Zbiórka Ignacy Grudziński - Mamy Serce - miniaturka zdjęcia

Ignacy Grudziński - Mamy Serce Jak założyć taką zbiórkę?

Mały chłopiec w czapce Mikołaja, uśmiechający się na tle choinki.

Ignacy Grudziński - Mamy Serce

0 zł  z 10 000 zł (Cel)
Heart icon
Dokonaj pierwszej wpłaty.
Każda złotówka się liczy.
Wpłać terazUdostępnij
 

Pomóżmy Ignacemu walczyć o zdrowie!! 

Nazywam się Ignacy. Przyszedłem na świat 18 października 2024 roku i od tej pierwszej sekundy, zamiast czułego dotyku mamy, poczułem chłód szpitalnej aparatury. Moje życie nie zaczęło się od kołysanek, ale od rytmicznego pikania monitorów, które stały się moją jedyną muzyką na pierwsze trzy miesiące życia spędzone na Oddziale Intensywnej Terapii.

Urodziłem się z bardzo ciężką, złożoną wadą serca zespołu Taussig – Bing (odejście obu naczyń z prawej komory, przełożenie wielkich naczyń, ubytek w przegrodzie międzykomorowej oraz zwężenie tętnicy płucnej). Moje serce było jak tykająca bomba.

Pierwszą bitwę o życie stoczyłem 1 listopada 2024 roku. Byłem w stanie krytycznym, nie potrafiłem już sam oddychać. Choć operacja była dramatyczna i obarczona ogromnym ryzykiem – wygrałem. Przeżyłem.

Dziś mam za sobą już rok nieustannej walki. W moim krótkim życiu przeszedłem:

- 3 poważne operacje kardiochirurgiczne (ostatnia trwała aż 12 godzin – pół doby na granicy światów),

- 3 cewnikowania serca,

- niezliczoną ilość bolesnych badań, zabiegów i kłuć, które na zawsze odebrały mi beztroskę niemowlęctwa.

Ciężki stan po operacjach i niedotlenienie pozostawiły ślad w moim mózgu. Podczas gdy inne dzieci w moim wieku stawiają pierwsze kroki, biegają i poznają świat, ja toczę walkę o najprostszy ruch. Nie potrafię chodzić ani nawet raczkować. Moje ciało nie nadąża za moją wolą życia.

Każdy dzień to wielogodzinna, żmudna rehabilitacja. Jestem pod opieką hospicjum domowego. Nie potrafię samodzielnie jeść ani pić, jestem karmiony przez sondę prosto do brzuszka. Moja codzienność to nie plac zabaw, lecz wizyty u lekarzy, szpitale, żmudna rehabilitacja, sale operacyjne, białe fartuchy i kroplówki.

Mija ponad rok mojej walki, a my wciąż nie dotarliśmy do bezpiecznego portu. Okazało się, że moja wada jest jeszcze bardziej skomplikowana, niż sądzono. Przede mną kolejna, niezwykle ryzykowna operacja serca. Moi rodzice kładą się spać i budzą z jednym pytaniem: "Czy to serduszko wytrzyma?" Nie proszę o zabawki czy wycieczki. Proszę o szansę, bym mógł kiedyś samodzielnie usiąść, bym mógł oddychać bez bólu i by lęk w oczach moich rodziców ustąpił miejsca uśmiechowi.

Moje życie jest dowodem na to, że cuda się zdarzają, ale te cuda potrzebują Waszego wsparcia. Każda złotówka to dla mnie "kolejny oddech". To szansa na rehabilitację, na specjalistyczny sprzęt, leki i na to, bym za rok znów mógł napisać: "Wciąż tu jestem".

Dziękuję, że jesteście częścią mojej walki. 

Ignacy wraz z Rodzicami


Ignacy jest podopiecznym Fundacji Mamy Serce. Wszystkie wpłaty trafią na jego konto w fundacji, a wydatki będą związane z leczeniem i rehabilitacją.

0 zł  z 10 000 zł (Cel)
Heart icon
Dokonaj pierwszej wpłaty.
Każda złotówka się liczy.
Wpłać terazUdostępnij
 

Wpłaty: 0

Heart iconDokonaj pierwszej wpłaty

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

fundraiser thumbnail
Załóż swoją zbiórkę

Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!

fundraiser thumbnail