
Świadkowie twierdzą:
2 miesiące więzienia psa w nagrzanej do 60 stopni metalowej klatce. To wydarzyło się naprawdę w gminie Wisznice pod Białą Podlaską. Jak ten pies to przeżył? - tego nie wiemy.
A wiecie gdzie to się działo?
Na terenie posesji, gdzie lekarza weterynarii prowadzi praktykę weterynaryjną. Klata służyła do obserwacji psów na wściekliznę. Ratujemy tego psa.
Patrząc na psa podczas interwencji, trudno uwierzyć, że to historia psa, który dopiero zaczyna życie. Ma ok. 1,5 roku. Jeszcze bardziej przerażające jest jednak to, że Bruno nie był ukryty gdzieś w środku lasu ani na opuszczonej posesji.
Przebywał na terenie nieruchomości, gdzie funkcjonuje gabinet weterynaryjny, a w tym samym budynku wynajmowane są pokoje mieszkalne.
Przez około dwa miesiące miał pozostawać zamknięty w klatce. Trudno zrozumieć, jak mogło dojść do takiej sytuacji i dlaczego przez tak długi czas nikt skutecznie nie zakończył jego cierpienia: ani lekarz weterynarii, ani urzędnicy gminy Wisznice.
Dwa tygodnie temu, gdy pies dosłownie dogorywał w klatce zapadła decyzja, aby... wypuścić go z nagrzanej blachy i krat i przypiąć do łańcucha do czasu znalezienia dla niego nowego miejsca.

Nadal było to życie psa, na jakie zasługiwał, bez budy, bez ochrony przed warunkami atmosferycznymi.

Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, zobaczyliśmy resztki jedzenia przypominające zupę. W środku znajdowały się muchy i robaki. To właśnie miał jeść Bruno.

Usłyszeliśmy również, że Bruno jest agresywny i nikt nie potrafi sobie z nim poradzić. Tymczasem my zobaczyliśmy zupełnie innego psa. Nie rzucił się na nas. Nie próbował atakować. Widzieliśmy młode zwierzę, które od wielu tygodni czekało na pomoc. Dlatego nie zastanawialiśmy się ani chwili. Bruno został odebrany. Natychmiast.
Sami zobaczcie na jakiej warstwie odchodów musiał żyć ten pies.

Dla Bruno to koniec koszmaru. Dla nas - dopiero początek walki. Ta sprawa jest wyjątkowo skomplikowana, ponieważ niemal każda z osób mających związek z losem Bruno przedstawia inną wersję wydarzeń.

Ustalenie prawdy będzie wymagało wielu czynności, przesłuchań świadków i szczegółowej analizy całego materiału dowodowego.

Jednego nie da się jednak podważyć. Bruno nie zamknął się sam w klatce, aninie przypiął się sam do łańcucha.
Za jego cierpieniem stoją decyzje ludzi. Chcemy ustalić, kto odpowiadał za jego opiekę, kto wiedział o jego sytuacji i dlaczego przez tak długi czas nikt skutecznie nie zakończył jego dramatu. Nie chcemy, aby ta historia zakończyła się wyłącznie odebraniem psa. Chcemy doprowadzić do pełnego wyjaśnienia sprawy i zrobić wszystko, aby osoby odpowiedzialne poniosły konsekwencje przewidziane przez prawo.

Przed nami długie i kosztowne postępowanie. To dziesiątki godzin przygotowywania zawiadomień, pism procesowych, udziału w postępowaniu karnym i administracyjnym, analizowania dokumentów, przesłuchań świadków oraz licznych dojazdów.
Wiemy z doświadczenia, że tylko konsekwencja daje szansę na sprawiedliwość. Gdy organizacje odpuszczają po odebraniu zwierzęcia, zazwyczaj odpowiedzialność za jego cierpienie się rozmywa.

Dlatego zwracamy się dziś do Was z ogromną prośbą o pomoc.
Ta zbiórka jest zbiórką na sprawiedliwość dla Bruno. Zebrane środki przeznaczymy na prowadzenie postępowania karnego i administracyjnego, koszty transportu związane z interwencją oraz pozostałe wydatki poniesione podczas ratowania Bruno. Dzięki Waszemu wsparciu będziemy mogli doprowadzić tę sprawę do końca i zrobić wszystko, aby historia tego młodego psa nie została zapomniana.
Pomóżcie nam zawalczyć o Bruno. Nie tylko po to, aby dostał szansę na nowe życie, ale także po to, aby nikt nie mógł bezkarnie skazać kolejnego psa na taki los.

Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Anonimowy Darczyńca
Powodzania w ratowaniu Marco I innych zwierzat ❤️
Irmina
dziękuję za ratowanie zwierząt
Anonimowy Darczyńca
Trzymaj się Bruno, oby oprawcy zapłacili za upodlenie Ciebie💔
Barbara S.
Dziękuję za pomoc Zwierzaczkom ❤️❤️❤️