
26.03.2026
Sześć kotów.
Sześć historii bólu, który w końcu się skończył.
Hania, Edzio, Aslan, Judyta, Bryza i Bambi.
Każde z nich przez długi czas żyło z cierpieniem, którego nie widać na pierwszy rzut oka.
Chore zęby, stany zapalne, ból przy każdym kęsie jedzenia, przy każdym dotyku.
Dziś już nie walczą.
Dziś mogą po prostu być kotami.
Bryza…
Doktor przyznał, że dawno nie widział tak trudnego przypadku przy tak małym pyszczku.
Ogrom pracy, ogrom bólu, który musiała znosić każdego dnia.
Mamy nadzieję, że to już za nią.
Że teraz będzie tylko lepiej. ♥️
Ale prawda jest taka, że razem z ulgą dla nich… przyszły kolejne faktury.
Duże.
Przytłaczające.
A my nie mamy chwili, żeby się zatrzymać.
Bo w kolejce czekają już kolejne koty.
Co najmniej dwa.
Z tym samym bólem.
Z tym samym cichym cierpieniem.
Błagamy Was o wsparcie.
Nie dla nas.
Dla nich.
Bo bez Was nie damy rady zrobić kolejnego kroku.
Nie damy rady zdjąć bólu z kolejnych pyszczków.
Jeśli możecie – pomóżcie.
Jeśli nie – udostępnijcie.
Bo one nie potrafią poprosić same. 😥
Link do zbiórki w komentarzu.
#pomoc #koty #ratujemy #bezpiecznaprzystan
20.03.2026.
Wracamy z lecznicy…
Jakby wszystko wydarzyło się w jakimś filmie.
4 godziny walki.
Migawki. Światło. Ręce, które robią wszystko, żeby zdążyć.
I my — jak w amoku. Bez myślenia, bez tchu. Tylko działanie.
Pamiętamy to jak przez mgłę.
A on… żyje.

Dostał na imię Funcik.
Nie mamy siły. Jesteśmy rozjechane emocjonalnie.

To, co zobaczyłyśmy, trudno ubrać w słowa. Kocurek, zraniony w głowę – najprawdopodobniej przez jakieś dzikie zwierzę. Rana, która nie została w porę zaopiekowana, przerodziła się w coś znacznie poważniejszego. Krew i ropa zbierały się w oczodole. Funcik cierpiał. Długo. W ciszy.
Najgorsza jest świadomość, że nie musiało tak być.
Że to nie tylko los.
To obojętność.
Obojętność osoby, która uważała, że koty „na wolności mają dobrze” i nie potrzebują pomocy.
A my potem trafiamy na takie historie.
I musimy patrzeć. Musimy działać, nawet kiedy już nie mamy sił.
Tak wygląda walka o życie.
Strzykawki, bandaże, krew i ropa – wszystko to, co dziś było wokół nas, to cena, którą płacimy, żeby Funcik miał szansę.
Dziś Funcik żyje.
Ale przed nim jeszcze długa walka.
To dopiero początek.
Reszta… jeszcze w nas siedzi. Jak ten film, którego nie da się wyłączyć....

20.03.2026.
Tragedia kota bezdomnego...
Bezdomność zabija.
Głód zabija.
Obojętność zabija.
To się dzieje naprawdę.
Dziś sam wszedł do klatki.
Jakby wiedział, że to ostatnia szansa.
Gdy go zobaczyłyśmy… zabrakło nam słów.
Jest w złym stanie.
Kleszcze, opuchlizna, krew.
Nie wiemy, ile wytrzymał.
Wiemy jedno — czas się kończy.
Pędzimy do lecznicy.
Serce wali.
Walczymy z czasem.
O jego życie.
Nie wiemy, czy zdążymy…
Co będzie dalej?
Za chwilę się okaże.
Nie przyszedł przypadkiem.
On czekał.
Czekał pod Domem Ludowym — jakby wiedział, że to jego ostatnia szansa.
Chory. Obolały. Wyniszczony ulicą.
Nikt nie wie, ile dni, tygodni albo miesięcy walczył sam.
Ale przyszedł dokładnie tam, gdzie ktoś mógł go zobaczyć.
I został usłyszany.


Edziu jest dziś z nami, bezpieczny.
Je. Śpi. Przybrał na wadze.
Rozszerzona diagnostyka — na szczęście — nie wykazała problemów z trzustką ❤️
To małe zwycięstwa, które dają nadzieję…
Ale jego cierpienie wciąż się nie skończyło.

Jego pyszczek to ciągły ból 😥
Połamane zęby.
Ropiejące korzenie.
Rozległa infekcja jamy ustnej.
To ból przy każdym jedzeniu.
Przy każdym dotyku.
Każdego dnia.

On nie powie, jak bardzo boli.
Nie zapłacze.
Po prostu będzie cierpiał — jeśli mu nie pomożemy.

Potrzebna jest pilna operacja stomatologiczna.
Koszt około 2000 zł — dla nas ogromny, dla niego bezcenny.
To szansa, by wreszcie przestało boleć.
By mógł naprawdę zacząć zdrowieć.

Dlatego prosimy Was — pomóżcie Edziowi 🙏
Każda wpłata ma znaczenie.
Każde udostępnienie to kolejna osoba, która może go wesprzeć.

On nie przyszedł pod Dom Ludowy bez powodu.
On przysedł po pomoc.
Nie pozwólmy, żeby teraz został bez niej 🖤

Dziś w lecznicy wydarzyło się coś, czego nie widać na zdjęciach. Coś, co nie zbiera lajków. A co jest codziennością takich miejsc jak nasze.
Aslan. Starszy kocurek po przejściach.
Dziś miał usuwane zęby, które były już tylko źródłem bólu. Do tego zmiany w jamie ustnej i gardle – ropiejące, narastające, wyniszczające…
To nie było leczenie „dla komfortu”. To było ratowanie go przed ciągłym cierpieniem.
I Judytka.
Energia, charakter, miłość do człowieka… i życie w bólu.
Połamane trzonowce, przewlekłe infekcje, stan zapalny, który nie dawał jej spokoju ani na chwilę.
Dziś zamknęliśmy ten rozdział. W końcu.
Ale to nie koniec.
W kolejce czekają kolejne dwie dziewczynki. Ich zabiegi musieliśmy ostatnio odwołać, bo… „było za dużo ropy”.
Zamiast operacji – antybiogram, celowane leczenie i dopiero potem bezpieczny zabieg.
W przyszłym tygodniu walczymy dalej.
Wracając dziś z lecznicy z Aslanem i Judytką, złapałam się na jednej myśli.
To kolejna faktura.
Kolejne leczenie „niemedialnych kotów”.
Takich, które nie są już „pilne”, bo ktoś je kiedyś uratował.
Takich, które się pomija, bo „przecież już mają opiekę”.
Tylko że one nadal chorują. Nadal cierpią. Nadal potrzebują leczenia.
I wtedy przypomniałam sobie coś jeszcze.
Ostatnio napisałam o tym post.
I wiecie co się stało?
Dostałam wiadomości – i SMS, i na WhatsApp:
„Powiem coś niewygodnego o ratowaniu zwierząt szanowna pani prezes. Pani chamstwo i buta. Wybiórczość w ratowaniu i kłamstwa przekraczają granice dobrego smaku.”
„To Pani reaguje wtedy kiedy jest dramat i można napisać łzawe i dramatyczne posty. I bez odbioru. Tkwij dalej w obłudzie.”
Ktoś bardzo chciał, żebym to przeczytała.
Bo odmówiłam przyjęcia dwóch kotów.
Odmówiłam, bo… nie mamy miejsca.
Można się oburzać. Można pisać, można oceniać.
Tylko rzeczywistości się nie oszuka – jeśli nie mamy miejsca, to go nie mamy.
Jesteśmy pod ścianą.
I tak sobie dziś pomyślałam…
Gdybyście wiedzieli, z iloma absurdami, pretensjami i trudnymi sytuacjami się mierzymy, wielu osobom odechciałoby się pomagać.
Ale my nie robimy tego dla ludzi.
Robimy to dla zwierząt.
One są zawsze na pierwszym miejscu.
Niezależnie od tego, czy ktoś to rozumie, czy nie.
Dlatego dziś prosimy tylko o jedno.
Bądźcie z nami.
Ci „normalni”. Ci, którzy rozumieją. Ci, którzy walczą razem z nami – o każde życie, bez względu na wiek, stan czy „atrakcyjność”.

Bo bez Was nie damy rady.

Jeśli jesteś z nami – zostaw komentarz, nawet jedno słowo.
Udostępnij ten post, żeby dotarł dalej.

Dziękujemy, że jesteście



Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas


Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Pomagamy chorym i bezdomnym zwierzętom, ratujemy je w sytuacjach kryzysowych np. w czasie mrozów lub powodzi oraz wspieramy schroniska 🏠🐾
Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?
✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.
✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.
Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.
Agnieszka
Nie mam zbyt wiele ale byle by chociaż starczyło na kilka saszetek czy gazy. Trzymaj się tam, Funcik!
Jagoda Chet
Walcz kotku
Bożena
Trzymaj się dzielnie kotku ♥️
Anonimowy Darczyńca
💚
Anonimowy Darczyńca
Trzymaj się kocurku ❤️❤️❤️