłę i walczyć, choć nie jest łatwo, wierzę że ma to sens.
By oszukać to cholerne przeznaczenie i móc jeszcze spełniać nasze marzenia: chcieliśmy pójść jeszcze na Śnieżne Kotły, pomieszkać razem w naszym nowym mieszkanku, w które mąż włożył całe swoje serce, mąż marzył by prowadzić córki do ślubu i po prostu rozpieszczać wnuki ( kiedy już Bóg nas nimi obdarzy ) potrzebujemy Waszego wsparcia.
Istnieją nowatorskie metody które jeśli nie uzdrowią to przynajmniej przedłużą życie chorych na glejaka, niestety są one kosmicznie drogie i nie mamy możliwości z nich skorzystać bez pomocy ludzi dobrej woli.
Nano term - ok 40 000 Eur
Immunoterapia - ok 600 000 zł
Optune TTF - 1 20 000 zł miesięcznie, efekty po min 18 miesiącach = 2 160 000 zł

Wierzę, że macie w sobie tyle miłości i dobroci, by wesprzeć w tych trudnych chwilach zwyczajną rodzinę jaką my jesteśmy.
Zwyczajną kochającą się rodzinę, która chce móc spędzić z sobą jeszcze kilka wspólnych pięknych lat :-)

22.10
EDIT: 😔 Niestety , podróż do Gliwic okazała się daremna, nie mamy w sensie mój mąż nie ma jakiegoś genu, który zapisany jest w kryterium badania klinicznego kwalifikującego do immunoterapii 😪. Nic to nie poddajemy się, jeszcze jeden wyjazd do Gdańska tam też prowadzą kwalifikacje do tego typu terapii. Może tam będziemy mieli więcej szczęścia 🥹.
EDIT: 28.10.2025
Przede wszystkim bardzo dziękujemy za okazane wsparcie i każdą wpłatę lub inną pomoc, która pozwala nam wierzyć że wszystko będzie dobrze.
Smutno :-(
Po wczorajszej wizycie w Centrum Onkologii w Bydgoszczy jeszcze więcej wątpliwości i pytań. Dlaczego mam wrażenie ze lekarze, nie tylko nie chcą wspierać chorych, a wręcz odradzają wszelkie pomysły na leczenie niestandardowe? Oburzyli się wręcz że pytam o kwalifikację do badań klinicznych.
Jak przypuszczałam zaproponowali nam leczenie tzw. protokół Stuppa czyli operacja -> radio i chemioterapia ( niezależnie od tego że pacjent ma brak metylacji promotora genu MGMT :-( ) co daje bardzo mały efekt chemioterapii.
No nic to trzeba robić co każą. Póki co mamy się wstawić w czwartek 30.10 na 7:20 na odbicie tzw MASKI celem podjęcia radioterapii, tomograf i rezonans które mam nadzieję będą " czyste " Trzymajcie z nami kciuki .
Dodatkowo moja córka założyła grupę licytacji dla mojego męża na FB
Wsparcie dla Ernesta w walce z glejakiem.
https://www.facebook.com/groups/1525321845377906/
Zapraszamy do zaglądania na stronę.
Wcześniej nie było czasu więc EDIT robię dziś.
30.10 byliśmy na wizycie w @Centrum Onkologii w Bydgoszczy, dużo czekania jak zawsze ale tym razem dobre wieści, rezonans czysto Ufff , jesteśmy mega wdzięczni za naprawdę udaną operację i piękne usunięcie "dziada" tak już musi pozostać 🫶.
Maska przymierzona, pan doktor przemiły....
Powrót na radio i chemioterapię najprawdopodobniej już w czwartek 06.11.2025.
Wierzę, że mój mąż zniesie to wszystko dobrze 💗, w końcu to nasz kochany twardziel 💪✊
Jak zawsze dziękujemy za całego serca za wsparcie 💖🙏
01.12.2025.
Mój mąż dzielnie walczy każdego dnia na oddziale onkologii w Bydgoszczy, naświetlania i chemioterapia której się podjął znosi dobrze i jego wyniki na półmetku też są zadowalające :-) Bardzo nas to cieszy!!! Tak już zostanie na zawsze ( taka mantra ).
Za trzy tygodnie kończymy leczenie standardowe i będziemy mogli zacząć jeździć i szukać terapii wspierających, które zwiększą szansę na dłuższe przeżycie.
Dzięki Wam, możemy spokojnie dojeżdżać do szpitala i przyjmować dodatkowe suplementy, które mają za zadanie wzmocnić organizm mojego męża i dać mu siłę, by lepiej znosić chemię i radioterapię.
DZIĘKUJEMY Z CAŁEGO SERCA, WSZYSTKIM RAZEM I KAŻDEMU Z OSOBNA ZA KAŻDĄ NAWET NAJMNIEJSZĄ WPŁATĘ 💖🙏.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Anonimowy Darczyńca
Nie poddawaj się
Marta
❤️❤️❤️
Edyta Świerczewska
Powodzenia i dużo siły dla wszystkich.
Dorota F.
Dużo zdrówka.
Anna Miczuga
Wspieramy,dużo zdrowia