Wiele razy zastanawialiśmy się, czy możemy zrobić coś więcej dla naszych podopiecznych. Czy gdybyśmy coś zrobili inaczej, coś lepiej to oni wszyscy by żyli?
Opowiemy Wam historię. O godzinie 22 zgłoszenie. Bardzo chora koszatniczka - Ptyś. Był bardzo słabym chłopcem, mocno niedożywionym i słabo oddychającym. Na drugi dzień z samego rana był już u weterynarza. Dostał leki i z racji, że nie jadł sam (był dokarmiany karmą ratunkową) poszedł z wolontariuszką do domu. Niestety stan Ptysia się pogarszał i konieczne było pozostawienie maluszka w inkubatorze pod tlenem na noc u weterynarza. Tylko maluch sam nie je, a w nocy nikogo nie ma, żeby go dokarmiać... I tak zostaliśmy postawieni przed wyborem. Czy Ptyś ma jeść? Czy Ptyś ma oddychać?

Wybór niemożliwy do dokonania... Ptyś odszedł. Był bardzo chory, miał - jak się okazało - nowotwór, jednak ta sytuacja bardzo zapadła nam w pamięć i zostawiła z tyłu głowy takie maleńkie 'a co jakby...'
Wtedy obiecaliśmy sobie, że ostatni raz! Że nigdy więcej nie staniemy przed takim wyborem.
I stawaliśmy kolejny i kolejny raz.
Z maleńką, cudowną Malinką i...
Dzidzią.

Wąsikiem.

Bąbelka.
Drugą Malinką.

Nie chcemy się nigdy więcej zastanawiać 'co by było gdyby...'
Pomóżcie nam kupić wyposażenie ratujące życia!
Inkubator i koncentrator tlenu.
Bo walczymy o każde życie! Bez wyjątku!





Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Anonimowy Darczyńca
Kochani więcej nie mogę, sama pomagam jak mogę Moim adopciakom. Kocham każdy Wasz post, żałuję, że mieszkam na Śląsku i nie mogę być wolontariuszem. Ściskam mocno 🤗🤗🤗