
Nasz Banan ma guza mózgu. Jego jedyną szansą jest pilna operacja.
Każda złotówka to krok bliżej do ratunku 🥺
Była mroźna zima 2011 roku, kiedy dostaliśmy informację o psie zamarzającym w schroniskowym boksie. Wychudzony, przerażony, leżał zwinięty w kłębek na zimnym betonie i czekał na koniec. Szybka decyzja i wkrótce potem ta kupka kości, strachu i niedoli wygrzewała się już pod naszą kołdrą.

Początkowo nieufny i zlękniony, z czasem Banan pokazał cały swój wspaniały charakter, Miłość i oddanie. Był z nami w lepszych i gorszych czasach, zawsze radosny, aktywny, gotowy na nowe przygody. Najszybszy na spacerach, pierwszy do miski, czujny, wyjątkowo inteligentny. Opiekuńczy wobec innych stworzeń, zwłaszcza tych słabszych, bezbronnych, potrzebujących oparcia. Po prostu Pies.





Kiedy kilka tygodni temu zauważyliśmy u Banana problemy z równowagą, od razu szukaliśmy przyczyny. Początkowe diagnozy były niegroźne, ale utrzymujące się objawy nie dawały nam spokoju, więc drążyliśmy głębiej, po kolei zlecając kolejne badania. Wyniki krwi: świetne. USG: bez zarzutu. Rentgen: poprawny. Echo serca: prawidłowe. Zostało jedno... Diagnostyka mózgu. I ta wiadomość po tomografie komputerowym, która ugięła nam kolana: nowotwór mózgu.
Najszybsza możliwa wizyta u specjalistki onkologii weterynaryjnej w Krakowie, konsultacja z profesorem neurochirurgii zwierząt we Wrocławiu - i ogromna nadzieja, szczęście w nieszczęściu: guz niezłośliwy, niedający przerzutów, całkowicie operowalny. Nasz ukochany piesek może odzyskać zdrowie i żyć! Przeszkodą jest tylko (i aż) cena... Koszt operacji, pobytu w szpitalu i specjalistycznej opieki to ok. 23 tyś. zł. Następnie potrzebna będzie rehabilitacja.


Niektórzy z Was nas znają. Wiecie, że naszą misją jest pomaganie innym.
Od kilkunastu lat prowadzimy domowy azyl dla zwierząt, zarówno 'towarzyszących', jak i 'gospodarskich'. Jest ich z nami blisko 50. Przygarniamy psich staruszków, leczymy porzucone koty, ratujemy ptaki z piekła przemysłowych ferm i transportów śmierci. Pomagamy dzikim zwierzętom. Angażujemy się w akcje charytatywne dla ludzi w potrzebie.
Tym razem to my potrzebujemy pomocy.
Do tej pory radziliśmy sobie sami, opłacając wszystkie działania własnymi pieniędzmi i ciężką pracą. Często kosztem życia prywatnego, zdrowia, snu i takich zbytków jak np. dzień wolny czy wakacje 😉 Otwarliśmy nawet kawiarenkę na krakowskim Kazimierzu, która miała finansować nasze przytulisko, ale kto chce uczciwie prowadzić gastronomię, ten w cyrku się nie śmieje i gdyby nie wsparcie bliskich osób, już dawno poszlibyśmy z torbami. Jednak nie skarżymy się, zakasujemy rękawy i robimy, co możemy.
Niestety potrzebna kwota oraz naglący czas znacznie przewyższają nasze możliwości (i zdolność kredytową).
Banan jest w dobrej kondycji, ale choroba postępuje. Brak leczenia chirurgicznego przyniesie pogorszenie, kolejne objawy, padaczkę... i śmierć.
Operacja może odbyć się niezwłocznie. Banan ma realną szansę wiosną wyglądać znów tak:

A przede wszystkim - żyć. W zdrowiu, szczęściu, wśród kochającej rodziny.
Dzięki Tobie będzie to możliwe. Prosimy, pomóż.
Każda wpłata, nawet najmniejsza, przybliża nas do operacji.
Udostępnienie tej zrzutki też jest dużym wsparciem.
Dziękujemy z całego serducha!
Magda, Piotrek, Banan i Stado 💛🐾
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Agata
Trzymam kciuki, żeby udało się Bananowi wrócić do zdrowia
Martyna Wawak
Dasz radę Bananek
Maja P.
Trzymaj się, Banan! Masz super rodzinę!
Trzymam kciuki
Trzymaj się piesku!Wszystko będzie dobrze ☺️
Kasia
Zdrowiej serduszko kochane ❤️❤️❤️