
Dostaliśmy zgłoszenie o kotce potrąconej przez samochód. Wiele się nie zastanawiając pojechaliśmy na miejsce, gdzie okazało się że ma spory obrzęk części twarzowej pyszczka, a z oka kapała krew. Trafiła natychmiast do lecznicy całodobowej gdzie udzielono pierwszej pomocy. Początkowo nie było wiadomo czy obrzęk jest spowodowany przebytym urazem głowy, czy to choroba nowotworowa. Niestety byłam też w wysokiej ciąży,, więc żeby nie obciążać jej organizmu jeszcze bardziej podjęliśmy decyzję o szybkiej kastracji. Boni przeszła szereg badań- badania krwi, testy FIV/FeLV, pobrane zostały wymazy z nosa na bakteriologię, mykologie, cytologię oraz PCR w kierunku chorób zakaźnych. Ku naszemu zadziwieniu przyszedł wynik z laboratorium z Niemiec, że w cytologii nie znaleziono komórek nowotworowych, jedynie komórki świadczące o długo trwające zapaleniu. Oczywiście badanie nie ma 100% pewności, możliwe że gdzieś głębiej jednak czai się nowotwór. Dlatego musimy rozszerzyć diagnostykę. W kolejnym etapie potrzebuje tomografii głowy, oraz trepanacji czaszki i płukania zatok z pobraniem wycinków do badania histopatologicznego. Cały czas wierzymy że nie jest to nowotwór, a długo trwającą zaniedbanie człowieka. Diagnostyka będzie Kosztowna, ale nie mamy serca oddać się bez walki, kotka już bardzo dużo w życiu przeszła, chcielibyśmy żeby razem z Pimpa miała spokojną emeryturę z pełną miska i dachem nad głową. Prosimy o udostępnienia. Każda złotówka ma znaczenie.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!