
Jeszcze tydzień temu błąkał się schorowany pod Bricomarche.
Sam, chory, bez nikogo. Wzięliśmy go do domu, bo nie mogliśmy przejść obojętnie.
Początkowo diagnoza dawała nadzieję – koci katar, wysoka gorączka, leczenie.
Wydawało się, że jest lepiej…
Niestety w czwartek jego stan gwałtownie się pogorszył.
Przestał jeść, osłabł, wymiotował.

Diagnoza była druzgocąca: FIP – zakaźne zapalenie otrzewnej, choroba, która jeszcze niedawno była wyrokiem śmierci.
Dziś pojawiła się nadzieja.
W klinice w Poznaniu spotkaliśmy osoby, które pokazały nam, że FIP można leczyć.

Ale sytuacja jest bardzo poważna.
Majlo ma bardzo słabą krew i musiał mieć transfuzję krwi, żeby w ogóle mieć siłę walczyć. To niestety jeszcze bardziej zwiększa koszty leczenia.

Leczenie:
trwa minimum 84 dni,
wymaga codziennego podawania leku,
regularnych badań (krew, USG),
i niestety jest bardzo kosztowne.
Majlo jest dzielny.
Mimo że bardzo źle się czuje, kiedy się go dotyka… zaczyna mruczeć.
Ufa człowiekowi. Chce żyć.
Dlatego walczymy o niego.
Ale bez wsparcia nie damy rady.
👉 Prosimy o pomoc – każda złotówka ma znaczenie.
👉 Jeśli nie możesz wpłacić – udostępnij.
Link do zbiórki: [wklej link]
Z całego serca dziękujemy za każdą, nawet najmniejszą pomoc ❤️
Poniżej faktura z soboty po wizycie w klinice:

Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Anonimowy Darczyńca
Duzo sił i dobrego samopoczucia. Niech zdrowie wraca.
Kulczyńska
Trzymaj się kociaku