
Zgłoszenie z Wołomina. Sobota 15.05.2026 r.
Od wielu tygodni pies zamiast karmy je… kamienie i piasek. Skrajnie wychudzony, chory, ledwo oddychający. Właścicielka i służby patrzą na jego cierpienie każdego dnia. I nikt mu nie pomógł.

Mieszkańcy ul. Legionów w Wołominie widzieli, w jakim stanie jest Rudolf. Przechodzili obok posesji, gdzie dogrywał i... wzywali straż miejską. Ale gdy przyjeżdżali funkcjonariusze, właścicielka miała stwierdzić, że pies jest leczony. I to wystarczało. Rudolf więc dalej umierał...

Łatwiej było uwierzyć w słowa niż spojrzeć na psa, który dosłownie konał.
Łatwiej było "nie zabierać psa", bo wtedy miasto musiałoby zapłacić za jego leczenie i pobyt w schronisku. A kosztów tych właścicielka i tak by nie zwróciła. - Żyję z renty socjalnej i ma około 1300 zł miesięcznie, nie stać mnie na leczenie psa, ale się za niego... modliłam - mówi nam podczas interwencji.

Tylko że Rudolf płacił za to własnym cierpieniem. Umierał codziennie po kawałku. Od jesieni. W bólu, głodzie i wycieńczeniu.
Wcześniej nie wiedzieliśmy o tej sprawie. Wczoraj wieczorem poproszono nas o interwencję. Kiedy spojrzeliśmy Rudolfowi w oczy, a on spojrzał w nasze - nie mogliśmy powiedzieć:
- „Przepraszamy Rudolf, nie pomożemy ci, bo nie mamy pieniędzy”.
Nie mogliśmy go tam zostawić. Dlatego odebraliśmy go właścicielce za znęcanie sie nad zwierzętami, i żeby już więcej nie cierpiał.
Rudolf ma ogromną wolę walki. To wręcz niewiarygodne, że przeżył w takim stanie tak długo. On chce żyć.

Po godzinie 22.00 byliśmy w Przychodni Całodobowej w Warszawie. Lekarze stwierdzili:
- ciężką niewydolność serca i płyn w klatce piersiowej i jamie brzusznej,
- skrajne odwodnienie i nowotwór jąder,
- kacheksję i dramatyczne wyniszczenie organizmu,
- setki pcheł dosłownie zjadających go żywcem,
- kondycję ciała ocenioną praktycznie na najniższym poziomie.

Właścicielka twierdziła, że Rudolf ma 19 lat. Tymczasem lekarze ocenili jego wiek na około 12 lat. To ogromna różnica, bo ten pies nadal ma szansę żyć.
Gdyby nie miał szans - dziś pewnie musielibyśmy się z nim pożegnać. Ale lekarze powiedzieli jasno: Rudolf ma szansę na życie bez bólu.
Dziś od południa walczymy o niego dalej.

Miał wykonane: EKG, echo serca, specjalistyczne USG; pobrano płyn z jamy brzusznej do badań. Kilku lekarzy zastanawiało się, od czego zacząć leczenie, bo chorób jest tak dużo.
Za samą pierwszą dobę walki o Rudolfa zapłaciliśmy już prawie 2300 zł.
To między innymi koszt nocnej konsultacji, badań, diagnostyki, leków oraz dzisiejszych specjalistycznych konsultacji.
A to dopiero początek.

Przed nami kolejne dni leczenia, dalsza diagnostyka, leki, kontrole i codzienna walka o to, żeby jego organizm zaczął funkcjonować normalnie.

Rudolf musi dostawać specjalistyczną, wysokobiałkową karmę typu Recovery i Reconvalescence. To jedyna szansa, żeby tak wyniszczony organizm miał siłę się odbudowywać. Sama karma dla psa tej wielkości (ok. 30 kg) kosztuje około 150 – 200 zł dziennie.
Ale kiedy ten pies spojrzał na nas błagalnym wzrokiem, nie potrafiliśmy odwrócić się i odejść.

Dlatego dziś prosimy Was o pomoc dla Rudolfa.
Nie za tydzień. Nie za miesiąc. Tylko teraz.
Każda wpłata to:
- jego leki i dalsza diagnostyka,
- karma i kolejne dni leczenia,
- szansa, że pierwszy raz od bardzo dawna będzie żył bez bólu.
Pomóżcie nam uratować Rudolfa. Obiecaliśmy mu, że już nie zostanie sam.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
anonimowy
Rudolfiku, zdrowiej szybko. Tak mi przykro, ze Twoja właścicielka nie była w stanie Ci pomoc, żebyś tak nie cierpiał. Mam nadzieje, ze dobrzy ludzie wspomogą Twoje leczenie. Życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia!
Martyna
Pomagam
ANNA
Jeszcze będziesz radosny i szczęśliwy piesku...❤️❤️
Hultaj
🐾❤️🩹
Emilia
Trzymaj sie piesku! Dziekuje!