
Stanęłyśmy dziś przed drzwiami naszej Przystani, stałyśmy chwilę cichutko wsłuchując się w dźwięk tuptających psich stópek, merdających ogonków i innych, niezwykle uroczych psich dźwięków.
Nic się nie odzywałyśmy, spoglądałyśmy na siebie, a potem spuściłyśmy głowy, lekko zrezygnowane... Czy czas zakończyć działalność Stowarzyszenia?
W duchu pytalyśmy same siebie, bo słowa te przez usta przejść jednak nie chcą...
Policzyłyśmy dziś nasze obecne zadłużenie.
Miałyśmy świadomość, że zobowiązania wobec gabinetów, wobec firm, które pomagają nam każdego miesiąca radzić sobie z opieką nad bliską setką zwierzaków (żywność, leczenie, obsługa, media, profilaktyka itp.), pomoc osobom w gorszej sytuacji materialnej to wielkie wyzwanie, że czasem możemy być "pod kreską", ale...
Przypuszczałyśmy, że dotychczasowe, codzienne wydatki opiewają na około 50 tysięcy, lecz dziś wiemy już, że łącznie, samych zaległości, mamy już na ponad 70 tysięcy złotych. :-(
Te kwoty zdecydowanie nas Przerastają. Naprawdę codziennie borykamy się z pytaniami nie czy pomagać, a komu i w jakim zakresie?
Nie jesteśmy wielką organizacją, nie działamy od dziesiątek lat i nie jesteśmy rozpoznawalni jak wielkie stowarzyszenia. Działamy lokalnie, a i tak codziennie dostajemy prośby o pomoc i wsparcie dosłownie z całego województwa.
Leczenie zwierząt, profilaktyka i niezbędne operacje ratujące życie to naprawdę ogromne miesięczne sumy.
Kolejnym gigantycznym kosztem są karmy, głównie te celowane w zwierzęta o specjalnych potrzebach.
Nadszedł też czas, gdy wszędzie jest też pełno kocich i psich maluszków, a one z kolei potrzebują żywności dostosowanej do wieku, stanu fizjologicznego i kondycji.
Mamy co rusz zwierzaki w stanie ciężkim, po wypadkach, zaniedbane i wycieńczone. Te także wymagają konkretnego, dostosowanego do potrzeb pożywienia, natychmiastowego, najczęściej bardzo kosztownego leczenia i mobilizacji wielu osób jednocześnie. To wszystko, nawet jeśli jest czynione przy pomocy wolontariuszy, generuje wielkie sumy.
Pieski i kotki seniorzy to zwierzęta najczęściej schorowane. One także wymagają stałego leczenia i regularnych kontroli. Mamy zwierzęta przewlekle chore, mamy i koty i psy, o których wiemy, że szansy na dom praktycznie nie mają. Będą z nami prawdopodobnie do swoich ostatnich dni i chcemy, by ten czas był dla nich naprawdę dobry, lepszy niż zanim do nas przyjechały.
Kochamy je bardzo, troszczymy się o nie jak potrafimy, ale jest nam strasznie ciężko.
Pomimo, iż nasza Sierściuchowa Przystań działa i przyjmuje pod swoje skrzydła setki zwierząt rocznie, do tej pory nie udało nam się zebrać pieniędzy na pokrycie kosztów jej budowy. Tylko na zbiórce na Przystań brakuje ponad 70 tysięcy..., a co z resztą? Co z rachunkami za prąd (4 tyś. miesięcznie u piesków i ponad 2 tyś. miesięcznie u kotków)?
Co z opłatami za wodę i szambo? Co z pozostałymi opłatami? Nawet i za to płacimy więcej niż gospodarstwa domowe, a wykonujemy zadania powierzane gminie i gdzieś tam wierzyliśmy, że choć te opłaty będą niższe.
Ręczniki papierowe, podkłady jednorazowe dla zachowania higieny, proszki i płyny do prania, środki czystości służące do dezynfekcji pomieszczeń, rąk i ubrań, i całej Przystani, to kolejny ogrom wydatków, który nas przytłacza.
Dopada nas niemoc. Pomału w naszych głowach pojawiają się czarne myśli, a ciemne chmury nad naszymi włosami wiszą już od dawna.
Prosimy - pomóżcie nam poradzić sobie z długami. Bez Was nie będziemy w stanie dalej pomagać i opiekować się zwierzakami w takiej ilości i na takim poziomie jak obecnie.
Nie stać nas, by wygenerować większy dług niż mamy obecnie. Cierpliwość tych, którzy nam dotychczas pomagali cierpliwie, czekając na spłatę, też pomału się kończy. Nie mamy skąd wyczarować pieniędzy, których na koncie po prostu brakuje...
Bardzo Was prosimy o pomoc.

































Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!