Od dłuższego czasu był nieuchwytny, cierpiał sam, bytując w rowie. W końcu Magda nasza wolontariuszka pojechała i złapała go na klatke opadającą. Szybko został przewieziony do gabinetu, gdzie uzyskał natychmiastową pomoc. Ogon został amputowany, przy okazji został też wykastrowany. Amputacja była wysoka, obawialiśmy się czy będzie oddawał kał i mocz samodzielnie, oddaje- skoro tyle już przeszedł, może jest dla niego szansa. W badaniach krwi lekka anemia i niestety…. FIV i FeLV dodatni. Czekamy jeszcze na testy PCR i Western Blot. Osoby zgłaszające tego biedaka podjęły decyzję, że kot nie zostanie poddany eutanazji, będziemy próbować znaleźć mu dom, co nie będzie proste, jest chory i dziki… zawsze pada to samo pytanie, co dla niego będzie lepsze ? Nie wiemy, ale nie mamy serca go uśpić. Może uda się go oswoić, walczymy. Kotek aktualnie przebywa w szpitalu. Za 12 dni zostaną mu usunięte szwy i będzie mógł szukać domu. Potrzebujemy wsparcia finansowego. Pomożesz ?
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!