Zbiórka Pomóż Elizie w walce z rakiem - miniaturka zdjęcia

Pomóż Elizie w walce z rakiem Jak założyć taką zbiórkę?

Kobieta w szpitalu z prośbą o wsparcie finansowe.

Pomóż Elizie w walce z rakiem

202 957 zł  z 250 000 zł (Cel)
Wpłaciły 3 163 osoby
Wpłać terazUdostępnij
 
Eliza Oleszczuk - awatar

Eliza Oleszczuk

Organizator zbiórki

Aby przekazać mi swoje 1,5% należy podać dane:

KRS 0000414091

Cel szczegółowy: Eliza Oleszczuk

zapraszam również na grupę na Facebooku z licytacjami: https://www.facebook.com/share/g/15vWpG8xnu/?mibextid=wwXIfr

Edycja 1.
Przez wiele miesięcy udawało się trzymać chorobę w ryzach… Niestety rak pokazał, jak ogromną trzeba mieć wobec niego pokorę. Leczenie stosowane od początku przestało działać, a choroba w krótkim czasie poczyniła ogromne postępy – wszystkie zmiany, które już były, powiększyły się, a dodatkowo pojawiło się kilkanaście! nowych przerzutów, zajęty został kolejny organ… To tak, jakby drugi raz usłyszeć diagnozę – tylko jeszcze gorszą 💔
Potrzebna była natychmiastowa zmiana leczenia. 03.09.2025 przyjęłam pierwszą dawkę nowej terapii i wkroczyłam w kolejny etap walki. Nie ukrywam, że psychicznie jest to trudniejsze niż wcześniej… ale nie poddaję się! Mój uśmiech zawsze do Was wróci – choć teraz na chwilę przygasł 🥺
🙏 Dzięki Wam mogę walczyć na wielu frontach:
 • jestem w trakcie bardzo kosztownych badań genetycznych – być może coś wniosą, choć w tej chorobie nic nie jest pewne,
 • byłam na konsultacjach u najlepszych specjalistów w Polsce i za granicą – niestety, złotego środka nie znaleziono,
 • mogłam próbować dodatkowych, niestandardowych  i bardzo drogich metod leczenia – mimo że nie przyniosły oczekiwanego efektu, dały mi szansę,
 • wciąż mogę przyjmować kosztowne leki wspierające odporność, grzyby, suplementy, specjalne preparaty na oczyszczanie i wzmacnianie organizmu, oleje niezbędne dla jelit- myślę, że dzięki temu wciąż funkcjonuje,
 • mogę kupować eko i bio produkty, które realnie wspierają moje ciało i ograniczają przyjmowanie złych pierwiastków.
Często słyszę, że nie wyglądam na chorą – a to ogromnie Wasza zasługa 🙏 Bo choć wiem, jak bardzo jestem chora, mogę wciąż funkcjonować i walczyć.
Teraz nadszedł czas kolejnych poszukiwań – nowych możliwości, które dadzą mi szansę, choć wciąż to błądzenie po omacku… zmienię też kilka rzeczy, które do tej pory stosowałam na inne…. Muszę próbować wszystkiego!
Proszę Was jeszcze o jedno – pomódlcie się, aby to nowe leczenie zadziałało 🙏
Bo tempo, jakie nabrał rak, zaskoczyło nawet lekarzy. To nie jedna czy dwie zmiany – to kilkanaście nowych przerzutów w kolejnym organie…
Dziękuję, że jesteście ze mną w tej drodze.

Korzystam z różnych nierefundowanych terapii i form wsparcia zdrowotnego, które obejmują:
1.Wlewy witaminowe,
2. terapię w komorze normobarycznej,
3. terapię wodorową (sprzęt wypożyczany do domu) oraz
4. terapię kanabinoidami (CBD i CBG).
5. Prywatne wizyty u profesorów i lekarzy w kraju i za granicą, które nie są refundowane.
6. Koszty dojazdów (np. do Krakowa) i ewentualnych noclegów związanych z leczeniem.
7. Specjalną, zdrową dietę, która generuje dodatkowe koszty.
8. Dodatkowe, nierefundowane badania, takie jak badania genetyczne czy specjalistyczn badania krwi, które wykraczają poza standardowe pakiety proponowane przez lekarza.
9. Konsultacja nawet terapii Onkologicznych

Początkowy opis:

Diagnoza złośliwego raka żołądka w 4 stadium zmieniła moje życie w jednej chwili i zburzyła wszystkie plany. Proszę Ciebie o pomoc w walce z chorobą abym miała szansę na wychowanie mojego 7 letniego synka.

Nazywam się Eliza, mam 37 lat i niedawno usłyszałam dramatyczną diagnozę – rak żołądka IV stadium - obecne przerzuty. Pogodzenie się z diagnozą jest dla mnie tym trudniejsze, gdyż mam cudownego syna, który ma tylko 7 lat!  (To dlaczego zdecydowałam się zwrócić do każdego z Was o wsparcie w leczeniu oraz Moją historię przeczytasz poniżej).

Ale uwaga! - Po 4 cyklach chemioterapii i immunoterapii pojawiła się nadzieja – zmiany rakowe zaczęły się cofać! To ogromny zastrzyk motywacji do walki i energii do poszukiwania Waszego wsparcia  i pomocy w walce z chorobą. Postępy w leczeniu dają mi nadzieję i perspektywę na podjęcie skutecznego leczenia. Jeżeli terapia będzie w dalszym ciągu szła w dobrym kierunku, to mam nadzieję, że operacja będzie kiedykolwiek możliwa.

Aktualnie jestem po 6 cyklu wlewów. Schemat leczenia wygląda tak, że pierwszego dnia, w szpitalu, dostaje wlew chemii i immunoterapii, następnie przez 14 dni przyjmuje chemie w tabletkach (te dwa tygodnie chemii jest najgorsze, trzeci tydzień funkcjonuję prawie normalnie). Taki intensywny model leczenia wymaga ode mnie ogromu siły, jaką muszę włożyć na regenerację, chyba nikt  nie jest wstanie sobie wyobrazić jak bardzo jest ona w stanie dewastacyjnie  wpłynąć na nasz organizm, jakie to może być uczucie bezsilności i okropnych skutków ubocznych...  wydawało mi się, że jestem w stanie sobie to wyobrazić, ale to nie prawda, rzeczywistość okazała się zdecydowanie gorsza..


Jestem młodą, energiczna i pełna życia kobietą, która mimo choroby nie traci wiary. Gdy tylko lepiej się poczuje, staram się zapominać o chorobie i cieszyć się każdym dniem.

Jednak styl życia i swoją codzienność musiałam dostosować do restrykcyjnego planu dnia, diety, suplementacji, czasu wyłączenia się z życia codziennego na regeneracje po wlewach, szukania możliwości, konsultacji.... szukania ratunku!

Na ten moment nie dostałam z ZUS zgody na świadczenie rehabilitacyjne, w uzasadnieniu napisano, że "jest Pani całkowicie niezdolna do pracy i do samodzielnej egzystencji..." oraz , że "nie rokuje odzyskania zdolności do pracy po leczeniu w trakcie trwania 12-m-cy tego świadczenia" . Muszę więc wnioskować o rentę, co zdecydowanie ograniczy mój budżet na walkę z chorobą.

W związku z tym, muszę prosić o pomoc każde dobre serduszko, które zechce mnie wesprzeć.

Nie jest to dla mnie łatwe, bo zawsze byłam bardzo samodzielną osobą, nie umiem prosić o pomoc, więc jest to dla mnie tym bardziej trudne....

Przekraczam swoje granice, ale robię to dla syna, chcę być przy nim tak długo, jak to jest możliwe i dać mu godne życie i nie zniszczyć mu dzieciństwa.

Tak, czasem obwiniam również siebie, gdyż może mogłam zrobić coś więcej, coś lepiej, coś szybciej? to pytanie dudni w moim sumieniu, w moim wnętrzu i nigdy nie ucichnie!

Jeżeli zechcesz mnie wesprzeć, to środki te chcę wykorzystać na :

* konsultacje w Izraelu,

* specjalną suplementację, 

* rehabilitację,

* dalszą terapię wspomagającą,

* metody niekonwencjonalne pomagające organizm (typu komora hiperbaryczna, normobaryczna, wlewy witaminowe, ozonowe),

* dedykowaną dietę;,

* jeżeli pojawi się jakaś lepsza metoda leczenia zagranicą, również biorę pod uwagę wyjazd zagraniczny.

* konsultacje prywatne u specjalistów

* wsparcie życia codziennego. 

Każda, nawet najmniejsza wpłata, ma znaczenie. Pomóżmy Elizie wrócić do zdrowia i do życia, które tak bardzo kocha!

Nie możesz wpłacić, udostępnij, to nic nie kosztuje, a moja wdzięczność będzie płynęła do Ciebie zawsze.

Dziękujemy za każdą pomoc – wierzę, że razem możemy zdziałać cuda!


Moja historia?

Czymże ona różni się od innych onkologicznych przyjaciół? Przecież nikt nie napisze sobie scenariusza- RAK, w tym kierunku idź.

Niecałe dwa lata przed diagnozą miałam zrobioną gastroskopię, miałam powierzchowne zapalenie błony śluzowej żołądka. Oczywiście brałam na to leki. Bóle pojawiały się ale zdecydowanie rzadziej.

Tu muszę wtrącić, że w tym czasie miałam kilka razy USG brzucha- prawidłowe, badania krwi- prawidłowe, badania USG tarczycy, piersi i narządów rodnych- prawidłowe, badania cytologiczne- prawidłowe.

Niestety w czerwcu 2024 pojawił się silny ból i nie ustawał. Jeden internista, drugi internista, SOR.... kolejne leki, wyniki badań USG i krwi nie zdawały się przynosić odpowiedzi.

Kolejny internista i skierowanie na CITO na gastroskopię.

Udało się znaleźć termin na pierwszą połowę lipca 2024. Trafiłam na wspaniałego, empatycznego pana profesora z Warszawy (ogromnie jestem wdzięczna za pomoc), z holistycznym podejściem do pacjenta. Początkowo, podczas badania, nie było widać przyczyny mojego bólu, jednak lekarz nie odpuścił i pod koniec badania zauważył przyczynę. Między fałdami na krzywiźnie mniejszej znalazł wrzód ok. 6cm! z którego pobrał próbki do badań. Pan prof. już wtedy chyba widział naocznie co to jest. Przekazał informacje co do odżywiania się, zapewnił, że jak najszybciej postarają się o histopatologie, dał do zrozumienia, że dobrze, że inne organy są czyste (wg USG), dał jeszcze kilka wskazówek.

Po powrocie do domu zaczęłam czytać i zagłębiać się w temat, zaczęłam domyślać się co Pan prof. mógł mieć na myśli, jednak nie dopuszczałam tego do głowy, przecież to niemożliwe, to tylko wrzód.

Minął tydzień i dostałam telefon. Odebrałam wyniki... szok, ogromne zderzenie z rzeczywistością, jakbym zderzyła się ze ścianą przy ogromnej prędkości – rak śluzowokomórkowy typ rozlany wg Laurena. Rzadki rodzaj raka, często związany z gorszym rokowaniem, ponieważ jest agresywny i trudniejszy do leczenia.

→ Kolejno skierowanie na tomografię, w międzyczasie rozmyślanie, jak to będzie żyć bez żołądka, oswajanie się z tą myślą (już wtedy wiedziała, że taki nowotwór kończy się usunięciem żołądka).

→ Wyniki tomografii i kolejny cios, powiększone węzły chłonne- na ten moment operacja jest niemożliwa, trzeba czekać na chemioterapie.

→ Pani dr podejrzewa, że komórki rakowe mogły już pójść dalej, więc zleca badanie PET (dokładniejszy niż tomografia).

→ Wyniki PET- niejednoznaczne.

→ Konsylium, kolejna decyzja, trzeba zrobić laparoskopię zwiadowczą, przecież trzeba dobrze zacząć leczenie, a nowotwór rozsiany (z przerzutami) leczy się inaczej.

→ Przyszedł dzień laparoskopii- NAJGORSZY DZIEŃ W MOIM ŻYCIU, który przekreśla wiele możliwości, w tym operację- nowotwór dał przerzuty do otrzewnej i do jajników....


… nie pytajcie o uczucia, tego nie da się opisać słowami, bo każde słowo będzie puste wobec tragedii, jaką przeżywa człowiek słysząc takie wiadomości, że moja wędrówka po tym pięknym świecie może skończyć się już niebawem... Topór zawisł nad moją głową.


Pierwsza myśli, która do dziś jest w mojej głowie: co mój kochany synek będzie czół, gdy mnie zabraknie? Jak sobie poradzi beze mnie?


Tak zaczęła się moja podróż z leczeniem paliatywnym.


W międzyczasie oczywiście odbyłam wiele konsultacji u różnych lekarzy, wiele nocy spędziłam (nie tylko ja) na czytaniu i szukaniu możliwości, rozwiązań.... ratunku....

Nie udało mi się również zakwalifikować do badań klinicznych nad nowymi rodzajami leków (...)


NAJGORSZY DZIEŃ W MOIM ŻYCIU! 

zZ moim synkiem najlepiej

Słowa wsparcia

Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲


  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    02.03.2026
    02.03.2026

    Tak mi przykro że Pania to spotkało

  • Anna Deptuła - awatar

    Anna Deptuła

    26.02.2026
    26.02.2026

    Boże dopomóż

  • Justyna Magiera - awatar

    Justyna Magiera

    09.02.2026
    09.02.2026

    Gra edukacyjna

  • Anna - awatar

    Anna

    05.02.2026
    05.02.2026

    Licytacja zestaw FA MEN

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    10.01.2026
    10.01.2026

    NMP pomagaj

202 957 zł  z 250 000 zł (Cel)
Wpłaciły 3 163 osoby
Wpłać terazUdostępnij
 
Eliza Oleszczuk - awatar

Eliza Oleszczuk

Organizator zbiórki

Zadaj pytanie

Wpłaty: 3 163

Monika Monika Sobolewska - awatar
Monika Monika Sobolewska
20
Monika Musial- bryloczek zegar z kotkiem - awatar
Monika Musial- bryloczek zegar z kotkiem
25
Add alt here
Dołącz do listy
Kss Świerzko - awatar
Kss Świerzko
5
Natalia Misiuk - awatar
Natalia Misiuk
60
Karina Flieger - awatar
Karina Flieger
70
Karina Flieger - awatar
Karina Flieger
65
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20
katzam - awatar
katzam
20
Add alt here
Dołącz do listy
DC - awatar
DC
20

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

People

Podaruj 1,5% Fundacji Pomagam.pl

People

Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Wspieramy chorych w pozyskaniu środków na leczenie, pomagamy zwierzętom i reagujemy natychmiast w pilnych sytuacjach kryzysowych 🚨

Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?

✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.

✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.

Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.

Poznaj Fundację Pomagam.pl