Zbiórka Pomoc na leczenie syna Natana - miniaturka zdjęcia

Pomoc na leczenie syna Natana

Marlena Nawrocka - awatar

Marlena Nawrocka

Organizator zbiórki

Nasz syn Natanek ma dopiero 6lat i niemal przez całe swoje życie zmaga się z rakiem. Niezwykle podstępnym i agresywnym guzem, który co chwilę pokazuje swoje najgorsze oblicze. Rak jest przy tym bardzo rzadki i mało znany,więc i lekarze są bezradni. Starają się znaleźć odpowiednią terapię, ale powoli wyczerpują się ich możliwości. A guz jest aktywny. I jest jak tykająca bomba.

Natanek miał półtora roku, gdy podczas kąpieli zauważyliśmy, że jego lewa rączka jest opuchnięta. Na początku pomyśleliśmy, że syn musiał się gdzieś uderzyć. Ale dla pewności następnego dnia pojechaliśmy do szpitala.

Byliśmy pewni, że to nie może być nic poważnego i skończy się na zwykłych okładach. Tam badania wykazały jednak coś, na co w ogóle nie byliśmy przygotowani. Tam po raz pierwszy padło słowo –nowotwór.

Lekarze nie mieli wątpliwości – trzeba operować rączkę i usunąć guza. Niestety po 2 miesiącach od operacji guz zaczął odrastać w bardzo szybkim tempie. Stał się jeszcze bardziej agresywny. Natanek został poddany kolejnej operacji. Znów chwila spokoju i nadziei, że tak zakończy się jego walka z chorobą, bo badania pokazywały, że guz rączki został usunięty w całości.Niestety, gdy syn miał 4 latka nastąpił najgorszy moment. Guz pojawił się po raz trzeci. Tym razem rósł w bardzo szybkim tempie. Był ogromny i zaatakował staw łokciowy. Natanek przestał zginać rączką.

Wnikliwe badania histopatologiczne pokazały, że to dopiero początek naszej tragedii. Okazało się, że guz, który zaatakował synka jest złośliwy i bardzo, bardzo rzadki. Jego rozmiary i szybki przyrost sprawiły, że kolejne operacja była niemożliwa –Usłyszeliśmy,że jedyną opcją leczenia jest chemioterapia.

RZADKII PODSTĘPNY RAK

U Natanka lekarze zdiagnozowali bardzo nietypowy nowotwór –fibromatosis agressiva. Rak wyjątkowo podstępny. Nie dość, że na początku rośnie powoli i niepostrzeżenie, bo nie daje żadnych objawów, to wykazuje tendencję do agresywnego naciekania sąsiednich tkanek. Poza tym bardzo często powraca po chirurgicznym wycięciu zmiany. Guz jest nieprzewidywalny i bardzo rzadki. Rocznie na ten rodzaj nowotworu zachorowują zaledwie 2-4 osób na milion. Zwykle nastolatki i dorośli. Dzieci – prawie nigdy.

W związku z małą wykrywalnością tego rodzaju nowotworu, jest on dla lekarzy stałym przedmiotem badań. Onkolodzy próbują różnych metod leczenia, lecz nikt nie odkrył do dziś konkretnej chemioterapii, która mogłaby pokonać nowotwór.

NOWA CHEMIA-NOWE NADZIEJE

W maju 2016 roku Natanek zaczął pierwsze cykle chemioterapii. Jego domem stał się niemal na pół roku szpital. Niestety, Nowotwór po raz kolejny pokazał, że jest nieprzewidywalny. Nie dość, że zmęczony organizm synka nie mógł już dalej przyjmować tej chemii, to jeszcze badania pokazały, że guz zmniejszył się jedynie o kilka milimetrów.

25 tygodni agresywnego leczenia, a guz w zasadzie jedynie przestał rosnąć. Zmniejszył się tak nieznacznie, że nadal nie było mowy o operacji. Dlatego lekarze zdecydowali , że powinien dostać inną chemię. Mimo że bardzo nas to przytłoczyło, to wiedzieliśmy, że się nie poddamy. Wierzyliśmy, że nowa metoda zadziała.

Nową metodę zaproponowali włoscy lekarze, którzy specjalizują się w badaniach nad tym mało poznanym nowotworem. Od stycznia 2017 roku zaczęliśmy co tydzień przyjeżdżać do Przylądka Nadziei na podanie leku. Po trzech miesiącach przyszły długo wyczekiwane wieści. Kontrolny rezonans pokazał, że nowy protokół leczenia działa.

Guz zmniejszył się o 1 cm. Wiedzieliśmy, że przed nami jeszcze długa walka o kolejne 9 cm, ale pojawiła się nadzieja. Ona była najważniejsza.

RAK ATAKUJE Z PEŁNĄ MOCĄ

Niestety sam optymizm i ogromne nadzieje okazały się znów niewystarczające.Badania we wrześniu 2017 roku pokazały, że znów będzie musiał poczekać, żeby pójść do upragnionego przedszkola. Guz niestety się nie zmienił, co oznaczało kolejne miesięce co tygodniowej chemioterapii. Pod koniec roku 2017 rak po raz kolejny pokazał swoje najgorsze oblicze. W kontrolnym rezonansie obraz nie pozostawiał złudzeń – guz naciekał już na kość. Wtedy po raz pierwszy usłyszeliśmy, że Natankowi trzeba będzie amputować rączkę łącznie z ramieniem. Zaczęliśmy szukać pomocy u najlepszych specjalistów za granicą. Oni również nie mieli wątpliwości, że guz jest cały czas aktywny. Groźbę amputacji która niestety nie daje pewności iż guz nie pojawi się w innej części organizmu, udało się na chwilę oddalić, ale oczywiście ceną za to są kolejne miesiące chemii.Natanek w tym roku zaczął kolejną rundę w tej nierównej walce.

Bardzo ciężko było nam zrozumieć i pogodzić się z tym, że to właśnie Natanek dostał od życia taki cios. Na co dzień staramy się żyć normalnie, uśmiechać się i nie myśleć, o tym, co może się wydarzyć. Jednak co tygodniowe wyjazdy na chemię, oczekiwania na każde wyniki badań, codzienna obserwacja jego rączki z ogromną nadzieją, sprawiają, że ani na chwilę nie możemy zapomnieć, z jakim potworem walczy nasz synek.

Nasz Syn to prawdziwy wojownik, pomimo tego, iż jego życie bardzo różni się od życia normalnego dziecka, nie daje po sobie tego poznać.Każdy kto go zna, wie że się nie poddaje i pomimo życia na bombie i swoich przeżyć jest niesamowicie silny! Wierzymy z całego serca,że lekarze znajdą w końcu sposób, żeby mu pomóc pokonać raka.

Przed Natankiem wielka niewiadoma. Na razie kolejne miesiące chemii i długie i kosztowne leczenie. Ostatnie badania i konsultacje z lekarzami przedłużyły chemioterapię na najbliższe miesiące,ponieważ jest ona obecnie niestety jedyną nadzieją.

W listopadzie mija 2,5 roku, odkąd Natanek zaczął chemioterapię. Mnóstwo wyrzeczeń, bólu i ogromnej cierpliwości. Njabardziej jednak przygniata to iż nie widać końca tej walki.
Natanek nie pyta, dlaczego ciągle musi jeździć do szpitala na "soczek w kroplówce",dlaczego musi codziennie przyjąć mnóstwo leków, on po prostu się uśmiecha i chce być zdrowy.
Najbardziej jednak boli, gdy pyta, „Mamusiu, kiedy będę zdrowy?”, a my nie umiemy mu na to odpowiedzieć.Szpital stał się częścią jego życia. Jedyni koledzy jakich ma, to ci ze szpitala. Obecnie ze względu na stan zdrowia rozpoczął w domu nauczanie indywidualne.Na szczęście jest w tym wszystkim bardzo silny.
Każdego dnia udowadnia, że żadna choroba mu nie straszna. Jego uśmiech na twarzy to największa siła którą nas zaraża.


Natan Nawrocki jest podopiecznym Fundacji:"Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową" 53-111 Wrocław, ul. Ślężna 114s/1.

Wybierz kwotę

Komentarze

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    03.11.18
    03.11.18

    Powodzenia i siły dla was wszystkich!

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    03.11.18
    03.11.18

    Trzymam kciuki 😊.... Powodzenia !!!!

  • Katarzyna Skutela - awatar

    Katarzyna Skutela

    02.11.18
    02.11.18

    Warto Pomagac !!POMAGAJMY 😊

Marlena Nawrocka - awatar

Marlena Nawrocka

Organizator zbiórki

Wpłaty - 51

Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
100
Anonimowy Darczyńca
Justyna Pietrek - awatar
50
Justyna Pietrek
Marta - awatar
20
Marta
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Katarzyna Rudzik - awatar
20
Katarzyna Rudzik
Rafał Pajek - awatar
200
Rafał Pajek
Anonimowy Darczyńca - awatar
50
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
50
Anonimowy Darczyńca

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Jak to działa?

1

Stwórz zbiórkę

Podaj kwotę, uzupełnij opis, gotowe!

2

Udostępnij

Zapraszaj do wsparcia zbiórki.

3

Zbierz pieniądze

Wykorzystaj najlepsze narzędzie w sieci.

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij

Pomagam.pl korzysta z plików cookie na zasadach opisanych w polityce prywatności, która uległa zmianie. Dowiedz się więcej.