
Mieliśmy być gotowi. Wiedzieliśmy o stópkach, mieliśmy plan leczenia. Ale nikt nie przygotował nas na ciszę, która zapadła na sali porodowej, ani na lawinę diagnoz, która spadła na nas chwilę później. Dziś walczymy nie tylko o sprawność naszej córeczki, ale o to, by w przyszłości mogła samodzielnie stanąć na nogi.
Ciąża to czas oczekiwania i nadziei. Kiedy dowiedzieliśmy się, że Kaja urodzi się z wadą stóp końsko- szpotawych, baliśmy się, ale lekarze nas uspokajali – to się leczy, to można naprawić. Czekaliśmy na nią z miłością, a w domu czekał też jej starszy brat, Tymon. Miał być jej obrońcą i przewodnikiem.
Dzień narodzin zmienił wszystko.
Kaja przyszła na świat w zamartwicy. Ta przerażająca cisza, gdy dziecko nie płacze, zostaje w pamięci rodzica na zawsze. To był jednak dopiero początek naszej walki.

Gdy emocje po porodzie opadły, rzeczywistość uderzyła w nas ze zdwojoną siłą. Wada stóp, o której wiedzieliśmy, okazała się wierzchołkiem góry lodowej. Lista problemów, z którymi musi zmierzyć się to maleńkie ciałko, zaczęła się wydłużać w zastraszającym tempie:
- Wrodzone zniekształcenie stawów biodrowych – co stawia pod znakiem zapytania jej przyszłe chodzenie.
- Zanik i niedorozwój mięśni pośladkowych oraz biodrowo-lędźwiowego – Kaja nie ma "bazy", by utrzymać pion.
- Przykurcze w kolanach – nóżki, które powinny fikać i prostować się do zabawy, są zablokowane przez chorobę.
Tymon biega, Kaja patrzy...
Najbardziej pęka nam serce, gdy widzimy ją razem z bratem. Tymon jest starszy tylko o 1,5 roku. Jest pełen energii, biega, skacze, poznaje świat. Kaja patrzy na niego swoimi wielkimi oczami i widzimy, jak bardzo chciałaby do niego dołączyć. Chciałaby raczkować, wstawać, pójść za nim. Ale jej własne ciało jest dla niej więzieniem.

Bez intensywnej rehabilitacji i specjalistycznego leczenia, różnica między nimi będzie się tylko pogłębiać. Tymon pobiegnie na plac zabaw, a Kaja zostanie w wózku. Nie możemy do tego dopuścić!
Jesteśmy na początku długiej drogi
Obecnie trwają dalsze, intensywne diagnozy. Lekarze szukają przyczyn tak rozległych zmian, a my szukamy sposobów, by naprawić to, co zepsuł los. Wiemy jedno – nie możemy czekać. Mięśnie trzeba stymulować, przykurcze rozciągać, a stawy leczyć TERAZ. Każdy tydzień zwłoki to nieodwracalne straty w jej rozwoju.
Koszty konsultacji, badań genetycznych, ortopedów, fizjoterapeutów i sprzętu rehabilitacyjnego zaczynają przekraczać nasze możliwości. Walka o sprawność Kaji to maraton, nie sprint, a my jesteśmy dopiero na starcie.
Prosimy, pomóżcie nam postawić Kaję na nogi
Marzymy o dniu, w którym Kaja chwyci Tymona za rękę i pójdą razem na spacer. Bez bólu, bez wózka, na własnych nóżkach. Wasza pomoc to dla niej szansa na samodzielność, na dzieciństwo bez szpitali i na przyszłość bez niepełnosprawności.
Za każdy gest wsparcia, za każdą wpłatę i udostępnienie – dziękujemy z całego serca.
RODZICE KAI
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
JOLANTA
trzymam kciuki !!!
Joanna Paździora - Organizator zbiórki
Dziękujemy za wsparcie ❤️
Anonimowy Darczyńca
🫶
Joanna Paździora - Organizator zbiórki
Dziękujemy ❤️
Karolina Sz
Zdrówka ❤️
Joanna Paździora - Organizator zbiórki
Dziękujemy ❤️